Możesz subskrybować tylko wybrane kategorie - w tym celu skorzystaj z ikon RSS na liście kategorii.
Polecam: sklep z plakatami i fototapetami
Iplakaty.pl - sklep internetowy oferujący najwyższej jakości plakaty i fototapety, a także akcesoria takie, jak ramy i kleje. W sklepie znajdziesz ogromny wybór grafik, fotografii i reprodukcji, które czekają, aby stać się prezentem dla Ciebie lub Twoich bliskich. Chcesz wiedzieć, dlaczego polecam ten sklep? Przeczytaj to - klik. Polecam!
Cóż, właśnie upadł mit, jakoby policyjne naloty były jedynie marketingową fikcją. Nie masowe, lecz wybiórcze, ale jednak...
Było głośno kiedyś: najpierw trzęsienie ziemi, bo policja kontroluje kompy, a później darcie się przez tuby, że to wszystko ściema. Bo podobno to sprzedawcy oprogramowania puszczali famę, jakoby przeprowadzane były policyjne kontrole legalności danych przechowywanych na dyskach domowych kompiuterów. Podobno tak było i ta wersja właśnie pozwoliła wielu z nas na nowo spać spokojnie. Nie tak dawno nawet z gościem z salonu Vobis brechtaliśmy sobie z niegdysiejszych nalotów i całego medialnego szumu towarzyszącemu im: debat prawników, dyskusji na forach, najnowszych doniesień na temat przeszukiwanych ulic, Chowaj Windows Do Piwnicy, oficjalnych komunikatów Microsoftu i wielu innych...
Od razu mówię: ten projekt nie przejdzie. Z kilku powodów, ale... zaraz, zaraz, jaki projekt, co za projekt? Otóż: sezon ogórkowy w pełni, Firefox 3 jeszcze nie sczerstwiał, więc w Mozilli najwyraźniej się nudzą. Wymyślili sobie więc, że zabawią się na swój sposób, a jak już bawić się, to rzecz jasna: na całego :) "Bo fantazja, fantazja, bo fantazja jest od tego, aby bawić się, aby bawić się, aby bawić się na całego", dlatego też w zabawie Mozilli fantazji nie brakuje. Na jaki temat najłatwiej fantazjować? Chyba na temat przyszłości, czyli tego, co nieodgadnione, ale powstające na fundamentach teraźniejszości i z domieszką współczesnych marzeń. Spece od przeglądarki + fantazja na temat przyszłości = zabawa w wymyślanie przeglądarki przyszłości. Po prostu :) Mało tego: żeby było im raźniej, do zabawy zapraszają wszystkich, którzy łapią ich klimat. I tak oto Mozilla Labs zaprasza wszystkich do nadsyłania własnych wyobrażeń przeglądarki jutra, prezentując jednocześnie własną wizję dwóch przeglądarek: desktopowej o nazwie Aurora oraz przenośnej Firefox Mobile.
Pomysłu na mobilnego Firefoxa oszczędzę w swej krytyce, natomiast pogadam sobie o Aurorze. Nie wróżę jej niczego spektakularnego, poza porażką. Taka przeglądarka cieszyć się będzie dużym zainteresowaniem, będzie się o niej mówić i chcieć sprawdzić, ale rynku nie podbije. Stanie się gadżetem - zabawką, ale nie będzie pełnowartościowym browserem. Z paru powodów.
Problemem Linuksa, a także innych otwartych rozwiązań, jest żałosny marketing. Do bólu żałosny. I zauważam to ja, choć na dobrą sprawę gówno wiem o marketingu. Nigdy żadnych kursów o takowej tematyce nie pobierałem, ani nawet nie czytałem poradników. Słowem - marketingowy lamer jestem. Jednak bycie lamerem w danej dziedzinie nie oznacza ogólnego braku zdolności myślenia, dokonywania obserwacji, ich analizy i wyciągania zeń wniosków.
Za przykład wezmę Jabbera, którego zwolennikiem jestem. Chciałem zaprosić paru znajomych do korzystania z tego otwartego protokołu, ale jak tu przekonać ich, skoro wszyscy pogaduchy tną na Gadulcu? Postanowiłem poszukać w sieci czegoś o Jabberze - ot, znajomym link podesłać, by mogli sobie poczytać. I co? Nie znalazłem NICZEGO, czym znajomków mógłbym przekonać do Jabbera. Wszędzie ta sama papka: wypociny autorów o protokole, komunikatorach, serwerach, to wszystko wymieszane, poprzeplatane przeprosinami za zbyt długi tekst, a na końcu opakowane w szary papier. To ma być skuteczna promocja? W ten sposób marketingu się nie robi i wiem to NAWET ja!
A teraz o grze na nasze wspaniałe kompy klasy PC. Gra jest produkcji polskiej i nosi swojsko brzmiący tytuł "Zenek Zombie" ;) Nie jest to żadne cudo grafiki, czy też animacji, tylko darmowa, prosta platformówka z prostą fabułą, ale ta gierka swoją grywalnością przypomina mi stare dobre klasyki z Nintendo aka. Pegasus (nie wiem czy nawet nie bije tamtych Mario, Contra itepe). Dobre bo polskie, jak to się zwykło mawiać, a ta gra jest naprawdę dobra: gęba mi się śmieje, dobrze się bawię, a dialogi (tak, są tam dialogi) kilka razy kompletnie mnie rozłożyły ;) Gra jest o Zenku, któremu porwali żonę. Zenek postanawia ją odzyskać (nie wiem po co), ale nie wie jak. Pierwsze wskazówki dostaje od swojego dziadka i tak to się toczy :) Gry oczywiście nie przeszedłem do końca, bo nie mam na razie na to czasu, ale tyle, co w przerwach w pracy sobie pograłem wystarcza, aby pozytywnie o niej pisać :)
Narzekałem na polskie prawo prasowe, ale ono jest niczym w porównaniu z tym, co włoskim bloggerom szykują ich politycy. Włoskiemu Podsekretarzowi Stanu wpadł do głowy taki chory pomysł, aby stworzyć ustawę zmuszającą posiadaczów blogów do zakładania firm publicystycznych, rejestracji i płacenia podatków nawet od niedochodowych stron! Ale to nie koniec... Pomysł pomysłem, ale ten polityk już go realizuje: ustawa została zatwierdzona przez tamtejszą Radę Ministrów. A co na to włoski rząd? Ten sprawia wrażenie, jakby ta ustawa była mu obojętna. Włoscy internauci tą bierną postawę kwitują stwierdzeniem, że rządowi taka ustawa jest na rękę, bo zamknie paszczę większości blogerów, którzy często krytykują poczynania polityków. Biedni ci Włosi, ich rząd raczy przeginać.