Oto dowód, że 2Pac żyje i na dodatek rapuje po polsku. Po naszemu nie idzie mu co prawda tak, jak w jego domyślnym języku, niemniej jednak tak świetnie mi się go słucha, że wybaczam mu ten jego nowy pseudonim, pod którym prawdopodobnie stara się uniknąć rozgłosu. Nie wytrzymał pewnie bez rapu, więc postanowił powrócić, ale gdzie indziej i pod inną postacią. Widać, ma gość jaja i niezłomne postanowienie zamknięcia rozdziału amerykańskich sukcesów i wybrał kraj nad Wisłą na miejsce rozpoczęcia wszystkiego od nowa. A narzekali, że za wojny w Afganistanie i Iraku Amerykanie nie dają nam nic - oto macie jednego z największych, jakiego ziemia za oceanem na świat wydała.
Bardziej serio napiszę, że nie przepadam za kopiami stylów. Czy da się posiąść czyjś styl na tyle, aby móc mówić o nim jak o swoim własnym? Czy styl wzorowany na kimś jest jeszcze stylem, czy jedynie formą opanowaną w mniejszym lub lepszym stopniu? Dostałem możliwość samodzielnego poszukania odpowiedzi na to pytanie w momencie, kiedy w komentarzach na Hip-Hop.pl natrafiłem na kawałek „SMile” i z czystej ciekawości postanowiłem ów trak ściągnąć. Tak to leci:
Chyba łatwiej byłoby się matki wyprzeć, niż inspiracji Shakurem. Każdy, komu „Smile” do przesłuchania podrzuciłem, mówił o kopii 2Paca. Ton, w jakim te osoby się wypowiadały był zależny od ich postawy względem rapu:
- osoby czynne (raperzy, bitmajsterzy i inne tworzące muzykę) wypowiadały się o tym wałku negatywnie, swoją krytykę skupiając na zrzynaniu 2Paca, nie zaś na samej wartości muzycznej „Smile”
- osoby bierne (słuchacze) były bardziej liberalne w swojej ocenie. Na temat słuszności kopiowania Paca opinie był podzielone: jednym się to nie podobało i krytykowały, ale z aneksem, że ogólnie fajnie się tego słucha i byłoby zajebiście, gdyby nie takie podobieństwo do Króla. Drugim zaś wogle nic nie przeszkadzało i bardzo pozytywnie „SMile” odebrały.
A co ja sam na to? Po pierwszym przesłuchaniu kawałka „SMile” zdominowało mnie ogromne niedowierzanie: jak tak można 2Paca powtórzyć? Jako były już raper powinienem wziąć i splunąć przez lewe ramię, a następnie poobracać się pewnie przez nie, a kawałek skasować i przejechać po dysku jakąś niszczarką śladów. Nie zrobiłem tego jednak, ponieważ kawałek spodobał mi się. Dla zasady tę mp3 miałem wyjebać z dysku? W życiu! Została, bym mógł do niej wracać tak często, jak często przyjdzie mi na to ochota.