<?xml version="1.0" encoding="utf-8" ?>

<rss version="2.0" 
   xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#"
   xmlns:admin="http://webns.net/mvcb/"
   xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
   xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
   xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
   xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
   >
<channel>
    <title>Marcin Szumański</title>
    <link>http://www.szuman.eu/</link>
    <description>subiektywnie i na luzie...</description>
    <dc:language>pl</dc:language>
    <generator>Serendipity 1.5.1 - http://www.s9y.org/</generator>
    <pubDate>Sun, 07 Feb 2010 17:16:06 GMT</pubDate>

    <image>
        <url>http://www.szuman.eu/templates/default/img/s9y_banner_small.png</url>
        <title>RSS: Marcin Szumański - subiektywnie i na luzie...</title>
        <link>http://www.szuman.eu/</link>
        <width>100</width>
        <height>21</height>
    </image>

<item>
    <title>Tomasz Adamek vs. Jason Estrada - po walce</title>
    <link>http://www.szuman.eu/archives/659-Tomasz_Adamek_vs._Jason_Estrada_-_po_walce.html</link>
            <category>Sport</category>
    
    <comments>http://www.szuman.eu/archives/659-Tomasz_Adamek_vs._Jason_Estrada_-_po_walce.html#comments</comments>
    <wfw:comment>http://www.szuman.eu/wfwcomment.php?cid=659</wfw:comment>

    <slash:comments>0</slash:comments>
    <wfw:commentRss>http://www.szuman.eu/rss.php?version=2.0&amp;type=comments&amp;cid=659</wfw:commentRss>
    

    <author>nospam@example.com (szuman)</author>
    <description>
    Co za walka i co za emocje! Takie ciśnienie dotąd zarezerwowane było dla walk Andrzeja Gołoty, a tu proszę! Nowa nadzieja białych - Tomasz Adamek - waga ciężka, w której nasz rodak toczy bardzo ważny pojedynek. Nie o pas, ale o „być czy nie być”. Zwycięstwo przed czasem dałoby jednoznaczną odpowiedź odnośnie sensu walczenia Tomka w najwyższej kategorii wagowej. Nie udało się jednak powalić Estrady na deski, dlatego prawdziwy power Adamka powtórnie musi zostać przetestowany w kolejnej jego walce.&lt;div class=&quot;serendipity_imageComment_center&quot; style=&quot;width: 525px&quot;&gt;&lt;div class=&quot;serendipity_imageComment_img&quot;&gt;&lt;a target=&quot;_blank&quot; class=&quot;serendipity_image_link&quot;  href=&#039;http://sport.onet.pl/0,1248744,141355,21,0,0,0,fotoreportaz.html&#039;&gt;&lt;!-- s9ymdb:752 --&gt;&lt;img class=&quot;serendipity_image_center&quot; width=&quot;525&quot; height=&quot;305&quot;  src=&quot;http://www.szuman.eu/uploads/adamek-estrada.jpg&quot; alt=&quot;Tomasz Adamek Jason Estrada galeria fotoreportaż z walki&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;serendipity_imageComment_txt&quot;&gt;Tomasz Adamek vs. Jason Estrada&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;Jason Estrada do tej pory nigdy w swojej zawodowej karierze nie przegrał przed czasem. Nie był nawet liczony! Kto więc liczył na to, że Adamek w walce z nim, jako pierwszy coś w tej kwestii zmieni, musi czuć się rozczarowany. Nie było knockdownów, nie było knockoutu, nie było nawet takiego Adamka, jakiego wszyscy uwielbiają: idącego na bój, na żywioł, walczącego do upadłego, agresywnego, bombardującego rywali, by zniszczyć ich wcześniej, niż później. Tomek z Estradą walczył bardzo asekuracyjnie i był bardzo zdyscyplinowany. To bardzo dobrze wróży.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdy już opadł pierwszy kurz po walce i ustąpiły pierwsze emocje, uczucie rozczarowania sposobem walki Tomka Adamka zastąpił podziw dla niego. Polak walczył jak profesor, jak rasowy egzekutor, który z zimną krwią robi to, co do niego należy. Masakrycznie zaimponował mi tą dyscypliną i kontrolą nad sobą; w końcówce trzeciej rundy przyspieszył i pokazał przepiękną akcję w jego stylu, jednak nie było to zgodne z taktyką obraną na ten pojedynek. Trener Gmitruk pochwalił Tomka słowami „to było wspaniałe”, ale przypomniał mu, że nie tak ma jego boks w starciu z Estradą wyglądać. Tomek posłuchał, choć wszyscy inni - a kto wie, czy i nie on sam - pragnęli kolejnych takich akcji, które szybko mogłyby zdemolować Estradę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Walcząc po myśli trenera, Adamek miał okazję sprawdzić wytrzymałość i kondycję swoich stu kilogramów. Idąc na bijatykę z Jasonem mógł się przedwcześnie zmęczyć, nie mając żadnej pewności, że uda się mu Estradę powalić na deski. Dobrze, że bił się w taki mądry sposób. Adamek potwierdził swoją szybkość i pokazał, że przy rekordowej dla siebie wadze 100 kilogramów nadal potrafi na wysokich obrotach bić się w pełnym wymiarze 12 rund (choć ta ostatnia zbyt fajnie już nie wyglądała). Na sprawdzenie swojej odporności na ciosy wagi ciężkiej przyjdzie mu jednak poczekać do kolejnej walki - prawdopodobnie 24 kwietnia z Chrisem Arreolą. &lt;br /&gt;&lt;a href=&quot;http://www.szuman.eu/archives/659-Tomasz_Adamek_vs._Jason_Estrada_-_po_walce.html#extended&quot;&gt;Ciąg dalszy &quot;Tomasz Adamek vs. Jason Estrada - po walce&quot;&lt;/a&gt;
    </description>

    <pubDate>Sun, 07 Feb 2010 17:21:24 +0100</pubDate>
    <guid isPermaLink="false">http://www.szuman.eu/archives/659-guid.html</guid>
    <category>boks</category>

</item>
<item>
    <title>vBus - symulator jazdy autobusem</title>
    <link>http://www.szuman.eu/archives/658-vBus_-_symulator_jazdy_autobusem.html</link>
            <category>Komputery</category>
    
    <comments>http://www.szuman.eu/archives/658-vBus_-_symulator_jazdy_autobusem.html#comments</comments>
    <wfw:comment>http://www.szuman.eu/wfwcomment.php?cid=658</wfw:comment>

    <slash:comments>5</slash:comments>
    <wfw:commentRss>http://www.szuman.eu/rss.php?version=2.0&amp;type=comments&amp;cid=658</wfw:commentRss>
    

    <author>nospam@example.com (szuman)</author>
    <description>
    &lt;em&gt;„Bo fantazja, fantazja, bo fantazja jest od tego,&lt;br /&gt;
aby bawić się, aby bawić się, aby bawić się na całego”&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nieźle się zapowiada, ale na dzień dzisiejszy potrzebna jest domieszka wyobraźni, by z symulatora uczynić źródło frajdy. &lt;strong&gt;vBus&lt;/strong&gt;, bo tak się ów symulator zowie, to powstające dopiero pod polską banderą dzieło w świat puszczone i na licencji GPL rozwijane. Można brać, instalować, jeździć, podawać dalej i dorzucać do sprawy swoje własne grosze. Good idea, brothers!&lt;div class=&quot;serendipity_imageComment_center&quot; style=&quot;width: 525px&quot;&gt;&lt;div class=&quot;serendipity_imageComment_img&quot;&gt;&lt;object width=&quot;525&quot; height=&quot;421&quot;&gt;&lt;param name=&quot;movie&quot; value=&quot;http://www.youtube.com/v/0Mxql5wYKpg&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;&quot;&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name=&quot;allowFullScreen&quot; value=&quot;true&quot;&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name=&quot;allowscriptaccess&quot; value=&quot;always&quot;&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src=&quot;http://www.youtube.com/v/0Mxql5wYKpg&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;&quot; type=&quot;application/x-shockwave-flash&quot; allowscriptaccess=&quot;always&quot; allowfullscreen=&quot;true&quot; width=&quot;525&quot; height=&quot;421&quot;&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;serendipity_imageComment_txt&quot;&gt;vBus w akcji: Mercedes-Benz 0405GN na trasie Mączno&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;Na filmikach wygląda to lepiej, niż jest w rzeczywistości. Jak wspomniałem, jeszcze kupa pracy przed twórcami tego symulatora, aby ten w pełni swoich wirtualnych możliwości oddawał uroki powożenia miejskim po trasie. Niemniej jednak trochę wyobraźni i wczucia pomaga w zabawie już na etapie aktualnej wersji A6C RC2.2 - zawsze aktualna wersja &lt;a target=&quot;_blank&quot; href=&quot;http://virtualbus.info&quot; title=&quot;vBus - VirtualBus symulator jazdy autobusem download&quot;&gt;do ściągnięcia ze strony projektu&lt;/a&gt;. &lt;br /&gt;&lt;a href=&quot;http://www.szuman.eu/archives/658-vBus_-_symulator_jazdy_autobusem.html#extended&quot;&gt;Ciąg dalszy &quot;vBus - symulator jazdy autobusem&quot;&lt;/a&gt;
    </description>

    <pubDate>Sat, 06 Feb 2010 14:42:37 +0100</pubDate>
    <guid isPermaLink="false">http://www.szuman.eu/archives/658-guid.html</guid>
    <category>ciekawostki komputerowe</category>
<category>polecam</category>
<category>programy windows</category>

</item>
<item>
    <title>Po debacie Internautów z Tuskiem</title>
    <link>http://www.szuman.eu/archives/657-Po_debacie_Internautow_z_Tuskiem.html</link>
            <category>Polityka</category>
    
    <comments>http://www.szuman.eu/archives/657-Po_debacie_Internautow_z_Tuskiem.html#comments</comments>
    <wfw:comment>http://www.szuman.eu/wfwcomment.php?cid=657</wfw:comment>

    <slash:comments>5</slash:comments>
    <wfw:commentRss>http://www.szuman.eu/rss.php?version=2.0&amp;type=comments&amp;cid=657</wfw:commentRss>
    

    <author>nospam@example.com (szuman)</author>
    <description>
    Debatę wygrali Internauci? NIE! Internauci jedynie ugrali swoje w stopniu proporcjonalnym do ich roli we wczorajszej debacie. Prawdziwym zwycięzcą debaty jest Donald Tusk - to on zgarnął wilczą pulę i rodzynki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie wiem, czy to tylko ja miałem wrażenie, że taki właśnie będzie finał tej tzw. debaty? Wyniku dyskusji byłem pewien i tu nie było mojego zaskoczenia, natomiast przebieg spotkania premiera z Internautami wyobrażałem sobie już nieco inaczej. Jak na debatę z Internautami było za mało interakcji szacownych na sali zgromadzonych z tymi, którzy pozostali po drugiej stronie skrętki i sprzed monitorów śledzili przebieg debaty. Internauci nie mieli w tej debacie głosu, a dyskusja toczyła się między premierem a osobami reprezentującymi obywateli wirtualnego świata. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Do czego w ogóle był im tam na sali potrzebny internet? Po co to zawracanie dupy ludziom na blipach, flakerach, czatach? No po co? Nie lepiej było od razu powiedzieć: darujcie sobie pisanie do nas, a siedźcie i oglądajcie, jak my gadamy? Efekt byłby ten sam, a ilu zainteresowanych mogłoby w pełni skoncentrować się na transmisji!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Fajnie, że debata się odbyła, ale obiecywałem sobie po niej więcej. Tusk produkował się z formułowaniem okrągłych zdań, których wartość merytoryczna była znikoma, a do tego mógł gadać tak długo, aż mu się znudziło. A gdy ktoś z oponentów zaczynał gadać ciekawie, to nie dawano mu swojej wypowiedzi dokończyć. Jak to jest? Zabierano im głos, bo zaczynali na temat i od tematu odbiegali? Jeśli tak, to na następny raz proponuję zastosować metodę „na Tuska” i od początku pierdzielić do woli, a gdy się to nawijanie znudzi, wtedy dopiero powiedzieć, co się chciało rzec. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Padło sporo ciekawych argumentów - miło mi się słuchało wystąpień kilku osób. Szkoda tylko, że nikt nie przewidział roli dla operatora-akustyka, by ten mógł czuwać nad poziomem mikrofonów głośności. Kiedy jednego musiałem o 100% podkręcić, to innego o tyle samo ściszałem. Wracając do argumentów: padły fajne z wielu stron, ale ponownie pytam: co z interakcją z internetem? Nie wierzę, że nikt w trakcie trwania debaty nie skomentował w sieci bezpłciowych wypowiedzi premiera. Na pewno takie głosy padły, a wtedy - ktoś z mieniących się reprezentantem internautów on-line śledzący komentarze do debaty - mógł na sali zabrać głos słowami: „Panie premierze, Internauci śledzący naszą debatę, na tej a na tej platformie dyskusyjnej, zwracają uwagę na oględność pana wypowiedzi. Czują się rozczarowani, bo liczyli na bardziej precyzyjny, a mniej dyplomatyczny język.”&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tusk debatę wygrał, a pomogli mu w tym tzw. reprezentujący Internautów. Trzy godziny gadania, a można było sobie tego oszczędzić zamieniając na wstępie kilka zdań:&lt;ul&gt; - Panie premierze, mamy bardzo mocne argumenty i z internetem jesteśmy bardziej związani, niż pańscy współpracownicy od ustawy&lt;br /&gt;
 - Dobrze, rozumiem. Ja się nie znam na internecie tak bardzo, jak wy, ale skoro jesteście zdeterminowani trwać przy swoim, to aby nie spowalniać prac nad ustawą hazardową, projekt rejestru stron i usług będących be po prostu pójdzie w odstawkę.&lt;/ul&gt; &lt;br /&gt;&lt;a href=&quot;http://www.szuman.eu/archives/657-Po_debacie_Internautow_z_Tuskiem.html#extended&quot;&gt;Ciąg dalszy &quot;Po debacie Internautów z Tuskiem&quot;&lt;/a&gt;
    </description>

    <pubDate>Sat, 06 Feb 2010 10:12:43 +0100</pubDate>
    <guid isPermaLink="false">http://www.szuman.eu/archives/657-guid.html</guid>
    <category>internet</category>
<category>komentarze</category>
<category>polityka</category>

</item>
<item>
    <title>Spacer po mieście zimową nocą - foto</title>
    <link>http://www.szuman.eu/archives/656-Spacer_po_miescie_zimowa_noca_-_foto.html</link>
            <category>Fotografia</category>
    
    <comments>http://www.szuman.eu/archives/656-Spacer_po_miescie_zimowa_noca_-_foto.html#comments</comments>
    <wfw:comment>http://www.szuman.eu/wfwcomment.php?cid=656</wfw:comment>

    <slash:comments>6</slash:comments>
    <wfw:commentRss>http://www.szuman.eu/rss.php?version=2.0&amp;type=comments&amp;cid=656</wfw:commentRss>
    

    <author>nospam@example.com (szuman)</author>
    <description>
    Nigdy nie wiem, kiedy dorwie mnie wena, a gdy już mnie dopada, to rzadko jestem pewien, o co jej właściwie chodzi i do czego dokładnie chce mnie wykorzystać. Tak było i tym razem: kilka kwadransów po północy z głupia wyjrzałem sobie przez okno - ot, w żadnym konkretnym celu. Sypał śnieg, zerknąłem więc pod światło, by ocenić intensywność opadów. Z latarni zwisały sporych gabarytów sople - znak, że za dnia cieplutko musiało być. Tak też było i ostało się na noc; na termometrze zaledwie 5 stopni mrozu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Fajnie te sople wyglądały; gapiąc się na nie postanowiłem wziąć aparat, ruszyć dupę na dwór i zrobić parę zdjęć. Prąd w akumulatorze świeży, stabilizacja matrycy wymiata, ręka moja wyjątkowo tego dnia pewna (mało kawy piłem i dobrze spałem), a to do nocnej foto-przechadzki konfiguracja znakomita :) Statywu nie lubię, po stokroć! Wolę dynamikę, ruch i najlepiej się czuję chwytając chwile. Nie dla mnie żmudne picowanie kadru, kręcenie korbkami, pierścieniami i nakrętkami przy statywie, głaskanie poziomicy itd. itd. itd. Raz takie kilkugodzinne tourné po mieście ze statywem sobie urządziłem i przez kilka następnych dni odczuwałem je w krzyżach. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dlatego tym razem zdecydowałem się olać statyw i postawić na wysoką czułość. Ciul z szumami; dobre ujęcie zawsze się obroni. Aparat mam jaki mam: Olympus e-520 z matrycą LiveMOS, z której zdjęcia znośnie wyglądają jedynie do ISO-800. Na ISO-1600 szumi tak, że granda i ja tej nocy postanowiłem zdać się na tę grandę właśnie. Z ISO-1600 poszedłem polować na sople. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po kilku pstrykach temat sopli postanowiłem sobie darować. Wszystkie one podobne jedne do drugich, a do ciekawych ujęć i kombinowania przydałyby mi się: albo użyteczna ISO-6400 albo statyw. Pierwsze poza zasięgiem, a o statywie już pisałem. Co więc dalej? Skoro już dupę ruszyłem i z domu wybyłem, pasuje to wykorzystać. Noc piękna, świeżutki śnieżek, żywej duszy lubiącej wpakować się w kadr... Wymyśliłem sobie, że bez żadnego ciśnienia sprawdzę sobie pewną rzecz, o której od pewnego czasu myślałem. Zmieniłem więc obiektyw na krótki (do sopli na latarniach z dłuższego strzelałem), dokładnie zabezpieczyłem torbę przez zawiewającym śniegiem, przygotowałem sobie szmatkę do przecierania szkła i pomaszerowałem w kierunku miasta. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na chodniku śniegu przynajmniej po kostki - jedynie na jezdni pięty wystawały ponad puch. „Przydałyby się Relaxy”. W połowie drogi do Rynku minął mnie pług odśnieżający ulice, natomiast w ścisłym centrum miasta omal nie wpadłem pod mniejszy pług zbierający śnieg z chodników. Później trochę się z nim ścigałem: chciałem przynieść do domu obrazki miasta zasypanego, by mogli je później zobaczyć ci, którzy w nocy śpią, a ten traktor mi ten śnieg zgarniał. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zimowa noc jest piękna. Jakieś 2,5-3 godziny spędziłem na mieście. Rynek i okolice, dworce PKP i PKS i okolice, plac Solidarności i okolice - na więcej nie starczyło mi czasu i jego okolic. Jeśli jednak jeszcze jedna taka noc się nadarzy, to pójdę i od początku będę wiedział po co. Tylko miejscówki zmienię.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;strong&gt;Od strony technicznej&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;
Marzy mi się jaśniejszy obiektyw i body z lepsza matrycą. ISO-1600 z obiektywem o świetle zaczynającym się od 3,5 wystarczyło mi na fotografowanie z czasami 1-1/10 sekundy, co bez dobrej stabilizacji (tę na szczęście posiadam) byłoby niemożliwością - oczywiście przy fotografowaniu z ręki. Czasy mogłem mieć ciut dłuższe, ale o 0,5 EV podżyłowałem ekspozycję, by później tego w domu nie robić. Szumy z RAW-ów ochoczo wyłażą, gdy w trakcie wywoływania rozjaśnia się zdjęcia. Z ciekawostek dodam jeszcze, że używałem na zmianę dwóch rodzajów pomiaru światła: punktowego i centralnego (nie mylić z centralnie ważonym; pomiar centralny opiera się na środkowej części kadru).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zapraszam do galerii - 48 zdjęć z mojego nocnego spaceru po mieście w dalszej części wpisu. Zainteresowani danymi EXIF mogą być zadowoleni, ponieważ wszystkie te informacje są w plikach. Najszybszy sposób na ich odczytanie, to przeglądarka internetowa Opera i na wybranym zdjęciu prawy przycisk myszy i „Właściwości obrazka...” :) &lt;br /&gt;&lt;a href=&quot;http://www.szuman.eu/archives/656-Spacer_po_miescie_zimowa_noca_-_foto.html#extended&quot;&gt;Ciąg dalszy &quot;Spacer po mieście zimową nocą - foto&quot;&lt;/a&gt;
    </description>

    <pubDate>Wed, 03 Feb 2010 03:53:54 +0100</pubDate>
    <guid isPermaLink="false">http://www.szuman.eu/archives/656-guid.html</guid>
    <category>dębica</category>
<category>foto</category>

</item>
<item>
    <title>Rok temu mnie poniosło, dziś jest mi głupio</title>
    <link>http://www.szuman.eu/archives/655-Rok_temu_mnie_ponioslo,_dzis_jest_mi_glupio.html</link>
            <category>Pozostałe</category>
    
    <comments>http://www.szuman.eu/archives/655-Rok_temu_mnie_ponioslo,_dzis_jest_mi_glupio.html#comments</comments>
    <wfw:comment>http://www.szuman.eu/wfwcomment.php?cid=655</wfw:comment>

    <slash:comments>5</slash:comments>
    <wfw:commentRss>http://www.szuman.eu/rss.php?version=2.0&amp;type=comments&amp;cid=655</wfw:commentRss>
    

    <author>nospam@example.com (szuman)</author>
    <description>
    Przed rokiem, w swoim stylu i pod wpływem impulsu, skrobnąłem wpis na temat książki „&lt;a target=&quot;_blank&quot; href=&quot;http://www.krytykapolityczna.pl/Przewodniki-Krytyki-Politycznej/Paktofonika/menu-id-104.html&quot; title=&quot;Paktofonika. Przewodnik Krytyki Politycznej&quot;&gt;Paktofonika. Przewodnik Krytyki Politycznej&lt;/a&gt;”. Było to po tym, gdy gdzieś w sieci przeczytałem niusa o tym wydawnictwie - tak mi ciśnienie skoczyło, że od razu dałem temu upust. Co mnie tak wkurzyło? Ano to, że na długo po śmierci Magika ktoś nadal na jego osobie i twórczości zamierza zarabiać. Magika uważam za geniusza, a z kolei Rahim i Focus bardzo mnie rozczarowali swoimi produkcjami solowymi i jako Pokahontaz. Pożegnalny koncert Paktofoniki w katowickim Spodku jeszcze strawiłem - niech się pożegnają i zamkną rozdział, za którego głównego autora uważam Magika. Jednak dalsze żyłowanie tematu Magika cholernie mnie wkurzyło (dyplomatyczna wersja: wzbudziło moją najgłębszą dezaprobatę).&lt;div class=&quot;serendipity_imageComment_center&quot; style=&quot;width: 525px&quot;&gt;&lt;div class=&quot;serendipity_imageComment_img&quot;&gt;&lt;img class=&quot;serendipity_image_center&quot; width=&quot;525&quot; height=&quot;257&quot;  src=&quot;http://www.szuman.eu/uploads/ppkp-sprostowanie.jpg&quot; alt=&quot;sprostowanie&quot; /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;serendipity_imageComment_txt&quot;&gt;screen feralnego wpisu&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;Na blogu piszę subiektywnie, językiem swoim i raczej potocznym; w takim też tonie utrzymany był wpis krytykujący pomysł na książkę „Paktofonika. Przewodnik Krytyki Politycznej”. Czułem, że czytających może to sprowokować do dyskusji, ale za bardzo pojechałem po bandzie. Dziś, po roku od publikacji tamtego wpisu i po ponownym przeczytaniu go, przyznaję Maciejowi Pisukowi rację: przesadziłem i szczerze za to przepraszam.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Maciej Pisuk jest autorem wspominanej tu książki o Paktofonice. Pod moim wpisem krytykującym jego dzieło zostawił komentarz, w którym wytknął mi moje grzechy. Przeczytałem swój wpis jeszcze raz - na zimno - i przyznaję Maciejowi rację. W emocjami napędzanym potoku myśli nie ważyłem słów, zapędziłem się i rzuciłem kilka zdań, których napisać nie powinienem. Mea culpa, biję się w pierś. Nie zamierzam się z nikim kłócić i bronić się, że taki mam styl pisania, a taki arsenał epitetów, bo przecież nikt nie ma obowiązku znać mojego pióra i klimatu pisania. Ci, którzy znają, to znają, a ci, którzy z moimi wpisami mają styczność po raz pierwszy, mogą nie odebrać mojego przesłania tak, jak bym sobie tego chciał. &lt;br /&gt;&lt;a href=&quot;http://www.szuman.eu/archives/655-Rok_temu_mnie_ponioslo,_dzis_jest_mi_glupio.html#extended&quot;&gt;Ciąg dalszy &quot;Rok temu mnie poniosło, dziś jest mi głupio&quot;&lt;/a&gt;
    </description>

    <pubDate>Mon, 01 Feb 2010 20:51:01 +0100</pubDate>
    <guid isPermaLink="false">http://www.szuman.eu/archives/655-guid.html</guid>
    <category>blog</category>
<category>osobiste</category>

</item>
<item>
    <title>Mój Sound Blaster Live! 24 bit jednak żyje!</title>
    <link>http://www.szuman.eu/archives/654-Moj_Sound_Blaster_Live!_24_bit_jednak_zyje!.html</link>
            <category>Komputery</category>
    
    <comments>http://www.szuman.eu/archives/654-Moj_Sound_Blaster_Live!_24_bit_jednak_zyje!.html#comments</comments>
    <wfw:comment>http://www.szuman.eu/wfwcomment.php?cid=654</wfw:comment>

    <slash:comments>0</slash:comments>
    <wfw:commentRss>http://www.szuman.eu/rss.php?version=2.0&amp;type=comments&amp;cid=654</wfw:commentRss>
    

    <author>nospam@example.com (szuman)</author>
    <description>
    Ale jaja! Jak berety, normalnie :) Mój Sound Blaster Live! 24 bit jednak działa, choć ze trzy lata temu, po kilku próbach reanimacji, z bólem serca wystawiłem mu akt zgonu. Fart do potęgi, że nie skremowałem go od razu i resztek nie wypieprzyłem do kosza - a z takim zamiarem nosiłem się wtedy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A może to cud? Jeśli tak, to jednego mogę być pewien: cudom trzeba pomagać, by dziać się mogły. Trup żyje! Niczym Łazarz na moje polecenie wstał i jak gdyby nigdy nic wrócił sobie do życia. Się znaczy to tak tylko wygląda, bo w rzeczywistości mój Łazarz nie umarł. To tylko ja tak myślałem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wszystkiemu złemu winna jest moja stara płyta główna, której kariera u mnie definitywnie dobiegła końca. Jak już &lt;a href=&quot;http://www.szuman.eu/archives/647-Asus_P4P800-VM_-_moja_nowa_plyta_glowna._Stara_.html&quot; title=&quot;Asus P4P800-VM&quot;&gt;wspomniałem we wpisie o zaprzęgnięciu Asusa P4P800-VM&lt;/a&gt;, jego poprzedniczka, Gigabyte GA-8S661FXM, zdychała bardzo długo i tak miarowo podupadając powodowała różne dziwne i negatywne zachowania komputera. Dziś mam podstawy sądzić, że o mały włos nie przyczyniła się do fizycznego przeze mnie uśmiercenia młotkiem i nożyczkami w pełni sprawnej karty dźwiękowej Creative Sound Blaster Live! 24 bit. Bo ja, kurde, byłem święcie przekonany, że tę dźwiękówkę zepsułem zwalając na nią swoje szanowne cielsko.&lt;br /&gt;
&lt;center&gt;&lt;a href=&quot;http://pl.europe.creative.com/products/productarchive.asp?category=1&amp;subcategory=206&amp;product=10315&amp;nav=&quot; title=&quot;Creative Sound Blaster Live! 24 bit&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;&lt;img class=&quot;serendipity_image_center&quot; width=&quot;525&quot; height=&quot;287&quot;  src=&quot;http://www.szuman.eu/uploads/creative-sound-blaster-live-24-bit.jpg&quot; alt=&quot;Sound Blaster Live! 24 bit&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/center&gt;&lt;br /&gt;
Stara płyta główna była do dupy - to już wiemy. Wydajność jej spadała na ryj w tempie tak majestatycznym, że podczas codziennego obcowania z komputerem trudno było ten fakt wyłapać. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pamiętam, jak razu pewnego - tak dla odmiany - zdecydowałem się nie instalować karty Creative, by z ciekawości spróbować zintegrowanej C-Media. Tym sposobem Sound Baster poszedł w odstawkę, a ja spostrzegłem, że pod jego nieobecność cała maszyna zyskała na wydajności (szczególnie wtedy, gdy musiała przetrawić sporo animacji flash). Dlatego też Sound Blaster Live na dłużej zagościł w szafce - do czasu, aż Draqu spytał, czy bym mu tej karty nie pożyczył na trochę. Spoko loko, pożyczyłem. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jakiś czas później byłem u niego i wtedy postanowił mi tę kartę oddać; po powrocie do domu strzeliłem ją na wyro i wyszedłem z pokoju na trochę. Gdy wróciłem, zwaliłem się na to łóżko całą swoją masą i nagle pod swoim bokiem poczułem coś ostrego, co lekko słyszalnie i odczuwalnie zrobiło sobie „pyk”. Sięgnąłem po to coś i tym czymś był SB Live!. Niepewnie się czułem przez to pyknięcie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdecydowałem się tę kartę sprawdzić: wpiąłem ją w płytę główną, uruchomiłem komputer i po ukazaniu się pulpitu system Windows XP wziął i się zwiesił. Raz, drugi, trzeci i następny, aż dałem sobie siana. Niedługo później zachciało mi się reinstalować system - wtedy też, na świeżej instalacji, miast instalować zintegrowaną dźwiękówkę, postanowiłem od razu odpalić Sound Blaster Live. Znowu nie poszło: tym razem system zwieszał się dopiero podczas próby instalacji sterowników; prób było kilka i ich finał był różny: albo zwis, albo komunikat instalatora Creative o nie wykryciu sprzętu i sugerowany &lt;em&gt;Exit&lt;/em&gt;, albo zwieszenie się instalatora. W każdym z wymienionych przypadków karta cholernie się grzała - po dotyku temperaturę oceniam na 70-80 stopni Celsjusza. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Uznałem, że w wyniku mojego uwalenia się na kartę ta gdzieś pękła, lub jakieś lutowanie puściło i koniec końców SB diabli wzięli. Pochowałem więc zmarłą kartę w szafie i tak oto ona spoczywała sobie w pokoju. Z miesiąca na miesiąc coraz bardziej przywalałem ją różnymi szafowymi rozmaitościami. Nie wiem, ki ciul mnie dziś dorwał, że przypomniałem sobie o tej karcie i wpadłem na pomysł sprawdzenia jej na nowej płycie głównej.  &lt;br /&gt;&lt;a href=&quot;http://www.szuman.eu/archives/654-Moj_Sound_Blaster_Live!_24_bit_jednak_zyje!.html#extended&quot;&gt;Ciąg dalszy &quot;Mój Sound Blaster Live! 24 bit jednak żyje!&quot;&lt;/a&gt;
    </description>

    <pubDate>Sat, 30 Jan 2010 01:43:56 +0100</pubDate>
    <guid isPermaLink="false">http://www.szuman.eu/archives/654-guid.html</guid>
    <category>hardware</category>
<category>osobiste</category>

</item>
<item>
    <title>O co chodzi z tym śmierdzącym owadem?</title>
    <link>http://www.szuman.eu/archives/653-O_co_chodzi_z_tym_smierdzacym_owadem.html</link>
            <category>Pozostałe</category>
    
    <comments>http://www.szuman.eu/archives/653-O_co_chodzi_z_tym_smierdzacym_owadem.html#comments</comments>
    <wfw:comment>http://www.szuman.eu/wfwcomment.php?cid=653</wfw:comment>

    <slash:comments>13</slash:comments>
    <wfw:commentRss>http://www.szuman.eu/rss.php?version=2.0&amp;type=comments&amp;cid=653</wfw:commentRss>
    

    <author>nospam@example.com (szuman)</author>
    <description>
    Nie wytrzymałem! Ciekawość mnie zjadła, więc zdecydowałem się publicznie zapytać: skąd to nagłe zainteresowanie śmierdzącym owadem? Każdego dnia statystyki mego bloga notują po 20-30 wejść będących efektem wpisania w wyszukiwarkę frazy „śmierdzący owad” itp. Chodzi o mój wpis z września 2006 pt. „&lt;a href=&quot;http://www.szuman.eu/archives/65-Smierdzacy_owad_powraca!.html&quot; title=&quot;Śmierdzący owad powraca&quot;&gt;Śmierdzący owad powraca&lt;/a&gt;”. &lt;div class=&quot;serendipity_imageComment_center&quot; style=&quot;width: 469px&quot;&gt;&lt;div class=&quot;serendipity_imageComment_img&quot;&gt;&lt;img class=&quot;serendipity_image_center&quot; width=&quot;469&quot; height=&quot;417&quot;  src=&quot;http://www.szuman.eu/uploads/smierdzacy-owad-w-statystykach-27-stycznia.jpg&quot;  alt=&quot;statystyki słów kluczowych&quot; /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;serendipity_imageComment_txt&quot;&gt;Dane za dzień wczorajszy (27 stycznia) - frazy z kluczem &quot;owad&quot;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;Wiem, że na tę frazę od bardzo dawna rządzę w Google, ale cholernie dziwi mnie nagły wzrost zainteresowania tym robalem. W szkole jakiejś zadano rozpracowanie robala - śmierdziela? Wielu poszukujących swoje wprowadza bardziej precyzyjne zapytanie i wskazuje, że owad ma być z tarczówkowatych, przez co śmiem sądzić, że to właśnie o mojego robala chodzi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czy znajdzie się ktoś, kto będzie w stanie wytłumaczyć mi ten nagły skok zainteresowania moim śmierdzielem? I to w dodatku w zimie? &lt;br /&gt;&lt;a href=&quot;http://www.szuman.eu/archives/653-O_co_chodzi_z_tym_smierdzacym_owadem.html#extended&quot;&gt;Ciąg dalszy &quot;O co chodzi z tym śmierdzącym owadem?&quot;&lt;/a&gt;
    </description>

    <pubDate>Thu, 28 Jan 2010 19:55:26 +0100</pubDate>
    <guid isPermaLink="false">http://www.szuman.eu/archives/653-guid.html</guid>
    <category>blog</category>
<category>ciekawostki</category>

</item>
<item>
    <title>Donald Tusk na prezydenta!</title>
    <link>http://www.szuman.eu/archives/652-Donald_Tusk_na_prezydenta!.html</link>
            <category>Polityka</category>
    
    <comments>http://www.szuman.eu/archives/652-Donald_Tusk_na_prezydenta!.html#comments</comments>
    <wfw:comment>http://www.szuman.eu/wfwcomment.php?cid=652</wfw:comment>

    <slash:comments>5</slash:comments>
    <wfw:commentRss>http://www.szuman.eu/rss.php?version=2.0&amp;type=comments&amp;cid=652</wfw:commentRss>
    

    <author>nospam@example.com (szuman)</author>
    <description>
    &lt;a target=&quot;_blank&quot; href=&quot;http://wiadomosci.onet.pl/2119447,11,tusk_podjalem_odwazna_decyzje_rzad_musi_byc_jak_skala,item.html&quot; title=&quot;Tusk nie będzie kandydował na prezydenta?&quot;&gt;Tusk nie będzie na prezydenta kandydował&lt;/a&gt;? Wolne żarty! On i jego zawodowa armia pijarowców właśnie zastosowali starą sztuczkę „chciejcie i proście”. Bo Donald nigdzie się nie będzie pchał - to jego naród ma wepchnąć w miejsce Lecha. Donald przez całą swoją dotychczasową kadencję premiera kroczył pod parasolem przyszłego kandydata na prezydenta. Poparcie ma spore i ta cała proprezydencka otoczka towarzyszyła mu aż do teraz - do chwili, kiedy ogłosił, iż dla dobra narodu rezygnuje z udziału w wyborach prezydenckich.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cwaniak wie co robi. W jego wydaniu to nie tylko sztuczka „chciejcie i proście, bym kandydował”. To również przesłany wyborcom sygnał „ja tu jestem najlepszy, nikt mi nie dorównuje, jestem odpowiedzialny, odważny, zdolny do poświęceń i nie zależy mi na prezydenckim lansie”.&lt;div class=&quot;serendipity_imageComment_center&quot; style=&quot;width: 525px&quot;&gt;&lt;div class=&quot;serendipity_imageComment_img&quot;&gt;&lt;a  class=&quot;serendipity_image_link&quot;   rel=&#039;lightbox&#039; href=&#039;http://www.szuman.eu/uploads/donald-tusk-na-prezydenta.jpg&#039;&gt;&lt;!-- s9ymdb:690 --&gt;&lt;img class=&quot;serendipity_image_center&quot; width=&quot;525&quot; height=&quot;200&quot;  src=&quot;http://www.szuman.eu/uploads/donald-tusk-na-prezydenta.jpg&quot; alt=&quot;Donald Tusk&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;serendipity_imageComment_txt&quot;&gt;Donald Tusk&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;Moim zdaniem Tusk dobrze kombinuje. Zawsze marzyło mu się wyro prezydenta i nigdy tego nie ukrywał, aż tu nagle taki zwrot: Tusk nie chce być prezydentem? Coś w tym musi być.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Trudno jest mi uwierzyć w tę jego decyzję, skoro kampanię prezydencką prowadzi już od kilku miesięcy. Wszystko, co robi, zdaje się mieć na celu torowanie mu drogi do najbardziej lanserskiego stanowiska w kraju. Nie miałem czasu kiedyś o tym pisać, ale zwróciłem uwagę na taką jedną rzecz. Tusk, w swoich wypowiedziach, o politykach PO wyraża się w sposób neutralny - szczególnie wtedy, gdy sprawa ich dotycząca śmierdzi. Wszyscy wiemy, z jaką partią Donald jest związany, ale on sam na temat jej członków wypowiada się z góry, zza parawanu, akcentując dystans dzielący go od Platformy. W ten sposób Tusk stara się kreować na niezależną instytucję, z nikim niczym nie związaną, która nie ma nic wspólnego ze złem maluczkich i głupiutkich z ulicy Wiejskiej. On - wyrocznia, potężna i sprawiedliwa, gotowa ukarać nawet samego boga.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wraz z informacją o rezygnacji Tuska z wyścigu o prezydenturę pojawiła się &lt;a target=&quot;_blank&quot; href=&quot;http://wiadomosci.onet.pl/2119517,11,decyzja_ws_kandydata_po_16_maja,item.html&quot; title=&quot;Kto kandydatem Platformy?&quot;&gt;wieść, że najdalej za kilka miesięcy Platforma Obywatelska przedstawi swojego kandydata&lt;/a&gt;. Może to być Bronisław Komorowski, a może być i Radosław Sikorski. Jak dla mnie ten drugi: zdecydowanie lepsza aparycja, świetny angielski, wizerunek twardego, nieugiętego i nowoczesnego fachowca od polityki międzynarodowej, w której kompletnie nie radził sobie Lech Kaczyński. Właściwie na każdej z wymienionych  płaszczyzn Sikorski deklasuje obecnego prezydenta.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szczerze? Chyba wolałbym właśnie Sikorskiego. Urząd prezydenta ma charakter reprezentacyjny, a porównanie prezencji Radka i Donka zdecydowanie wypada na korzyść tego pierwszego. Jednak jeszcze nic dokładnie nie wiadomo. Zostało powiedziane „ja, Donald Tusk, rezygnuję z walki o urząd prezydenta” i teraz trzeba chwilę poczekać, jak na to hasło zareagują słupki w sondażach. Zdarzyć się może przecież i tak, iż Donald dojdzie do wniosku, że jeśli nie on sam, to nikt inny nie wygra tych wyborów. I otrze łezkę, zaciśnie zęby i dla dobra narodu, historii i sondaży ruszy w bój o prezydenturę. &lt;br /&gt;&lt;a href=&quot;http://www.szuman.eu/archives/652-Donald_Tusk_na_prezydenta!.html#extended&quot;&gt;Ciąg dalszy &quot;Donald Tusk na prezydenta!&quot;&lt;/a&gt;
    </description>

    <pubDate>Thu, 28 Jan 2010 14:53:13 +0100</pubDate>
    <guid isPermaLink="false">http://www.szuman.eu/archives/652-guid.html</guid>
    <category>komentarze</category>
<category>polityka</category>

</item>
<item>
    <title>Windows 7 wciąż nie dla mnie</title>
    <link>http://www.szuman.eu/archives/651-Windows_7_wciaz_nie_dla_mnie.html</link>
            <category>Komputery</category>
    
    <comments>http://www.szuman.eu/archives/651-Windows_7_wciaz_nie_dla_mnie.html#comments</comments>
    <wfw:comment>http://www.szuman.eu/wfwcomment.php?cid=651</wfw:comment>

    <slash:comments>7</slash:comments>
    <wfw:commentRss>http://www.szuman.eu/rss.php?version=2.0&amp;type=comments&amp;cid=651</wfw:commentRss>
    

    <author>nospam@example.com (szuman)</author>
    <description>
    No i lipa! Kolejne moje podejście do Windows 7 zakończyło się klapą. Mogłem od razu posłuchać rady doradcy aktualizacji Windows 7 (Windows 7 Upgrade Advisor), ale ja - jak to ja - wolałem po swojemu. Zdaniem &lt;em&gt;Doradcy&lt;/em&gt; niezgodne z najnowszym Windowsem były karty dźwiękowa i sieciowa, co się zintegrowanymi zowią. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Do odważnych świat należy, a ja jak ten głupi, co to myśli, że bohaterem będzie jeśli w młockarnię wskoczy krzycząc „ku chwale”, wziąłem i zainstalowałem „Siódemkę”, próbując neta i głos wskrzesić na sterach od XP. Nie da się? Da się, a jakże! Ale już odrębną kwestią jest tego efekt.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zintegrowaną kartę sieciową instalowałem przez menedżera aktualizacji sterownika, bo nikt nie zadbał o obecność „setup.exe” w katalogu drajwera. Kartę dźwiękową natomiast zainstalowałem dwuklikiem, po drodze zamykając komunikaty o niezgodności sprzętu z Windows 7 i braku dopiero co zainstalowanego sterownika (komunikat pojawił się po restarcie systemu). Internet i dźwięk działał; net jak trza, a fonia? Cóż, sterownik zassany ze strony Asusa (którego płytę od niedawna posiadam) miesiąc temu skończył 7 lat, natomiast najnowsza jego wersja, jaką w sieci znalazłem, była zaledwie 1,5 roku młodsza (2004 rok). Żeby chociaż sterownik na Vistę był napisany...&lt;div class=&quot;serendipity_imageComment_center&quot; style=&quot;width: 525px&quot;&gt;&lt;div class=&quot;serendipity_imageComment_img&quot;&gt;&lt;a  class=&quot;serendipity_image_link&quot;   rel=&#039;lightbox&#039; href=&#039;http://www.szuman.eu/uploads/windows-7-nie-dla-mnie-sterownik-karty-dzwiekowej-soundmax.jpg&#039; title=&quot;Windows 7 i stary sterownik karty dźwiękowej SoundMax&quot;&gt;&lt;!-- s9ymdb:740 --&gt;&lt;img class=&quot;serendipity_image_center&quot; width=&quot;525&quot; src=&quot;http://www.szuman.eu/uploads/windows-7-nie-dla-mnie-sterownik-karty-dzwiekowej-soundmax.jpg&quot; alt=&quot;Windows 7 sterownik karty dźwiękowej soundmax&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;serendipity_imageComment_txt&quot;&gt;Sterownik w wersji zassanej ze strony Asusa&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;Dźwięk działał prawidłowo, ale tylko wtedy, gdy nic innego na komputerze się nie odbywało. Jeżeli np. włączyłem sobie muzyczkę via Foobar2000 i przy jej akompaniamencie strony internetowe przeglądałem, to podczas wczytywania i przewijania ich zawartości dźwięk lagował niemiłosiernie i pierdział. Cięło nie tylko fonię, ale i ogólną pracę systemu. Podobne rzeczy działy się podczas oglądania Youtube, gdzie ciachało szczególnie na początku odtwarzania klipu, gdy ten jeszcze nie był w pełni zassany. Szczytem wszystkiego było to, że w moje ukochane &lt;a href=&quot;http://www.szuman.eu/archives/566-Konkurs!_Stawiam_flaszke_za_gre_z_Visty!.html&quot; title=&quot;Purble Pairs&quot;&gt;Purble Pairs&lt;/a&gt; nie mogłem sobie uczciwie pograć, bo w tle odbywał się kilkusetmegabajtowy download. Nie dość, że grać się nie dało, to jeszcze lagi odbiły się na transferze, który spadał niemal o połowę. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co, do cholery, poradzę, że owsikoniom od SoundMaxa nie chciało się zrobić sterownika w wersji nie odstającej od teraźniejszości? Mam nową kartę dźwiękową kupować? Takiego wała!!! Kupię, jak będzie mi potrzebna, czyli... teraz?  &lt;br /&gt;&lt;a href=&quot;http://www.szuman.eu/archives/651-Windows_7_wciaz_nie_dla_mnie.html#extended&quot;&gt;Ciąg dalszy &quot;Windows 7 wciąż nie dla mnie&quot;&lt;/a&gt;
    </description>

    <pubDate>Thu, 28 Jan 2010 00:51:39 +0100</pubDate>
    <guid isPermaLink="false">http://www.szuman.eu/archives/651-guid.html</guid>
    <category>hardware</category>
<category>windows</category>

</item>
<item>
    <title>Największa zaleta systemu 4/3 i matrycy LiveMOS</title>
    <link>http://www.szuman.eu/archives/650-Najwieksza_zaleta_systemu_43_i_matrycy_LiveMOS.html</link>
            <category>Olympus</category>
    
    <comments>http://www.szuman.eu/archives/650-Najwieksza_zaleta_systemu_43_i_matrycy_LiveMOS.html#comments</comments>
    <wfw:comment>http://www.szuman.eu/wfwcomment.php?cid=650</wfw:comment>

    <slash:comments>4</slash:comments>
    <wfw:commentRss>http://www.szuman.eu/rss.php?version=2.0&amp;type=comments&amp;cid=650</wfw:commentRss>
    

    <author>nospam@example.com (szuman)</author>
    <description>
    Gdy konkurencja korzysta z matryc CCD, a ostatnio coraz częściej sięga po CMOS, Olympus idzie swoją drogą stosując LiveMOS własnego systemu 4/3. To dobrze czy źle? Najwłaściwszą odpowiedzią będzie „to zależy, co kto lubi”. Matryca LiveMOS powstała w wyniku współpracy Olympusa z Panasonikiem i miała łączyć w sobie najlepsze cechy przetworników CCD i CMOS. Prawie się to udało.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wydawać się może, że wyścig na ilość megapikseli dobiegł końca i obecnie wszystko wskazuje na powstanie nowego trendu polegającego na wyposażaniu korpusów w matryce o coraz to większej fizycznej ich wielkości. Nic, tylko czekać, aż pełna klatka zagości w modelach z półki „entry level” :)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Olympus jako pierwszy odpuścił wyścig na jak największą liczbę pixeli upchanych na matrycach aparatów. To jednak nie geniusz strategów, ale konieczność. I tak 10 megapixeli u Olympusa to trochę za dużo. Matryce LiveMOS są malusie: crop w Olympusach wynosi x2.0 podczas gdy u konkurencji zaczyna się od 1,6 a kończy na 1:1 w najwyższych modelach. Firmy Canon, Nikon i Sony oferują po kilka modeli z matrycą „full frame”, czyli odpowiadającą wielkością klatce filmu małego formatu (35mm), a Pentax zapewne do tego grona lada kwartał dołączy. A Olympus? Olympus tego nie zrobi; no, chyba że porzuci opracowany przez się system 4/3 z góry definiujący jedyny słuszny rozmiar matrycy, której długość przekątnej musi wynosić 4/3 cala. O przekątnej mowa oczywiście w odniesieniu do matrycy prostokątnej, ale system 4/3 nie wymaga takiego kształtu. Równie dobrze może być to trójkąt, koło, trapez lub też każda inna figura geometryczna, bowiem w systemie 4/3 ważnym jest to, aby matryca, bez względu na jej kształt, dała się wpisać w koło o średnicy 4/3 cala. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czyli pełnej klatki nijak z tego nie będzie. Moim zdaniem Olympus musi porzucić swój uwsteczniający pomysł z 4/3 lub zmodyfikować go na tyle, aby matryce mogły stawać się fizycznie większe. W porównaniu do konkurencyjnych rozwiązań, LiveMOS z 10 milionami pixeli na pokładzie generuje więcej szumów i charakteryzuje się mniejszym zakresem tonalnym. Niestety. Do ISO-800 jest ok, ale na wyższych czułościach tragicznie! ISO-1600 jest bo jest (szczegółów niewiele mniej, niż na 800, ale poziomie pasy psują efekt), a ISO-3200 tak bardzo syfi, że zarejestrowany tak obraz nawet na miniaturki się nie nadaje. I tak jest nawet w topowym body Olympusa - modelu E-3, którym w miniony piątek miałem okazję się nieco pobawić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Olympus ze swoim LiveMOS szumi najbardziej z lustrzankowej stawki, a najwyższa użyteczna czułość to zaledwie ISO-800. Tragedia! I skandal, bo żeby body za ponad 4 tysiaki zwane profesjonalnym tak strasznie syfiło? No, skandal! Quo vadis Olympus?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Maleńka matryca LiveMOS ma kupę wad, ale nie oznacza to kompletnego braku zalet. Według mnie plusy są trzy: dwa mniejsze to szybkość i energooszczędność, a także jeden gigantyczny, czyli powiększenie x2 względem pełnej klatki 35mm. Czy w wyścigu na fizyczne rozmiary matryc (czyli w efekcie zmniejszanie mnożnika) crop x2 systemu 4/3 może być zaletą? Może być! &lt;br /&gt;&lt;a href=&quot;http://www.szuman.eu/archives/650-Najwieksza_zaleta_systemu_43_i_matrycy_LiveMOS.html#extended&quot;&gt;Ciąg dalszy &quot;Największa zaleta systemu 4/3 i matrycy LiveMOS&quot;&lt;/a&gt;
    </description>

    <pubDate>Mon, 25 Jan 2010 21:10:28 +0100</pubDate>
    <guid isPermaLink="false">http://www.szuman.eu/archives/650-guid.html</guid>
    <category>olympus</category>

</item>

</channel>
</rss>