Staram się wierzyć, że to tylko nieszczęśliwy zbieg okoliczności... W ciągu tygodnia trzy kobiety z Dębicy i okolic zostały uznane za zaginione: pierwszą była 43-letnia dębiczanka, która 6 listopada wyszła z domu i już nie wróciła. W tym samym dniu do domu nie wróciła również 58-letnia mieszkanka poddębickiej Góry Motycznej, a równy tydzień później (13-tego) zgłoszono zaginięcie wracającej z zagranicy 50-letniej mieszkanki powiatu... Serio, nie wiem co o tym myśleć. Przypadek? Oby, co jednak nie zmienia faktu, że te kobiety zaginęły, w dodatku w tak krótkim czasie. Nie chcę się bawić w Sherlocka Holmesa, ale gdyby przyjąć, że te trzy zaginięcia nie są przypadkowe, to chyba wypada poszukać wspólnych cech? Ponure myśli, jutro pogadam z matką: dopóki nic więcej o losie zaginionych kobiet nie wiadomo (oprócz tego, że zaginęły), to daleko idąca ostrożność jest mocno wskazana. Zdarzały się już nieraz zaginięcia, ale były one udziałem pojedynczych osób i nie następowały w tak krótkim odstępie czasowym. A teraz w ciągu tygodnia zaginęły 3 kobiety: 2 w tym samym dniu, trzecia tydzień później i co ciekawe: dniem zaginięć był wtorek.
Ciąg dalszy "To się nadaje do Archiwum X"