<?xml version="1.0" encoding="utf-8" ?>

<rss version="2.0" 
   xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#"
   xmlns:admin="http://webns.net/mvcb/"
   xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
   xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
   xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
   xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
   >
<channel>
    <title>Szuman.eu - subiektywnie i na luzie - Refleksje, rozkminy</title>
    <link>http://www.szuman.eu/</link>
    <description>subiektywnie i na luzie...</description>
    <dc:language>pl</dc:language>
    <generator>Serendipity 1.6 - http://www.s9y.org/</generator>
    <pubDate>Tue, 25 Oct 2011 09:25:42 GMT</pubDate>

    <image>
        <url>http://www.szuman.eu/templates/default/img/s9y_banner_small.png</url>
        <title>RSS: Szuman.eu - subiektywnie i na luzie - Refleksje, rozkminy - subiektywnie i na luzie...</title>
        <link>http://www.szuman.eu/</link>
        <width>100</width>
        <height>21</height>
    </image>

<item>
    <title>Bycie na czasie, to strata czasu</title>
    <link>http://www.szuman.eu/archives/811-Bycie_na_czasie,_to_strata_czasu.html</link>
            <category>Refleksje, rozkminy</category>
    
    <comments>http://www.szuman.eu/archives/811-Bycie_na_czasie,_to_strata_czasu.html#comments</comments>
    <wfw:comment>http://www.szuman.eu/wfwcomment.php?cid=811</wfw:comment>

    <slash:comments>11</slash:comments>
    <wfw:commentRss>http://www.szuman.eu/rss.php?version=2.0&amp;type=comments&amp;cid=811</wfw:commentRss>
    

    <author>nospam@example.com (szuman)</author>
    <description>
    Nawet nie zdajecie sobie sprawy, ile czasu zabiera wchłanianie najnowszych informacji o sprawach, które nie mają żadnego znaczenia dla kolei życia. Trochę newsów, trochę klipów video, później powrót do tych pierwszych, by sprawdzić, czy aby nie pojawiło się coś nowego. I jeszcze komentarze internautów...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przed momentem uświadomiłem sobie, że gdybym chciał być na bieżąco z tym, o czym gada się wtedy, kiedy nie ma o czym gadać, to już naprawdę musiałbym przestać spać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dacie wiarę, że o tym, kim jest Frytka i jak ona wygląda, dowiedziałem się zaledwie kilka tygodni temu? I przy okazji dowiedziałem się kim jest i jak wygląda niejaki Cejrowski. Bo też nie wiedziałem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
„A Cejrowski to”, „a Cejrowski tamto”, „Cejrowski powiedział”, „Cejrowski skwitował”... gówno mnie obchodziło, co Cejrowski powiedział. Co, kiedy i w jakiej sprawie. Mam swoje na głowie i chcę dzielić to z pasjami, tak więc siłą rzeczy nawet nie ma w moim życiu miejsca na Cejrowskich, Frytki, czy jakąś nową, polską Paris Hilton, którą właśnie światu zaanonsował Onet. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po prostu nie mam na to czasu. A gdyby mógł go mieć, to nie chciałbym mieć. Nie gadam ze znajomymi o pierdołach. Co, kto, z kim, gdzie i kiedy – nie obchodzi mnie to. Mam hobby i mam znajomych, którzy je podzielają. I ciągle brakuje nam czasu nawet na to, aby tłuc i wałkować tylko ten jeden, jedyny temat: &lt;a href=&quot;http://wsubiektywie.pl&quot; title=&quot;Blog o fotografii&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;fotografię&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie pojmuję, jak można żyć życiem innych i przeżywać żywota celebrytów, skoro własne życie może być bardziej zajebiste, barwne i wartościowe, niż ochłapy kiczu rzucane wiecznie głodnej publice? &lt;br /&gt;&lt;a href=&quot;http://www.szuman.eu/archives/811-Bycie_na_czasie,_to_strata_czasu.html#extended&quot;&gt;Ciąg dalszy &quot;Bycie na czasie, to strata czasu&quot;&lt;/a&gt;
    </description>

    <pubDate>Thu, 20 Oct 2011 04:20:02 +0200</pubDate>
    <guid isPermaLink="false">http://www.szuman.eu/archives/811-guid.html</guid>
    <category>obserwacje</category>
<category>refleksje</category>

</item>
<item>
    <title>Rozmawiałem z duchem</title>
    <link>http://www.szuman.eu/archives/808-Rozmawialem_z_duchem.html</link>
            <category>Refleksje, rozkminy</category>
    
    <comments>http://www.szuman.eu/archives/808-Rozmawialem_z_duchem.html#comments</comments>
    <wfw:comment>http://www.szuman.eu/wfwcomment.php?cid=808</wfw:comment>

    <slash:comments>2</slash:comments>
    <wfw:commentRss>http://www.szuman.eu/rss.php?version=2.0&amp;type=comments&amp;cid=808</wfw:commentRss>
    

    <author>nospam@example.com (szuman)</author>
    <description>
    Ja nie z tych, którzy z wypiekami na twarzy zaczytują się w Paranormalne.pl. Ja też nie z tych, którym łatwiej wierzyć, niż wiedzieć. Ja również nie z tych, którzy będą iść w zaparte, że nie lubią sobie czasem poczytać o zjawiskach trudnych do wytłumaczenia na bazie obecnej wiedzy o świecie. Tak, czasem wpada mi interesujący tekst o paranormalnych sprawach, którego lekturze poświęcam odpowiednią ilość swego czasu i uwagi. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak było z tekstem pt. „&lt;a target=&quot;_blank&quot; href=&quot;http://infra.org.pl/ycie-po-yciu/spotkania-z-duchami/1156-widziani-po-mierci-czyli-zjawy-kryzysowe&quot; title=&quot;Widziani po śmierci, czyli zjawy kryzysowe&quot;&gt;Widziani po śmierci, czyli zjawy kryzysowe&lt;/a&gt;”, mówiącym o „duchach” zmarłych, które szukają kontaktu ze swoimi żyjącymi bliskimi. Jedni po śmierci jawią się jako „żywe” postacie, inni dzwonią z zaświatów, a jeszcze inni kombinują z różnymi znakami. Wszystkie przypadki mają wspólny mianownik: odwiedzanych i zmarłych łączyła emocjonalna nić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
We wspomnianym artykule o zjawach kryzysowych nie brakuje przykładów takich zdarzeń. Gdzieś pomiędzy entą a następną przytoczoną historią po moich plecach przeszedł cholernie zimny dreszcz. „Przecież ja też...” - pomyślałem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W przyszłym roku, na wiosnę, minie dziesięć lat od samobójczej śmierci Smoka. Smoku był moim kumplem od czasów wczesnego dzieciństwa. Mieszkaliśmy w jednym bloku, w sąsiednich klatkach. Nasze matki się przyjaźniły, jego starsze siostry niańczyły mojego młodszego brata, a my – dwa zodiakalne skorpiony – samodzielnie zdobywaliśmy świat (a przynajmniej wiedzę o nim).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Był starszy ode mnie o dwa lata, ale nie przeszkadzało nam to w niczym – a wręcz przeciwnie: różnica wieku rozstrzygała kwestię przywództwa, co przy dwóch tak podobnych osobowościach było niezmiernie ważne :) Długo by wymieniać nasze wspólne pomysły, biznesy, przygody i kolejne „szlabany” od rodziców, na jakie z żelazną konsekwencją, niestrudzenie pracowaliśmy :)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nasze drogi rozchodziły się w dwóch etapach. Pierwszym z nich było rozpoczęcie nauki w szkole średniej. On edukację kontynuował w innym mieście, a ja – po skończeniu podstawówki, zmieniłem nie tylko „budę”, ale i towarzystwo. Drugim etapem była moja przeprowadzka na osiedle znajdujące się na drugim końcu miasta. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ostatnie nasze spotkania były przypadkowe i coraz rzadsze, ale gdy już do nich dochodziło, były długie i porządnie sponsorowane przez %. Pamiętam nasze (przed)ostatnie spotkanie. Jechałem samochodem, on piechotą wracał od dziewczyny. Zabrałem go ze sobą, a po odstawieniu samochodu poszliśmy jeszcze na piwo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ponad pół roku po przeprowadzce dowiedziałem się od kolegi ze starych okolic, że Smoku nie żyje. Że powiesił się trzy dni temu na drzewie... Wykłócałem się, że to niemożliwe, bo przed dwoma dniami gadałem z nim na przystanku nieopodal mojego bloku. Szedłem wtedy do sklepu, a on szedł do pracy w przeciwnym kierunku: zatrzymał się, przywitaliśmy się i zamieniliśmy kilka słów. Ale to była szybka rozmowa, prowadzona w pośpiechu podobnym do tego, jaki towarzyszy ludziom, z których jeden spóźnił się na autobus i musi zasuwać piechotą, a drugiemu zabrakło soli, a zupa już się gotuje. &lt;br /&gt;&lt;a href=&quot;http://www.szuman.eu/archives/808-Rozmawialem_z_duchem.html#extended&quot;&gt;Ciąg dalszy &quot;Rozmawiałem z duchem&quot;&lt;/a&gt;
    </description>

    <pubDate>Wed, 28 Sep 2011 18:45:07 +0200</pubDate>
    <guid isPermaLink="false">http://www.szuman.eu/archives/808-guid.html</guid>
    <category>ciekawostki</category>
<category>osobiste</category>
<category>refleksje</category>
<category>samobójstwa</category>
<category>wspomnienia</category>

</item>
<item>
    <title>Dlaczego tęsknimy za przeszłością?</title>
    <link>http://www.szuman.eu/archives/781-Dlaczego_tesknimy_za_przeszloscia.html</link>
            <category>Refleksje, rozkminy</category>
    
    <comments>http://www.szuman.eu/archives/781-Dlaczego_tesknimy_za_przeszloscia.html#comments</comments>
    <wfw:comment>http://www.szuman.eu/wfwcomment.php?cid=781</wfw:comment>

    <slash:comments>3</slash:comments>
    <wfw:commentRss>http://www.szuman.eu/rss.php?version=2.0&amp;type=comments&amp;cid=781</wfw:commentRss>
    

    <author>nospam@example.com (szuman)</author>
    <description>
    Przez cały wczorajszy dzień latała mi po głowie tytułowa rozkmina. Zaczęło się od tego, że w śmietniku zastałem niemalże hipermarket: wysłużone, ale wyglądające na sprawne, sprzęty AGD i RTV, meble, ciuchy i... filety drobiowe - na oko kilogram z 10-20 dekagramowym hakiem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
„Kiedyś wyrzucanie takich artykułów w takim stanie było nie do pomyślenia” - skonstatowałem. No, ale „kiedyś”, czyli kiedy? No... myślę, że „za moich czasów”. ??? No, czasów, za którymi tęsknię. Znaczy się, tegooo... że chodzi o lata mojego dzieciństwa. O okres, w którym wszystko było takie... Czasów dzieciństwa, za którymi tęsknię... Dzieciństwa, za którym tęsknię... Tylko czy ja w ogóle tęsknię? Kurde, nie wiem.&lt;div class=&quot;serendipity_imageComment_center&quot; style=&quot;width: 525px&quot;&gt;&lt;div class=&quot;serendipity_imageComment_img&quot;&gt;&lt;a  class=&quot;serendipity_image_link&quot;   rel=&#039;lightbox&#039; href=&#039;http://www.szuman.eu/uploads/tesknota-za-przeszloscia.jpg&#039;&gt;&lt;!-- s9ymdb:992 --&gt;&lt;img class=&quot;serendipity_image_center&quot; width=&quot;525&quot; src=&quot;http://www.szuman.eu/uploads/tesknota-za-przeszloscia.jpg&quot;  alt=&quot;tęsknota za przeszłością, poszukiwanie przeszłości w teraźniejszości.&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;serendipity_imageComment_txt&quot;&gt;Spodobało mi się ilustrowanie wpisów zdjęciami, których nie muszę podpisywać ;)&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;I tak, przez cały boży dzionek i niemniej boży wieczorek, myśli o pragnieniu cofnięcia się do przeszłości wracały do mnie i kazały się trawić. Nie lubię takich nierozstrzygniętych, powracających jak bumerang, kwestii. Najlepiej radzę sobie z nimi po prostu pisząc o nich. Banalne. Otwieram Writer, wpisuję tytuł i sklejam literki w kolejne akapity. Pisanie skutecznie spowalnia lawinę myśli, które - zbite w korek - ślimaczą się jak samochody przed rondem. A jak to w życiu i na drogach bywa, zawsze znajdzie się jakiś jednoślad, który ominie korek i przeciśnie się do przodu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I taki jednoślad, wymijając sznur samochodów-rozkmin, przewozi mi tę jedną, złotą myśl, która całą myślową zawieruchę sprowadza do jednego, prostego wniosku.  &lt;br /&gt;&lt;a href=&quot;http://www.szuman.eu/archives/781-Dlaczego_tesknimy_za_przeszloscia.html#extended&quot;&gt;Ciąg dalszy &quot;Dlaczego tęsknimy za przeszłością?&quot;&lt;/a&gt;
    </description>

    <pubDate>Sun, 17 Apr 2011 02:45:16 +0200</pubDate>
    <guid isPermaLink="false">http://www.szuman.eu/archives/781-guid.html</guid>
    <category>inne</category>
<category>refleksje</category>

</item>
<item>
    <title>10 kwietnia 2010. Jaka była Twoja pierwsza reakcja?</title>
    <link>http://www.szuman.eu/archives/775-10_kwietnia_2010._Jaka_byla_Twoja_pierwsza_reakcja.html</link>
            <category>Refleksje, rozkminy</category>
    
    <comments>http://www.szuman.eu/archives/775-10_kwietnia_2010._Jaka_byla_Twoja_pierwsza_reakcja.html#comments</comments>
    <wfw:comment>http://www.szuman.eu/wfwcomment.php?cid=775</wfw:comment>

    <slash:comments>13</slash:comments>
    <wfw:commentRss>http://www.szuman.eu/rss.php?version=2.0&amp;type=comments&amp;cid=775</wfw:commentRss>
    

    <author>nospam@example.com (szuman)</author>
    <description>
    Dziś rocznica. Nie planowałem żadnych okazjonalnych wpisów, czy też umieszczania jakichś okolicznościowych motywów graficznych. Od początku myślałem o tym, że rocznicę „katastrofy smoleńskiej” po prostu przemilczę i jak każdy rozsądny człowiek skupię się na swoich własnych myślach, po cichu wspominając sobie siebie w ten fatalny, historyczny dzień.&lt;div class=&quot;serendipity_imageComment_center&quot; style=&quot;width: 525px&quot;&gt;&lt;div class=&quot;serendipity_imageComment_img&quot;&gt;&lt;a   class=&quot;serendipity_image_link&quot;  rel=&#039;lightbox&#039;  rel=&#039;lightbox&#039; href=&#039;http://www.szuman.eu/images/krakow-plac-ojca-adama-studzinskiego.jpg&#039;&gt;&lt;img class=&quot;serendipity_image_center&quot; width=&quot;525&quot; src=&quot;http://www.szuman.eu/images/krakow-plac-ojca-adama-studzinskiego-m.jpg&quot; alt=&quot;hołd ofiarom katastrofy, Kraków, Plac Ojca Adama Studzińskiego&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;serendipity_imageComment_txt&quot;&gt;10 kwietnia 2010, bardzo wczesne popołudnie, Plac Ojca Adama Studzińskiego w Krakowie (fot. ja sam)&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;Obok manifestacji, marszów, tysięcy mszy, uroczystości i wieńców, obok tych wszystkich transparentów, przemówień, odgrzanych galerii i materiałów telewizyjnych, przejdę sobie skupiony na swoich własnych, wewnętrznych pamiątkach z 10 kwietnia 2010 roku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To co prawdziwe, nosimy w sobie. To, co indywidualne, jest nasze i jest ono prawdziwe. A obok cała ta widoczna otoczka, którą niektórzy lubią lub lubić muszą, bo tak każe zwyczaj, tak każe tradycja, bo tak każą ogólnie przyjęte formy. Im zostawiam uroczystości związane z rocznicą masakry katyńskiej i przyćmiewającej jej rocznicy zeszłorocznej katastrofy Tu-154M. Uroczystości, tablice, wieńce i patetyczne przemówienia nie są dla mnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mnie interesuje to, co nieoficjalne. To, co indywidualne i to, co zostało przemilczane. To, co siedzi w każdym z nas od momentu katastrofy. Nie dramatyczne wypowiedzi spod krzyża i nie zapłakane oczy ludzi, do których jeszcze nie do końca dotarło to, co się wydarzyło, ale zawsze kochali prezydenta. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Interesuje mnie to, co po roku każdy z nas może wyjąć ze swojej pamięci i czym może na chłodno podzielić się z innymi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Innymi słowy: chcę zapytać Was o to, w jakich okolicznościach dowiedzieliście się o katastrofie i jaka była Wasza pierwsza myśl. Druga, trzecia i kolejne też, bo informacji takiego kalibru nie da się przetworzyć jedną myślą. Bardzo chciałbym poznać prawdziwe reakcje ludzi, na których nikt przez obiektyw nie patrzył. I te najzwyklejsze myśli, które przeplatały się przez głowę, a które – z racji wagi przeżycia – utrwaliły się w pamięci.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zacznę od siebie. &lt;br /&gt;&lt;a href=&quot;http://www.szuman.eu/archives/775-10_kwietnia_2010._Jaka_byla_Twoja_pierwsza_reakcja.html#extended&quot;&gt;Ciąg dalszy &quot;10 kwietnia 2010. Jaka była Twoja pierwsza reakcja?&quot;&lt;/a&gt;
    </description>

    <pubDate>Sun, 10 Apr 2011 03:27:41 +0200</pubDate>
    <guid isPermaLink="false">http://www.szuman.eu/archives/775-guid.html</guid>
    <category>komentarze</category>
<category>osobiste</category>
<category>refleksje</category>
<category>tragedia</category>
<category>wspomnienia</category>

</item>
<item>
    <title>Współczesne komedie nie są śmieszne</title>
    <link>http://www.szuman.eu/archives/750-Wspolczesne_komedie_nie_sa_smieszne.html</link>
            <category>Film</category>
            <category>Refleksje, rozkminy</category>
    
    <comments>http://www.szuman.eu/archives/750-Wspolczesne_komedie_nie_sa_smieszne.html#comments</comments>
    <wfw:comment>http://www.szuman.eu/wfwcomment.php?cid=750</wfw:comment>

    <slash:comments>7</slash:comments>
    <wfw:commentRss>http://www.szuman.eu/rss.php?version=2.0&amp;type=comments&amp;cid=750</wfw:commentRss>
    

    <author>nospam@example.com (szuman)</author>
    <description>
    I powiedział to aktor, Lesław Żurek, który dziś był gościem Radia Zet. Po tej wypowiedzi nie wróżę mu wielu propozycji gry w komediach, ale może to i dobrze, bo gość naprawdę bardzo krytyczny stosunek ma do tego, co dziś określa się mianem „komedii”. Podobnie jak ja. I zainspirował mnie do popełnienia tego wpisu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Myślałem, że tylko ja tak mam, że z zażenowaniem oglądam tzw. gagi w tzw. komediach produkowanych obecnie. Tzn, oglądałem, bo już nie oglądam. Strasznie smutne są te współczesne komedie. Wszyscy tacy poważni, atmosfera taka jakaś nijaka, niby neutralna, ale w rzywistości jak w dramacie psychologicznym... To chyba taki patent, żeby ogólnie światem przedstawionym obniżyć poziom humoru w filmie, startując z najniższego możliwego pułapu humorystycznego. Po takim zabiegu każde byle głupstwo wydaje się być mega zabawnym, przez co każdy byle gniot może mieć „zabawne” momenty. Tylko, że mnie te gnioty nie śmieszą. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kolejny wspólny punkt w naszych komediowych gustach stwierdziłem, gdy Lesław Żurek przyznał się, że najbardziej śmieszą go komedie Barei i podobne, których największą mocą jest przedstawiany w nich absurd. Bingo! Komedie Barei (i nie tylko jego) przerobiłem już chyba wszystkie i obecnie chłonę przedwojenne produkcje. Bo absurdy PRL-u to jedno, ale jeszcze bardziej do starych, koniecznie polskich, filmów popycha mnie chęć przeniesienia się w czasie – do filmu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Lata osiemdziesiąte doświadczyłem na własnej skórze i wiele z tego okresu pamiętam. Oglądając filmy wyprodukowane w tych latach mam okazję spojrzeć jeszcze raz na to samo, ale z perspektywy człowieka dorosłego, a nie dziecka. Często moją uwagę od akcji filmu odwracają obecne w kadrze meble, sprzęty RTV i AGD, samochody, ówczesna moda itd. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tę filmową wędrówkę w czasie zacząłem od okresu dobrze mi znanego, ale cofając się coraz dalej dotarłem do lat 60. Tyle mi wystarczyło i postanowiłem przeskoczyć aż do lat poprzedzających wybuch II Wojny Światowej. Wiele przedwojennych filmów wcześniej widziałem, ale nigdy z perspektywy filmowego badacza zwyczajów ludzi z &quot;wtedy&quot;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W przedwojennych komediach najbardziej uderza mnie ich lekkość. Widz musi się do tej lekkości dostosować. Przedwojenna komedia zmusza do porzucania ram smutnego humoru XXI wieku i każe się uśmiechać od samego patrzenia. Widz nie musi główkować, nie musi obciążać procesora w swoim umyśle, by ogarnąć film. Przepis na fabułę opiera się na prostej konstrukcji: jakiś wstępik, oni się poznają, oni się zakochują, jakieś nieporozumienie staje na ich drodze i pod znakiem zapytania stawia happy end, happy end przychodzi najczęściej z pomocą osób trzecich do tego lekkie, zabawne dialogi, których autorzy lubowali się w grze słówek &lt;br /&gt;&lt;a href=&quot;http://www.szuman.eu/archives/750-Wspolczesne_komedie_nie_sa_smieszne.html#extended&quot;&gt;Ciąg dalszy &quot;Współczesne komedie nie są śmieszne&quot;&lt;/a&gt;
    </description>

    <pubDate>Mon, 07 Mar 2011 21:10:37 +0100</pubDate>
    <guid isPermaLink="false">http://www.szuman.eu/archives/750-guid.html</guid>
    <category>film</category>
<category>osobiste</category>
<category>polecam</category>

</item>
<item>
    <title>Każdy ma takie chwile, że w duszy deszcz pada</title>
    <link>http://www.szuman.eu/archives/634-Kazdy_ma_takie_chwile,_ze_w_duszy_deszcz_pada.html</link>
            <category>Refleksje, rozkminy</category>
    
    <comments>http://www.szuman.eu/archives/634-Kazdy_ma_takie_chwile,_ze_w_duszy_deszcz_pada.html#comments</comments>
    <wfw:comment>http://www.szuman.eu/wfwcomment.php?cid=634</wfw:comment>

    <slash:comments>14</slash:comments>
    <wfw:commentRss>http://www.szuman.eu/rss.php?version=2.0&amp;type=comments&amp;cid=634</wfw:commentRss>
    

    <author>nospam@example.com (szuman)</author>
    <description>
    Korzystając z okazji... wróć. Korzystając z mojego zjebanego nastroju pragnę obwieścić, że wszystko, kurwa, jest super. Wszystko jest zacne i fajne, a kluczowym tego czynnikiem jest nastawienie człowieka. No bo bez pozytywnego myślenia nie ma pozytywnych zdarzeń. Ke? A ja, proszę ja Was, tego nastawienia dziś nie mam. Kompletnie. Nic. Zero. Null. Lipa na całej linii. Nic, tylko poharatać sobie tętnice niczym bezpłciowe emo. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wiecznie żywy tekst kawałka „Każdy ma chwile” (Grammatik and Fenomen) płynie z głośników przy akompaniamencie bitu z pianinkiem. Coś dziś pękło we mnie, co sprawiło, że znowu spotkałem tę smutniejszą twarz życia. Jakoś tak samo z siebie i nieoczekiwanie. Nie wiem, może nie może być roku bez takiego stanu? Bo to chyba pierwszy taki mój emocjonalny dołek od czasu, kiedy napisałem kawałek „&lt;a href=&quot;http://www.wudeka.net/index.php?option=com_weblinks&amp;task=view&amp;catid=22&amp;id=61&quot; title=&quot;Nowy dzień - download&quot;&gt;Nowy dzień&lt;/a&gt;”. Możliwe, że przynajmniej raz do roku trzeba (najlepiej pod koniec kalendarza) złapać inne częstotliwości i wobec nich pewne rzeczy sobie przemyśleć i poukładać? Taki rachunek sumienia przed wejściem w nowy rok.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przyznam, że nie spodziewałem się takiego stanu. Cały rok minął w sumie zajebiście - do tego wręcz stopnia, że zapomniałem o tym, że można czasem mieć gorsze chwile. A dziś, od kilku już godzin sam sobie siedzę, co jakiś czas wracam na kilka przesłuchań do wspomnianego wałka „Każdy ma chwile” i rozmyślam sobie nad wszystkim. Chyba jest mi to potrzebne; wyczuwam już ulgę, którą dostanę w nagrodę, gdy ten duchowy czyściec się skończy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;
&lt;center&gt;&lt;script type=&quot;text/javascript&quot; src=&quot;http://www.wrzuta.pl/embed_audio.js?key=9ajtEm2fP7I&amp;login=neely1&amp;width=500&amp;bg=ffffff&quot;&gt;&lt;/script&gt;&lt;/center&gt;&lt;br /&gt;
Wahałem się, czy pisać o tym na blogu. Tak osobistych tekstów nie zwykłem tutaj zamieszczać, ale pal licho. Nie jestem w końcu żadną maszyną, wiecznie zadowoloną i pełną energii. Jestem tylko człowiekiem, który może mieć czasem gorszy nastrój i potrzebę dania upustu negatywnym emocjom, które gdzieś w głębi jego duszy zdążyły się nagromadzić. Jestem tylko człowiekiem, choć chyba w pogoni za czasem zdarzało mi się o tym zapominać. Mijający rok nie był łatwy; właściwie był jednym z najtrudniejszych dla mnie w ostatnich kilku latach. Teraz dopiero to czuję - chyba przez te święta i kupę wolnego czasu z nich wynikającego mogło to złe ze mnie wypłynąć i dotrzeć do świadomości.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W sumie to dobrze, że akurat teraz. Miałem okazję pobyć sobie sam i jestem z tego rad, bo lepsze są takie rozkminy w samotności, niż trucie innym życia swoją kwaśną miną. Tym bardziej, kiedy nie czuje się potrzeby wyspowiadania. Tak już jest, że &quot;nawet najtwardsi mają chwile, kiedy potrzebują klęknąć&quot;. &lt;br /&gt;&lt;a href=&quot;http://www.szuman.eu/archives/634-Kazdy_ma_takie_chwile,_ze_w_duszy_deszcz_pada.html#extended&quot;&gt;Ciąg dalszy &quot;Każdy ma takie chwile, że w duszy deszcz pada&quot;&lt;/a&gt;
    </description>

    <pubDate>Sun, 27 Dec 2009 03:08:49 +0100</pubDate>
    <guid isPermaLink="false">http://www.szuman.eu/archives/634-guid.html</guid>
    <category>osobiste</category>

</item>
<item>
    <title>Plakaty antyaborcyjne na dębickim rynku</title>
    <link>http://www.szuman.eu/archives/594-Plakaty_antyaborcyjne_na_debickim_rynku.html</link>
            <category>Refleksje, rozkminy</category>
    
    <comments>http://www.szuman.eu/archives/594-Plakaty_antyaborcyjne_na_debickim_rynku.html#comments</comments>
    <wfw:comment>http://www.szuman.eu/wfwcomment.php?cid=594</wfw:comment>

    <slash:comments>16</slash:comments>
    <wfw:commentRss>http://www.szuman.eu/rss.php?version=2.0&amp;type=comments&amp;cid=594</wfw:commentRss>
    

    <author>nospam@example.com (szuman)</author>
    <description>
    &lt;strong&gt;Litwo, szlachetne zdrowie! Ile kosztujesz, tego sercu nie żal...&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jak wiele człek traci, kiedy wozi swoje dupsko, zamiast po prostu sobie pospacerować! Wiele razy przejeżdżałem obok Rynku i widziałem, że w jego środku są poustawiane jakieś plakaty, ale już nie miałem pojęcia, o czym one są. Nie zastanawiałem się nad tym głębiej, bo już wcześniej na płycie Rynku miały miejsce różne wystawy, które - krótko mówiąc - zlewałem. Tylko jednej nawet ciekaw byłem, ale zanim wziąłem i się zebrałem, to już ją zwinęli. Zonk.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Do głowy mi nie przyszło, że na dębickim rynku może mieć miejsce objazdowa akcja wkurwiania przechodniów. Czytałem, nie tak znowu dawno temu, że w Rzeszowie tę samą galerię wielgachnych zdjęć ludzkich płodów wystawiono przy trasie gęsto i często uczęszczanej przez dzieci. Bulwersowali się na to rodzice, pedagodzy i wszyscy święci, ale nic tym nie zmienili. Ot, kraj nasz. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jestem szczęśliwy! Udało mi się przestawić na bardzo wczesne wstawanie i od prawie tygodnia dzień rozpoczynam między 5:15 a 6:15 rano - bez budzika! I tak wstałem dzisiaj - zjadłem śniadanko, zatankowałem kofeinę, sprawdziłem sprzęt i z fotograficznym ekwipunkiem na ramieniu wyruszyłem piechtolotem na miasto. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na spacerowym biegu i nieco okrężną drogą dotarłem do Rynku; przejście dla pieszych jedno i drugie, zadzwonił telefon „cześć, cześć - bla bla bla - no to na razie”, telefon w kieszeń i oniemiałem: przede oczami szczątki ludzkiego płodu, które po złożeniu utworzyłyby istotę większą ode mnie... No żesz prostytutka mać! Obrzydlistwo! I do tego mega debilne hasła tworzone chyba według tego samego wzoru, co „alkohol pity podczas słuchania radia powoduje śmierć od porażenia prądem w krajach trzeciego świata”.&lt;div class=&quot;serendipity_imageComment_center&quot; style=&quot;width: 525px&quot;&gt;&lt;div class=&quot;serendipity_imageComment_img&quot;&gt;&lt;a  class=&#039;serendipity_image_link&#039;  rel=&#039;lightbox&#039; href=&#039;http://www.szuman.eu/images/plakaty-antyaborcyjne-w-debicy/1.jpg&#039;&gt;&lt;img class=&quot;serendipity_image_center&quot; width=&quot;525&quot; src=&quot;http://www.szuman.eu/images/plakaty-antyaborcyjne-w-debicy/1m.jpg&quot; alt=&quot;Dębica - plakaty stop aborcji&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;serendipity_imageComment_txt&quot;&gt;Widok od strony południowej&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;„Rzeszowska” wystawa dotarła do Dębicy - skonstatowałem szybko. No nic to - ciekawe tylko, że już tyle czasu na tym rynku stoi, a jeszcze nikt się nie przykuł do drzewa w celu zamanifestowania swojego oburzenia treścią antyaborcyjnej wystawy. Po kiego chuja takie akcje? Krew, krew i masakra plus okraszające to hasła porównujące zarodki do gwałcicieli.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
No to skoro już jedziemy po bandzie, to ja poproszę o kolejną akcję, tym razem skierowaną w konflikty zbrojne. Niech również będą straszne zdjęcia: rozszarpanych ciał, pourywanych kończyn, spalonych częściowo zwłok i wszystkich byłych żołnierzy, którzy uszli z życiem, ale zostali w dużym stopniu okaleczeni. Takiej akcji przyklasnę, bo będzie ona wymierzona w coś, co jest legalne i uprawiane w naszym kraju. A aborcja jest nielegalna, jest zakazana, więc po ki chuj to bicie piany i wystawianie takich zdjęć po miastach? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ewentualnie za służbę zdrowia się brać, bo różne słuchy na jej temat chodzą, np. kiedyś słyszałem, że chorym na cukrzycę, zamiast leczyć, taśmowo skraca się stopy. Dawać zdjęcia stóp i podpisać: stop polskiej służbie zdrowia! &lt;br /&gt;&lt;a href=&quot;http://www.szuman.eu/archives/594-Plakaty_antyaborcyjne_na_debickim_rynku.html#extended&quot;&gt;Ciąg dalszy &quot;Plakaty antyaborcyjne na dębickim rynku&quot;&lt;/a&gt;
    </description>

    <pubDate>Sat, 21 Nov 2009 16:10:36 +0100</pubDate>
    <guid isPermaLink="false">http://www.szuman.eu/archives/594-guid.html</guid>
    <category>dębica</category>
<category>komentarze</category>
<category>osobiste</category>
<category>refleksje</category>

</item>
<item>
    <title>Przeboje z młodości słuchane po latach :)</title>
    <link>http://www.szuman.eu/archives/483-Przeboje_z_mlodosci_sluchane_po_latach_.html</link>
            <category>Refleksje, rozkminy</category>
    
    <comments>http://www.szuman.eu/archives/483-Przeboje_z_mlodosci_sluchane_po_latach_.html#comments</comments>
    <wfw:comment>http://www.szuman.eu/wfwcomment.php?cid=483</wfw:comment>

    <slash:comments>12</slash:comments>
    <wfw:commentRss>http://www.szuman.eu/rss.php?version=2.0&amp;type=comments&amp;cid=483</wfw:commentRss>
    

    <author>nospam@example.com (szuman)</author>
    <description>
    Wzięło mnie wczoraj na słuchanie kawałków, z których niektóre po raz ostatni słyszałem ponad dekadę temu. W czasach ich świetności nie było ściągania z neta i kopiowania w formacie mp3 na wszystko, co ten format jest w stanie przechować. Płyty kupowałem; najczęściej były to składanki Hop-Bęc. Składanki były zbiorem najlepszych piosenek w zestawieniu listy przebojów Hop-Bęc radia RMF i owe albumy posiadałem wszystkie od pierwszego wydawania do numeru 13. Później, wraz z nagrywarą CD kumpla, odkryłem piractwo i tak to się jakoś zaczęło kręcić. Zastrzegam: nigdy nie piraciłem na tak wielką skalę jak znajomi; zawsze ograniczałem się do najczęściej słuchanych utworów, no bo po co mi piosenki, których nie zamierzam słuchać? Zmieniarka w wieży mieściła tylko 3 płyty audio, a kaseta o 120 minut nagrań... Najlepsze, najulubieńsze utwory i tak miałem w oryginale :)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I tak mi wczoraj we łbie zaświergoliła melodyjka z kawałka &quot;We&#039;ve got it going on&quot; Backstreet Boys, że aż ciary mnie przeszły. Pamiętam jak gdzieś tak w połowie lat 90&#039; ten kawałek dzielił i rządził i był cholernie lanserski w samochodach wyposażonych w miarę dobry sprzęt audio. Ostatni raz słyszałem go jeszcze w XX wieku. Do wczoraj.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czym prędzej dopadłem Google, podałem grupę, tytuł i na końcu dopisałem &lt;em&gt;wrzuta&lt;/em&gt; i voila :D To był początek mojej muzycznej podróży w czasie; pracując sobie słuchałem kolejnych kawałków z czasów szkoły podstawowej i średniej. Imprezowe kawałki, które na szkolnych dyskotekach zabraknąć nie mogło: słuchałem tych oldskuli i przed oczami przewijały mi się obrazy wspomnień związanych z konkretnymi utworami. Zajebiste przeżycie :)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jedną ciekawą rzecz zauważyłem: im dłużej piosenki nie słyszałem, tym bardziej różniła się od tego, jak ją zapamiętałem. Może swoje zrobiła też różnica w klasie sprzętu; wtedy głównie analog, później laserowo, ale nigdy tak zaawansowanie jak dziś. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I jeszcze jedno spostrzeżenie: te wszystkie stare kawałki, które za moich czasów wytyczały muzyczne trendy, dziś zaczynają mi brzmieć tak, jak przed laty muzyka moich rodziców. Brzmią prymitywnie, naiwnie, staroświecko. Ale są melodyjne. Tak, jak wtedy melodyjnymi nazwać można było głównie starocie z lat 60&#039; 70&#039; i sąsiednich, tak dziś; w dobie elektronicznego stukania i pukania sucha się pojękiwania artystów. To się teraz nazywa dojrzałą muzyką. &lt;br /&gt;&lt;a href=&quot;http://www.szuman.eu/archives/483-Przeboje_z_mlodosci_sluchane_po_latach_.html#extended&quot;&gt;Ciąg dalszy &quot;Przeboje z młodości słuchane po latach :)&quot;&lt;/a&gt;
    </description>

    <pubDate>Fri, 20 Feb 2009 18:17:11 +0100</pubDate>
    <guid isPermaLink="false">http://www.szuman.eu/archives/483-guid.html</guid>
    <category>muzyka</category>
<category>osobiste</category>
<category>refleksje</category>

</item>
<item>
    <title>Koniec ze współczesnymi muzycznymi gniotami</title>
    <link>http://www.szuman.eu/archives/460-Koniec_ze_wspolczesnymi_muzycznymi_gniotami.html</link>
            <category>Refleksje, rozkminy</category>
    
    <comments>http://www.szuman.eu/archives/460-Koniec_ze_wspolczesnymi_muzycznymi_gniotami.html#comments</comments>
    <wfw:comment>http://www.szuman.eu/wfwcomment.php?cid=460</wfw:comment>

    <slash:comments>23</slash:comments>
    <wfw:commentRss>http://www.szuman.eu/rss.php?version=2.0&amp;type=comments&amp;cid=460</wfw:commentRss>
    

    <author>nospam@example.com (szuman)</author>
    <description>
    Jak tak dalej pójdzie, to niedługo wrócę do Pegasusa, kalkulatora i maszyny do pisania. Serio. W nocy z wczoraj na dziś powziąłem decyzję o zakochaniu się w muzyce klasycznej, z jednoczesnym wypięciem bębenków słuchowych na wszystkie współczesne muzyczne popierdywania. Nie ma popu, rapu, rocka, techniawek, punku czy czegoś innego z niezbyt odległą datą produkcji: ODCHAMIAM SIĘ! Słucham sobie właśnie &quot;Walca kwiatów&quot; Czajkowskiego i normalnie czuję się jak sfera wyższa ;) &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;center&gt;&lt;embed src=&quot;http://www.seeqpod.com/cache/seeqpodSlimlineEmbed.swf&quot; wmode=&quot;transparent&quot; width=&quot;300&quot; height=&quot;80&quot; type=&quot;application/x-shockwave-flash&quot; flashvars=&quot;domain=http://www.seeqpod.com&amp;playlistXMLPath=http://www.seeqpod.com/api/music/getPlaylist?playlist_id=8e33a86834&quot;&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/center&gt;&lt;br /&gt;
Człowiek kulturalny, konsument spuścizny muzycznej największych mistrzów nuty i wiolinowego klucza. Nie wiem kiedy mi przejdzie, ale nie sądzę aby stało się to prędko. To się nazywa muzyka!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rewelacyjnie mi się przy tej klasyce pracuje. Rewelacyjnie mi się przy niej odpoczywa. To jest sztuka, to jest większy bajer niż IQ Dody! Tyle tych instrumentów, tyle melodii składających się w piękną, fantastycznie spójną całość... głośniej, ciszej, ostrzej, płynniej... Wspaniałe! I co najbardziej mi się w tych utworach podoba to to, że nie nudzą tak, jak &quot;muzyka&quot;, której przeciętny zjadacz słucha. Rokowe, popowe i inne kawałki są do zarzygania schematyczne: zwrotka - refren - zwrotka - refren - zwrotka - refren - refren. A wszystkie elementy na tej samej linii melodycznej (swoją drogą tej linii w niektórych kawałkach ciężko się dosłuchać). A te klasyki przez cały czas oferują coś nowego: można powiedzieć, że one żyją przez swój temperament i zmianę temperatur, natężenia dźwięków niczym emocji i natłoku myśli. Boskie! &lt;br /&gt;&lt;a href=&quot;http://www.szuman.eu/archives/460-Koniec_ze_wspolczesnymi_muzycznymi_gniotami.html#extended&quot;&gt;Ciąg dalszy &quot;Koniec ze współczesnymi muzycznymi gniotami&quot;&lt;/a&gt;
    </description>

    <pubDate>Wed, 26 Nov 2008 17:00:17 +0100</pubDate>
    <guid isPermaLink="false">http://www.szuman.eu/archives/460-guid.html</guid>
    <category>muzyka</category>
<category>refleksje</category>

</item>
<item>
    <title>Dzień mojego współczucia dla nieboszczyków</title>
    <link>http://www.szuman.eu/archives/449-Dzien_mojego_wspolczucia_dla_nieboszczykow.html</link>
            <category>Refleksje, rozkminy</category>
    
    <comments>http://www.szuman.eu/archives/449-Dzien_mojego_wspolczucia_dla_nieboszczykow.html#comments</comments>
    <wfw:comment>http://www.szuman.eu/wfwcomment.php?cid=449</wfw:comment>

    <slash:comments>12</slash:comments>
    <wfw:commentRss>http://www.szuman.eu/rss.php?version=2.0&amp;type=comments&amp;cid=449</wfw:commentRss>
    

    <author>nospam@example.com (szuman)</author>
    <description>
    Znowu odwiedzamy znajomych umrzyków. Ciekawe, co taki nieboszczyk może czuć, kiedy przez niemal cały rok ma święty spokój: leży sobie w ciszy, niczym niepokojony, aż tu nagle...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;img class=&quot;serendipity_image_center&quot; width=&quot;525&quot; height=&quot;128&quot; style=&quot;float: center; border: 0px;&quot; src=&quot;http://www.szuman.eu/uploads/cmentarz_noca.jpg&quot; alt=&quot;Cmentarz nocą&quot; /&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
...przychodzi listopad i tłumy żywych walą na cmentarze: przyłażą, zawalają groby donicami z badylami, wolne miejsca zapychają kopcącymi świecami. Postoją, podrepczą i wrócą skąd przyszli, zostawiając cały ten bajzel aż kwiatki zdechną, a znicze się powypalają.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na pewno niejeden umrzyk się w grobie przewraca widząc dawnego kompana od wódki przychodzącego do niego z jakąś donicą i knotem w wosku. Osobiście szlag jasny w niezgniłym miejscu by mnie trafił, gdyby każdy przyjaciel lub krewny po mojej śmierci traktował mnie jak idiotę, któremu do pełni szczęścia i więzi z bliskimi potrzebne są te cmentarzowe gadżety. Zawsze lubiłem trunki, do tego zagrychy - czemu po śmierci mam spijać roztopiony wosk i zagryzać chryzantemą? Jak fajnie by było, gdyby ktoś mądrze pomyślał i skropił mój nagrobek wódeczką. Bardzo miło byłoby też, gdyby przyszło kilka osób i nad grobem mym wzniosło toast na moją cześć, zamiast tradycyjnie palić głupa i świeczki. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jakbyście się czuli, gdyby na Wasze rocznice znajomi przynosili Wam to, z czym sami śmigacie na groby znajomych zmarłych? Bo ja bym poczuł się z lekka urażony i byłoby mi przykro, że po śmierci robią mi to, czego za życia bym sobie nie życzył. Co mi ze świeczek, badyli i wieńców? Symbol czego? Ktoś kazał, wymyślił, bo wszyscy? Bo tradycyjna dla polskich świąt komercja? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bardzo bym się ucieszył, gdybym nad swoim grobem zobaczył ziomków przy flaszce wspominających stare, dobre dzieje. Tak spontanicznie i jak zawsze: jak lubiłem za życia. Taka chyba będzie moja ostatnia wola: żadnych chryzantemowych i woskowych bzdetów, bo straszył będę po nocach :)&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;&lt;a href=&quot;http://www.szuman.eu/archives/449-Dzien_mojego_wspolczucia_dla_nieboszczykow.html#extended&quot;&gt;Ciąg dalszy &quot;Dzień mojego współczucia dla nieboszczyków&quot;&lt;/a&gt;
    </description>

    <pubDate>Sat, 01 Nov 2008 10:56:57 +0100</pubDate>
    <guid isPermaLink="false">http://www.szuman.eu/archives/449-guid.html</guid>
    <category>refleksje</category>

</item>

</channel>
</rss>
