Bez dwóch zdań: zakochałem się w tym obiektywie!!! I będą kolejne na m42, bo te dają najwięcej frajdy z fotografowania aparatem cyfrowym. Co prawda, ręczne ostrzenie absorbuje na tyle, że podczas szybkich ujęć typu akcja-reakcja nie starcza uwagi na dopracowanie kadru: mam na myśli jakieś z grubsza uporządkowanie zdjęcia, bo ze stałką, jaką jest Helios 44, idealnie można tylko wtedy, gdy się dupsko ulokowało we właściwym miejscu. I to jest super :)
W przeddzień Bożego Ciała postanowiłem wziąć i pójść na żywioł, co też dnia następnego uczyniłem: zapiąłem Heliosa do body, a żeby było ciekawiej, zrezygnowałem z przejściówki z potwierdzeniem ostrości na rzecz tej zwykłej, od której moja przygoda z m42 się zaczęła. I wiesz co się okazało? Nauczyłem się ostrzyć bez elektroniki, wyczułem ten obiektyw tak dobrze, że lepiej się nim posługuję teraz, bez chipa i potwierdzenia AF, niż z. Wyczułem obiektyw, wiem kiedy jest naprawdę ostro, a kiedy tylko na to wygląda – tę umiejętność (nazywam ją skalibrowaniem oka ;)) jednak trudno byłoby zdobyć bez adaptera z dandelionem - elektronicznym układem umożliwiającym korzystanie z potwierdzenia ostrości przez body. Krótka piłka: mam na zbyciu adapter Olympus 4/3 / m42 i sprzedam tanio :) A jeśli nie sprzedam, to może jeszcze kiedyś się przyda, bo - o czym wspominałem - zamierzam swoją szklarnie powiększyć o kolejne manualne obiektywy m42.Podczas procesji robiłem co chciałem, a celność mojego oko-focusa niewiele ustępowała systemowym obiektywom. Myślę, ze gdybym bardziej domknął przysłonę, to byłoby jeszcze lepiej. W sumie i tak nie ostrzyłem na „pełnej dziurze” - podczas procesji pierścień przysłony wskazywał wartości między 2,8 a 4. Nieco śmielej, jeśli chodzi o otwarcie się na świat i światło, poczynałem sobie w minioną sobotę, kiedy szwagra synkowi napśtykałem parę sympatycznych zdjęć. W tym przypadku nie domykałem przysłony bardziej, niż do 2,8, ale z tego, co mi się wydaje, wszystkie zdjęcia poniżej zamieszczone są zrobione na f/2.0. Proszę o wyrozumiałość względem kompozycji tych zdjęć; naprawdę ciężko zadbać o inne walory estetyczne, kiedy z malutką głębią ostrości trzeba ręcznie ostrzyć celując w ruchliwe dziecko. Jakaś 1/3 sesji wyszła nieostro, ale - co bardzo istotne - liczba chybionych strzałów malała wraz z upływem czasu :)
Wszystkim, których fotografia nudzi, polecam zabawę z manualnymi obiektywami. Dają sporo frajdy, a przy tym przepięknie rysują. Takiej plastyki i miękkości próżno szukać wśród najpopularniejszych, współczesnych szkieł. Żałuję tylko, że nie posiadam pełnoklatkowego korpusu, bo wtedy byłoby jeszcze ciekawiej :)
Zdjęcia poniżej mocno okaleczone adresem bloga, ale niestety tak musi być. Helios 44 jest bardzo popularnym towarem na Allegro, a sprzedawcy nie mają skrupułów w kradnięciu wszystkiego, czym można swoje aukcje podeprzeć. Nie wszyscy, ale przypadków było wiele; choć moich zdjęć jeszcze nikt (chyba) nie skrobnął, to już z wpisu na temat przejściówki z dandelionem korzystano, w dodatku wybiórczo i nieco pokrętnie. Dlatego, niestety, te „ozdobniki” w środku zdjęć.
Ciąg dalszy "Helios 44M-4 przykładowe zdjęcia (sample)"