Możesz subskrybować tylko wybrane kategorie - w tym celu skorzystaj z ikon RSS na liście kategorii.
Polecam: sklep z plakatami i fototapetami
Iplakaty.pl - sklep internetowy oferujący najwyższej jakości plakaty i fototapety, a także akcesoria takie, jak ramy i kleje. W sklepie znajdziesz ogromny wybór grafik, fotografii i reprodukcji, które czekają, aby stać się prezentem dla Ciebie lub Twoich bliskich. Chcesz wiedzieć, dlaczego polecam ten sklep? Przeczytaj to - klik. Polecam!
Czytelnicy Szuman.eu, z co najmniej dwuletnim stażem, zapewne pamiętają Nokię e75, która była bohaterem swojego testu w moim wykonaniu (wpisy znajdziecie pod tagiem Nokia E75). Ów test stanowił element kampanii reklamowej najnowszej w swoim czasie Nokii z linii „E” i zarazem był on fajną przygodą w mojej blogowej karierze.
Pamiętam, jak otrzymałem propozycję testu E75 i pamiętam, że cieszyłem się, że nikt niczego ode mnie nie wymaga, poza dowolną liczbą szczerych wpisów na temat tego telefonu. Niczego więc nie musiałem, za to mogłem wszystko. Nie było się nad czym zastanawiać: bez żadnych uprzedzeń do telefonu i bez śmierdzącego oddechu cenzora na plecach wyjąłem Nokię E75 z pudełka i przedstawiłem się jej nieśmiało. Wpisy z tamtego testu znajdziecie pod tagiem Nokia E75.
Po miesiącu – bo tyle trwał test – cholernie ciężko było mi się z tym telefonem rozstać. Już na półmetku przestałem się dziwić Nokii, że ta tak śmiało wyszła do blogerów i najnowszy telefon oddała w ich ręce, by mogli go zjechać, zmieszać z błotem, zdeptać i poszczuć wpisami na swoich blogach. E75 na to nie zasłużyła, za to jej producent pokazał, że wie, z czym do ludzi i... blogerów.
Tym razem Nokia znowu powraca na Szuman.eu. Testu tym razem nie będzie, czego z jednej strony żałuję, bo moja narzeczona coraz mocniej choruje na „Nokię, taką z najnowszych, z wysuwaną z boku klawiaturą”. Mógłbym jednak nie mieć czasu na testy i regularne dzielenie się z Wami wrażeniami.
Nokia modelem E75 zdobyła u mnie spory kredyt zaufania, dlatego pozwoliłem sobie zrobić wyjątek i udostępnić miejsce na blogu pod gotowy tekst o jej młodszej siostrze z linii „E” - „siódemce”. Oto informacja, jaką otrzymałem, przeczytałem, zaaprobowałem i przekopiowałem tutaj. Może nie zwiększy sprzedaży tak skutecznie, jak moje spontaniczne wzdychanie do E75, ale jeżeli chodzi tylko o fejm, to... proszę bardzo. :)
Nokia E7 Communicator w unikatowym niebieskim kolorze
Na światowym rynku smartfonów co chwilę dochodzi do jakiejś premiery. Jednak większość nowych telefonów to kopie poprzedników lub konkurentów. Do tej pory brakowało produktów z rozwiązaniami, które sprawdzą się w świecie biznesu i zagwarantują rozrywkę, niezawodność oraz stylowy wygląd. Wychodząc naprzeciw właśnie takim oczekiwaniom, fiński producent telefonów komórkowych, stworzył smartfon, dostępny w stylowym niebieskim kolorze, który jest świetnie działającym centrum multimedialnym i biznesowym.
Minął miesiąc od chwili, w której po raz pierwszy do rąk swoich wziąłem Nokię E75 - tę, którą otrzymałem do testowania. Pamiętam ten moment :) Do końca spodziewałem się bardziej kanciastego modelu N75 i na takiż się nastawiłem. I suprajs: dostała mi się obła Nokia E75. Spodobał mi się ten telefon od pierwszego wejrzenia: czerń i szarość w idealnych proporcjach, pięknie poprowadzone owalne linie, koperta wziętą chyba z kosmosu, która na pierwszy rzut oka gryzła się zresztą, ale po dłuższym czasie zdawała się swoim kontrastem podkreślać urodę telefonu.
„Ona jest piękna”, „ona jest śliczna”, „cudna jest” - takie i inne teksty padały z ust znajomych na widok testowanej Nokii E75. Słuchając ich pełnych zachwytów komentarzy czułem się jak ktoś zupełnie pozbawiony poczucia piękna. Podobał mi się mój telefon, naprawdę, ale daleki byłem od piania z zachwytu na jego widok. Ot, design, któremu nic do zarzucenia nie mam :)
Nokię E75 otrzymałem do sprawdzenia, jak też się bestyja sprawuje, więc nic dziwnego, że od pierwszej chwili patrzyłem na nią w sposób bardzo krytyczny. Znajomi mieli ten luz, że mogli skupiać się na pozytywach i je sobie chwalić, ja zaś zaprogramowany byłem niejako na szukanie negatywów. I pewnie, gdyby nie znajomi, to w ogóle nie spojrzałbym na ten telefon bardziej łaskawym okiem - okiem miłośnika piękna.
Kilka dni temu postanowiłem zrobić kilka zdjęć swojej Nokii, aby pokazać, jak się ten telefon prezentuje na co dzień. Niełatwo było ten plan zrealizować, bo albo pogoda była do dupy, albo ja nie miałem czasu/okazji/możliwości. Udało się jednak kilka zdjęć zorganizować, choć przyznaję otwarcie: nie jest to to, o czym marzyłem. Trochę to wina sprzętu, a trochę moja, niemniej jednak zdjęcia jakieś są i, przynajmniej na niektórych, można dostrzec, jak urokliwa jest ta Nokia E75. Zawsze, wszędzie i w rękach każdego prezentuje się równie znakomicie :)
Nokia E75 jest wyposażona w akumulator litowo-jonowy, a nie, jak dotąd sądziłem, litowo-polimerowy. Niby szczegół, ale dość istotny.
Telepolisy i inne internetowe katalogi komórek utrzymują, że Nokię E75 zasila ogniwo litowo-polimerowe. Nie chciało mi się wyjmować baterii ze swojej Nokii i sprawdzać, czy aby na pewno jest tak, jak podają w internecie. Po co niby, skoro takie opisy telefonów przeważnie są przeklejane ze stron producentów? Okazuje się, że poszukiwanie wiarygodnych danych o specyfikacji sprzętu najlepiej zaczynać i kończyć na oficjalnych stronach producenta lub produktu, jeśli ten własną witrynę posiada.
Mnie się nie chciało w stosie komórkowych stron szukać oficjalnych danych, tak jak nie chciało się wyjąc baterii i sprawdzić, jakiego typu jest moja bateria. Via Google wlazłem na pierwsze lepsze, lepiej wypozycjonowane strony, na których wyczytałem, że prąd dla Nokii E75 przechowywany jest w akumulatorze litowo-polimerowym.
Błędne informacje na temat typu ogniwa zasilającego Nokię E75.
Po lewej screen z Infonokia, po prawej z Telepolis
Bartm w swoich komentarzach wyprowadził mnie ze świata niewiedzy i sprowadził na ścieżkę prawdy :) Mogłem sam to wszystko sprawdzić, ale przyznaję: nie chciało mi się. Taaaa, lenistwo - już się za nie zbeształem :)
Dwa dni z hakiem, ale dzielnie walczy. Mowa o litowo-polimerowej baterii zasilającej Nokię E75, która od wtorku mocno po dupsku dostaje. Testuję teraz najpopularniejsze funkcje tworzące niewidzialne nici między telefonem a resztą świata. Jakkolwiek to pojmować.
Relacja z czwartej rundy nie będzie obfitować w filmy i zdjęcia, bowiem po prawie trzydniowej ostrej wymianie ciosów Nokia nie ma sił szczerzyć klawiszy do obiektywu, za to koniecznie musi skorzystać z zabiegu intensywnej regeneracji. A niech się odpręży z kabelkiem od ładowarki w gniazdku. Poczekam :)
Bez względu na to, czy Nokia E75 stanie do kolejnego starcia, nasza walka i tak niebawem się skończy. Rywal - Nokia - regeneruje się pod napięciem, ja zaś korzystam z przerwy by opisać swoje wrażenia z zakończonej właśnie rundy - starcia, w którym wymienialiśmy ciosy zdalne. Latały razy między hotspotami, satelitami i nadajnikami sieci trzeciej generacji mojego operatora GSM. Nie udało się na żywo zdobyć materiałów foto/video, ale jest na nie szansa - pod warunkiem, że Nokia znajdzie po walce siły na zainscenizowanie powtórki rundy czwartej.
Rundę czwartą przewalczyliśmy następującymi technikami: GPS-em, netem po Wi-Fi i netem po 3G operatora Play. Wymiana ciosów trwała do samego końca, tj. do momentu, w którym Nokia taktycznie wypluła ochraniacz na zęby, by zyskać krótką chwilę odpoczynku. Zanim jednak wróciliśmy do walki, rozległ się gong kończący rundę czwartą. Nie dałem tego po sobie poznać, ale i arsenał mojej broni na karcie pre-paid spadł do poziomu złotówki i paru groszy ;)
Część pierwsza: internet by Play
W temacie internetu mój egzemplarz Nokii rozdziewiczyłem niemal od razu. W krótką chwilę po włożeniu karty SIM operatora Play do testowanej E75 przyszła wiadomość zawierająca konfigurację dla wszystkich dostępnych usług (neta, *ms-ów), tak więc niczego ręcznie ustawiać nie musiałem. Świeżutka Nokia w domyślnej konfiguracji co rusz truła o skonfigurowanie konta poczty za pomocą, chwilami nachalnego, kreatora. Skusiłem się wreszcie i sprzęgłem Nokię z moim głównym kontem pocztowym w Gmail. Wszystko odbyło się przy minimum formalności: ze swojej strony musiałem jedynie podać adres e-mail i szeptem zdradzić hasełko. Wszystkie pozostałe ustawienia (serwery in i out, porty itp.) dla usługi Gmail telefon pobrał po podaniu adresu poczty, a przed wpisaniem hasła. Teoretycznie więc poczta zadziałać powinna od razu, ale oczywiście nie zadziałała, bo jak zwykle pomyliłem hasło :) dwukrotnie :) dopiero za trzecim podejściem zgadłem :) U mnie to standard - za dużo haseł w głowie.
Ja, Gmail a pośrodku Nokia E75. Pobrałem maile na telefon, napisałem próbnego i doszedłem do wniosku, że na razie nie potrzebuję mailować z fona, bo przecież niemal non-stop ślęczę przy kompie - jak nie swoim, to cudzym ;) Po paru godzinach coś mi w kieszeni zabrzęczało: to mail nowy przyszedł. Fajnie, ale to wszystko kosztuje moje pieniądze! Klamka zapadła: e-maili na komórce tymczasowo nie będzie.
Aparat, w który wyposażona jest Nokia E75, oferuje wiele trybów fotografowania (portrety, makro, sport, noc itd.), dlatego długo sposobiłem się do popełnienia tej części testu. Chodziło o to, aby mieć luz i bez pośpiechu stestować wszystkie tryby i ustawienia aparatu, porobić zdjęcia, ładnie je opisać, później zrzucić na kompa i tak dalej, i tak dalej. Czasochłonne zadanie, ale w końcu w weekend się do jego realizacji zebrałem.
Uff, poszło szybciej, niż śmiałem sądzić :) Obok tematycznych programów, aparat Nokii E75 posiada wszechstronny tryb Auto, który - co wyszło w praniu - jest tak elastyczny, że spisuje się doskonale praktycznie w każdych warunkach. Z bliska, z daleka, w słońcu i w nocy - automatyczny tryb spokojnie mógłby być jedynym.
Telefon nigdy nie będzie pełnowartościowym aparatem - to wszyscy wiemy. Nie ma możliwości upchania w telefon komórkowy dobrej jakości optyki i współpracującej z nią, nie gorszej, matrycy. Liczba megapikseli stanowi jedynie o rozmiarach obrazu - nie zaś o jego jakości, jak niektórzy sądzą. 3,2 MP wciśnięte w testowaną Nokię produkuje obrazki o wymiarach 2048 x 1536 px.
Aparat Nokii E75 był dla mnie wielką niewiadomą. Z jednej strony moja kiepska ocena dla walorów fotograficznych aparatów Nokii, a z drugiej strony świadomość obcowania z telefonem z wyższej ligi, niż te, które słabą opinię o fińskiej marce wyrobiły. Jakie odczucia po obejrzeniu pierwszych zdjęć z tego telefonu? Bedzie koło chołpy (czyt. przeciętnie). Szału nie ma - szczególnie patrząc na zdjęcie w skali 1:1. Po 3-4-krotnym zmniejszeniu nawet nawet - dość fajnie, jak na komórkę. Na pewno można tym uwieczniać ciekawe scenki wszędzie tam, gdzie nie ma pod ręką normalnego aparatu, ale by go zastąpić - nie da się.
Flesza brak - zastępuje go dioda, która o wiele lepiej sprawdza się w roli podręcznej latarki, niż przyczyny doświetlenia zdjęć robionych w ciemnościach. Poniżej filmik (Canon A590 IS na statywie), którzy przedstawia zachowanie się aparatu fotograficznego Nokii E75 w ciemności. Pod filmikiem zdjęcie wykonane w trakcie kręcenia tego video :)
1) Oświetlenie fotografowanego obiektu i ustawienie ostrości. 2) Przyczaj. 3) Pstryk :)
Zdjęcie wykonane w trakcie kręcenia powyższego filmiku