<?xml version="1.0" encoding="utf-8" ?>

<rss version="2.0" 
   xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#"
   xmlns:admin="http://webns.net/mvcb/"
   xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
   xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
   xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
   xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
   >
<channel>
    <title>Szuman.eu - subiektywnie i na luzie - Film</title>
    <link>http://www.szuman.eu/</link>
    <description>subiektywnie i na luzie...</description>
    <dc:language>pl</dc:language>
    <generator>Serendipity 1.6 - http://www.s9y.org/</generator>
    <pubDate>Fri, 04 Nov 2011 20:10:24 GMT</pubDate>

    <image>
        <url>http://www.szuman.eu/templates/default/img/s9y_banner_small.png</url>
        <title>RSS: Szuman.eu - subiektywnie i na luzie - Film - subiektywnie i na luzie...</title>
        <link>http://www.szuman.eu/</link>
        <width>100</width>
        <height>21</height>
    </image>

<item>
    <title>Dead Silence / Martwa cisza</title>
    <link>http://www.szuman.eu/archives/812-Dead_Silence__Martwa_cisza.html</link>
            <category>Film</category>
    
    <comments>http://www.szuman.eu/archives/812-Dead_Silence__Martwa_cisza.html#comments</comments>
    <wfw:comment>http://www.szuman.eu/wfwcomment.php?cid=812</wfw:comment>

    <slash:comments>5</slash:comments>
    <wfw:commentRss>http://www.szuman.eu/rss.php?version=2.0&amp;type=comments&amp;cid=812</wfw:commentRss>
    

    <author>nospam@example.com (szuman)</author>
    <description>
    &lt;div class=&quot;serendipity_imageComment_left&quot; style=&quot;width: 162px&quot;&gt;&lt;div class=&quot;serendipity_imageComment_img&quot;&gt;&lt;a  class=&quot;serendipity_image_link&quot; title=&quot;Dead Silence / Martwa cisza&quot;  rel=&#039;lightbox&#039; href=&#039;http://www.szuman.eu/uploads/dead-silence-martwa-cisza.jpg&#039;&gt;&lt;!-- s9ymdb:1059 --&gt;&lt;img class=&quot;serendipity_image_left&quot; width=&quot;162&quot; height=&quot;240&quot;  src=&quot;http://www.szuman.eu/uploads/dead-silence-martwa-cisza.serendipityThumb.jpg&quot; title=&quot;Dead Silence / Martwa cisza&quot; alt=&quot;Dead Silence / Martwa cisza - recenzja&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;serendipity_imageComment_txt&quot;&gt;Dead Silence / Martwa cisza&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;Sporo czasu minęło od mojego ostatniego seansu pod znakiem horroru. Wczorajszego wieczoru nieco nadrobiłem zaległości i mrocznemu obrazowi migoczącemu z monitora towarzyszyły budujące klimat grozy dźwięki. W tym miejscu muszę się pochwalić, że w roli nagłośnienia doskonale sprawdziły się kolumny &lt;a href=&quot;http://szuman.eu/archives/800-Kolumny_podlogowe_Voice_Kraft_7820_+_video.html&quot; title=&quot;Kolumny Voice Kraft VK 7820&quot;&gt;VK 7820&lt;/a&gt; napędzane amplitunerem Onkyo TX-9011. Przydałyby się jakieś monitorki stereo za plecy, ale bez przemeblowania się nie obejdzie, więc póki co odpuszczam.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Filmem, który obejrzałem, była produkcja z 2007 roku pt. „Martwa cisza” (oryginalny tytuł: „Dead silence”). Film ten jest jednym z tych, które jednym mogą się bardzo podobać, a innym wręcz przeciwnie. Mnie samemu trudno jest jednoznacznie ocenić ten obraz, ale za to bez wahania mogę wskazać największą zaletę filmu: można dać się zaskoczyć. A to lubię :)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;font style=&quot;font-size: 12pt;&quot;&gt;&lt;strong&gt;O czym jest Dead Silcence?&lt;/strong&gt;&lt;/font&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&quot;Martwa cisza&quot; zaczyna się od tajemniczej śmierci Lisy, świeżo upieczonej żony świeżo upieczonego żonkisia, Jamiego. Kiedy on wybywa na miasto kupić coś do jedzenia, ona ginie w trudnych do ogarnięcia okolicznościach, a jej ciało zostaje okaleczone w bardzo nietypowy sposób.  &lt;br /&gt;&lt;a href=&quot;http://www.szuman.eu/archives/812-Dead_Silence__Martwa_cisza.html#extended&quot;&gt;Ciąg dalszy &quot;Dead Silence / Martwa cisza&quot;&lt;/a&gt;
    </description>

    <pubDate>Sun, 30 Oct 2011 22:45:58 +0100</pubDate>
    <guid isPermaLink="false">http://www.szuman.eu/archives/812-guid.html</guid>
    <category>film</category>

</item>
<item>
    <title>Za co ubóstwiam „Świat według Kiepskich”?</title>
    <link>http://www.szuman.eu/archives/807-Za_co_ubostwiam_Swiat_wedlug_Kiepskich.html</link>
            <category>Film</category>
    
    <comments>http://www.szuman.eu/archives/807-Za_co_ubostwiam_Swiat_wedlug_Kiepskich.html#comments</comments>
    <wfw:comment>http://www.szuman.eu/wfwcomment.php?cid=807</wfw:comment>

    <slash:comments>10</slash:comments>
    <wfw:commentRss>http://www.szuman.eu/rss.php?version=2.0&amp;type=comments&amp;cid=807</wfw:commentRss>
    

    <author>nospam@example.com (szuman)</author>
    <description>
    &lt;div class=&quot;serendipity_imageComment_left&quot; style=&quot;width: 240px&quot;&gt;&lt;div class=&quot;serendipity_imageComment_img&quot;&gt;&lt;a  class=&quot;serendipity_image_link&quot; title=&quot;Swiat według Kiepskich - Halina i Ferdynand&quot;  rel=&#039;lightbox&#039; href=&#039;http://www.szuman.eu/uploads/kiepscy-swiat-wedlug-kiepskich.jpg&#039;&gt;&lt;!-- s9ymdb:1055 --&gt;&lt;img class=&quot;serendipity_image_left&quot; width=&quot;240&quot; height=&quot;180&quot;  src=&quot;http://www.szuman.eu/uploads/kiepscy-swiat-wedlug-kiepskich.serendipityThumb.jpg&quot; title=&quot;Swiat według Kiepskich - Halina i Ferdynand&quot; alt=&quot;Swiat według Kiepskich - Halina i Ferdynand&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;serendipity_imageComment_txt&quot;&gt;&quot;&lt;a href=&quot;http://pl.wikipedia.org/wiki/Świat_według_Kiepskich&quot; target=&quot;_blank&quot; title=&quot;Świat według Kiepskich - Wikipedia&quot;&gt;Świat według Kiepskich&lt;/a&gt;&quot; - Halina i Ferdynand&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;Że ów sitcom ubóstwiam, to nie ma nawet o czym gadać. To fenomen! Mistrzostwo! To Kiepscy! Nie mam pojęcia, za co ten serial pokochały miliony Polaków, ale wiem, za co tę produkcję uwielbiam ja.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;font style=&quot;font-size: 11pt;&quot;&gt;&lt;strong&gt;Za Ferdka, za Waldusia i za Halinkę!&lt;/strong&gt;&lt;/font&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Można ściskać dupsko i wytężać mózgownicę nad scenariuszem, ale i tak wyjdzie z tego szit, jeśli odtwórcy ról będą do bani. A tak właśnie jest w większości polskich seriali. Skupiają się nad fabułą, która koniec końców i tak wychodzi do dupy, bo albo banalna, albo całkowicie oderwana jest od rzeczywistości (lub odrywa się w miarę upływu odcinków), ale nawet najbardziej udany pomysł partolą odtwórcy ról. Właśnie tak: „odtwórcy ról”. Bo aktorami nie sposób ich nazwać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A taki „Świat według Kiepskich” z grubsza jest po prostu głupi. Dominują w nim cuda i cudactwa, oderwanie od rzeczywistości, mocne przerysowania i przekolorowania wszystkiego i z tej mazi jedynie od czasu do czasu wyłania się coś, nad czym warto usiąść i głębiej się zastanowić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mimo to oglądam odcinek po odcinku, co rusz mlaskając z uznaniem, a nawet z zachwytem. Powód jest jeden: aktorstwo. To, co na planie wyprawiają Bartosz Żukowski (Waldek), Andrzej Grabowski (Ferdek) i Marzena Kipiel-Sztuka (Halinka), to dla mnie mistrzostwo!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W ich grze nie ma tandety, luk czy kompromisów. Swoich bohaterów grają na 100%, budząc mój niekłamany podziw. Aktorzy świetnie dobrani do ról, a wyznaczone role świetnie wykreowane przez nich. Ferdek, Walduś, czy Halinka, to nie dialogi, nie strój i nie twarze. To drobniutkie gesty, dostrzegane czasem dopiero za którymś razem i cholerna swoboda w byciu Waldkiem, Ferdkiem i Halinką.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W drugiej linii stawiam śp. Krystynę Feldman (babkę Kiepską), która na tle przebarwnego młodego pokolenia prezentuję oldskulową szkołę aktorstwa, która ją wychowała. Ryszard Kotys (Paździoch) u jej boku, a w dalszym szeregu Boczek, Mariolka, Edzio Listonosz i inni.  &lt;br /&gt;&lt;a href=&quot;http://www.szuman.eu/archives/807-Za_co_ubostwiam_Swiat_wedlug_Kiepskich.html#extended&quot;&gt;Ciąg dalszy &quot;Za co ubóstwiam „Świat według Kiepskich”?&quot;&lt;/a&gt;
    </description>

    <pubDate>Thu, 22 Sep 2011 18:52:33 +0200</pubDate>
    <guid isPermaLink="false">http://www.szuman.eu/archives/807-guid.html</guid>
    <category>film</category>
<category>polecam</category>

</item>
<item>
    <title>Klitschko / Bracia Kliczko - krótka recenzja filmu</title>
    <link>http://www.szuman.eu/archives/805-Klitschko__Bracia_Kliczko_-_krotka_recenzja_filmu.html</link>
            <category>Film</category>
    
    <comments>http://www.szuman.eu/archives/805-Klitschko__Bracia_Kliczko_-_krotka_recenzja_filmu.html#comments</comments>
    <wfw:comment>http://www.szuman.eu/wfwcomment.php?cid=805</wfw:comment>

    <slash:comments>0</slash:comments>
    <wfw:commentRss>http://www.szuman.eu/rss.php?version=2.0&amp;type=comments&amp;cid=805</wfw:commentRss>
    

    <author>nospam@example.com (szuman)</author>
    <description>
    &lt;div class=&quot;serendipity_imageComment_left&quot; style=&quot;width: 165px&quot;&gt;&lt;div class=&quot;serendipity_imageComment_img&quot;&gt;&lt;!-- s9ymdb:1053 --&gt;&lt;img class=&quot;serendipity_image_left&quot; width=&quot;165&quot; height=&quot;250&quot; src=&quot;http://www.szuman.eu/uploads/klitschko-bracia-kliczko-film.jpg&quot; alt=&quot;Klitschko - Bracia Kliczko - recenzja filmu&quot; /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;serendipity_imageComment_txt&quot;&gt;Bracia Kliczko&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;Przed chwilą skończyłem seans filmu o braciach Kliczko – bokserskich mistrzach świata w wadze ciężkiej. To chyba pierwszy film biograficzny, jaki obejrzałem w całości. Zwykle takie filmy mnie nudzą i nie zamierzam tego ukrywać, jednak w przypadku braci Kliczko sytuacja wyglądała inaczej. Boksem interesuję się od dawna, a o Vitaliju i Władimirze już niejedno słyszałem, dlatego film o nich postanowiłem potraktować jako uzupełnienie dotychczasowej wiedzy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;strong&gt;Czy po obejrzeniu filmu czuję się usatysfakcjonowany?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I tak, i nie. Z jednej strony najbardziej ujęło mnie bogactwo materiałów z czasów młodości Kliczków: szczególnie sceny kręcone budynkach, które kiedyś były domem braci. Również pierwsze treningi, walki oraz nagrania z Czarnobyla bardzo mnie cieszyły. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z drugiej strony zabrakło wyjaśnień ważnych kwestii, o których bardziej zorientowani dyskutują od dawna. Mam tu na myśli przede wszystkim sprawę walki Vitalija z Lennoxem Lewisem – to, jak do niej doszło. Oficjalna wersja głosi, że zakontraktowany dla Lewisa przeciwnik (Kirk Johnson) nieoczekiwanie wycofał się z walki i na gwałt szukano Brytyjczykowi rywala. I tak właśnie miało paść na Vitalija, który nie bardzo miał czas na porządne przygotowani do walki, ale podjął rękawicę i do ringu wyszedł. Dotąd mówiło się o 10 dniach dzielących zakontraktowanie Vita od samej walki. Ponoć jednak Kliczko był od wielu miesięcy w cyklu treningowym i generalnie do pojedynku cały czas gotów. Jak by tego było mało, Vitalij miał maczać palce w rezygnacji Kirka Johnsona, m.in. obiecując mu walkę z sobą po tym, jak odbierze Lewisowi pas. Jak z tą zmianą rywala dla Lennoxa było naprawdę? Miałem nadzieję, że w filmie rzucą więcej światła na tę sprawę, ale w kontekście tej walki skupiono się głównie na kontuzji Vitalija i stosunku amerykańskiej publiczności do niego. &lt;br /&gt;&lt;a href=&quot;http://www.szuman.eu/archives/805-Klitschko__Bracia_Kliczko_-_krotka_recenzja_filmu.html#extended&quot;&gt;Ciąg dalszy &quot;Klitschko / Bracia Kliczko - krótka recenzja filmu&quot;&lt;/a&gt;
    </description>

    <pubDate>Tue, 20 Sep 2011 00:04:49 +0200</pubDate>
    <guid isPermaLink="false">http://www.szuman.eu/archives/805-guid.html</guid>
    <category>boks</category>
<category>film</category>

</item>
<item>
    <title>Rytuał / The Rite</title>
    <link>http://www.szuman.eu/archives/792-Rytual__The_Rite.html</link>
            <category>Film</category>
    
    <comments>http://www.szuman.eu/archives/792-Rytual__The_Rite.html#comments</comments>
    <wfw:comment>http://www.szuman.eu/wfwcomment.php?cid=792</wfw:comment>

    <slash:comments>9</slash:comments>
    <wfw:commentRss>http://www.szuman.eu/rss.php?version=2.0&amp;type=comments&amp;cid=792</wfw:commentRss>
    

    <author>nospam@example.com (szuman)</author>
    <description>
    &lt;div class=&quot;serendipity_imageComment_left&quot; style=&quot;width: 165px&quot;&gt;&lt;div class=&quot;serendipity_imageComment_img&quot;&gt;&lt;a  class=&quot;serendipity_image_link&quot; title=&quot;Rytuał - The Rite&quot;  rel=&#039;lightbox&#039; href=&#039;http://www.szuman.eu/uploads/rytual-the-rite.jpg&#039;&gt;&lt;!-- s9ymdb:1020 --&gt;&lt;img class=&quot;serendipity_image_left&quot; width=&quot;165&quot; height=&quot;240&quot;  src=&quot;http://www.szuman.eu/uploads/rytual-the-rite.serendipityThumb.jpg&quot; title=&quot;Rytuał - The Rite&quot; alt=&quot;Rytuał - The Rite&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;serendipity_imageComment_txt&quot;&gt;Rytuał / The Rite&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;Właśnie wróciłem z kina i postanowiłem na świeżo podzielić się wrażeniami, bo - znając życie - później mogę tego nie zrobić wcale. Na film wybrałem się z Kobietą Swą Oblubienicą i zrobiliśmy to z polecenia znajomego. Zapewniał on, że film jest wart obejrzenia, a taka informacja z ust kogoś, kto te filmy w kinie wyświetla, musi brzmieć serio.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przed seansem ucięliśmy sobie krótką pogawędkę, w której padło zdanie, że „Hopkins w byle czym nie gra, a jak już gra, to musi to być dobry film”. No tak, Hopkins... Przed seansem nawet jednego zdania nie raczyłem o tym filmie przeczytać, a sam tytuł poznałem dopiero dziś przy obiedzie. No, co? „W niedzielę idziemy na fajny film do kina” – mnie to wystarczało.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;font style=&quot;font-size: 12pt;&quot;&gt;&lt;strong&gt;Po filmie o filmie&lt;/strong&gt;&lt;/font&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
„Rytuał” sklasyfikowany jest jako horror/dramat. Według mnie jest to thriller z łyżką horroru i szczyptą dramatu. Thriller za całokształt, łycha horroru za motywy paranormalne, demony itp. strachy, zaś szczypty dramatu upatrywałbym w śmierci trzecioplanowych bliskich bohatera głównego, którzy umierają i jest ich żal. I nic poza tym, bo główny wątek kończy się – jak zwykle – happy endem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;font style=&quot;font-size: 12pt;&quot;&gt;&lt;strong&gt;O czym jest Rytuał?&lt;/strong&gt;&lt;/font&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Michael Kovak (Colin O&#039;Donoghue), syn właściciela zakładu pogrzebowego, szuka swego miejsca w życiu i w tej intencji trafia do seminarium. Nie jest pewien, czy to właściwa dlań droga, ale to w niczym nie przeszkadza, bo on w ogóle nie jest pewien niczego. Ot, typ niepewnego siebie niedowiarka. W końcu jednak nie wytrzymuje i rezygnuje z kapłaństwa, ale między złożeniem rezygnacji, a chwilą wejścia jej w życie, wydarza się coś, co znowu rozbija zdecydowanie zwykle niezdecydowanego młodzieńca.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bujając w obłokach niepewności i niezdecydowania trafia Michael do Rzymu, gdzie ma uczestniczyć w kursie dla egzorcystów. Bo ich zawsze i wszędzie niedostatek, a w nim samym dostrzeżono potencjał – opanowanie w ekstremalnych sytuacjach - którego grzechem byłoby zmarnować. W Rzymie Majkel poznaje tego i owego, w tym starego, egzorcystycznego lisa – Ojca Lucasa (Anthony Hopkins), który na egzorcyzmie zjadł zęby – pewnie nie tylko te przysłowiowe, ale i demonów, których wypędzał. &lt;br /&gt;&lt;a href=&quot;http://www.szuman.eu/archives/792-Rytual__The_Rite.html#extended&quot;&gt;Ciąg dalszy &quot;Rytuał / The Rite&quot;&lt;/a&gt;
    </description>

    <pubDate>Sun, 26 Jun 2011 22:47:05 +0200</pubDate>
    <guid isPermaLink="false">http://www.szuman.eu/archives/792-guid.html</guid>
    <category>film</category>
<category>polecam</category>

</item>
<item>
    <title>„Papa się żeni” w wykonaniu dębickiego Teatru Kurtyna</title>
    <link>http://www.szuman.eu/archives/782-Papa_sie_zeni_w_wykonaniu_debickiego_Teatru_Kurtyna.html</link>
            <category>Film</category>
            <category>Pozostałe</category>
    
    <comments>http://www.szuman.eu/archives/782-Papa_sie_zeni_w_wykonaniu_debickiego_Teatru_Kurtyna.html#comments</comments>
    <wfw:comment>http://www.szuman.eu/wfwcomment.php?cid=782</wfw:comment>

    <slash:comments>0</slash:comments>
    <wfw:commentRss>http://www.szuman.eu/rss.php?version=2.0&amp;type=comments&amp;cid=782</wfw:commentRss>
    

    <author>nospam@example.com (szuman)</author>
    <description>
    W niedzielę, 17 kwietnia, z Oblubienicą Mą Kobietą wybrałem się do Domu Kultury „Śnieżka”, gdzie dębicki Teatr Kurtyna wystawiał spektakl pt. „Papa się żeni”. Zgadza się: to teatryzacja wielkiego hitu przedwojennego kina polskiego. Fajna, zabawna historia, którą dębiccy artyści przyprawili i podali po swojemu. Już przed premierą doszły nas słuchy, że ma być konkretnie, więc poszliśmy to sprawdzić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
„Papa się żeni” można było obejrzeć tylko dwa razy: w sobotę 16 kwietnia i dnia następnego. Za każdym razem pełna sala, ale powiedzmy sobie szczerze: „Śnieżka” pojemnością nie grzeszy (zaledwie 183 miejsca siedzące). Jestem przekonany, że „Papę” mogliby wystawić w DK „Mors” (sala widowiskowa 2x500, czyli łącznie na tysiąc ludzia). Może innym razem, np. wtedy, kiedy teatr zbliży się popularnością do opery.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tym razem jednak nie w „Morsach”, a w „Śnieżce” papa się żenił: stawiliśmy się więc na miejscu na niespełna kwadrans przed rozpoczęciem imprezy. Wystarczyło to, aby być pierwszym na miejscach 2 i 3 i wyprzedzić panie, które dostały bilety na 3 i 4 w tym samym rzędzie :) Że jedyneczka była wolna, to zwolniliśmy sporną trójkę, zajmując pierwsze z brzegu fotele. Trzy rzędy niżej też mieli podobny problem, ale i nie mam bladego pojęcia jak się dogadali. Jakoś na pewno. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kilka minut po 18 zgasły światła i zaczęło się. Punkt po punkcie przebiegu spektaklu nie wymienię, bo byłym w dość znacznym stopniu pochłonięty manualną walką z aparatem (o tym i same &lt;a target=&quot;_blank&quot; href=&quot;http://wsubiektywie.pl/2011-04-19-teatr-kurtyna-papa-sie-zeni-zdjecia-foto-galeria.html#more-1188&quot; title=&quot;Teatr Kurtyna - Papa się żeni - galeria&quot;&gt;zdjęcia z „Papa się żeni”&lt;/a&gt; znajdziecie na Wsubiektywie.pl), ale to, co najważniejsze, udało mi się wychwycić.&lt;div class=&quot;serendipity_imageComment_center&quot; style=&quot;width: 525px&quot;&gt;&lt;div class=&quot;serendipity_imageComment_img&quot;&gt;&lt;a class=&quot;serendipity_image_link&quot; href=&quot;http://wsubiektywie.pl/2011-04-19-teatr-kurtyna-papa-sie-zeni-zdjecia-foto-galeria.html#more-1188&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;&lt;img class=&quot;serendipity_image_center&quot; width=&quot;525&quot; src=&quot;http://www.szuman.eu/uploads/papa-sie-zeni-teatr-kurtyna-1.jpg&quot; alt=&quot;Papa się żeni w Dębicy - Teatr Kurtyna, 2011&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;serendipity_imageComment_txt&quot;&gt;Baronowi stale przybywa pasierbów, których dopisuje do swojego zobowiązania :)&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;Film „Papa się żeni” znam bardzo dobrze - zresztą &lt;a href=&quot;http://www.szuman.eu/archives/750-Wspolczesne_komedie_nie_sa_smieszne.html&quot; title=&quot;Współczesne komedie nie są śmieszne&quot;&gt;pisałem&lt;/a&gt; o tym, że w ostatnim czasie właśnie przedwojenne perełki oglądam. Od razu zauważyłem, że będzie mocno na skróty: całkowicie pominięto przedstawienie osoby początkującego reportera Jerzego Murskiego. Akcja na scenie rozpoczęła się od garderoby Miry Stelli, w której ta dowiedziała się o przyjeździe Viscontiego. &lt;br /&gt;&lt;a href=&quot;http://www.szuman.eu/archives/782-Papa_sie_zeni_w_wykonaniu_debickiego_Teatru_Kurtyna.html#extended&quot;&gt;Ciąg dalszy &quot;„Papa się żeni” w wykonaniu dębickiego Teatru Kurtyna&quot;&lt;/a&gt;
    </description>

    <pubDate>Wed, 20 Apr 2011 02:34:20 +0200</pubDate>
    <guid isPermaLink="false">http://www.szuman.eu/archives/782-guid.html</guid>
    <category>dębica</category>
<category>inne</category>
<category>sztuka</category>

</item>
<item>
    <title>Współczesne komedie nie są śmieszne</title>
    <link>http://www.szuman.eu/archives/750-Wspolczesne_komedie_nie_sa_smieszne.html</link>
            <category>Film</category>
            <category>Refleksje, rozkminy</category>
    
    <comments>http://www.szuman.eu/archives/750-Wspolczesne_komedie_nie_sa_smieszne.html#comments</comments>
    <wfw:comment>http://www.szuman.eu/wfwcomment.php?cid=750</wfw:comment>

    <slash:comments>7</slash:comments>
    <wfw:commentRss>http://www.szuman.eu/rss.php?version=2.0&amp;type=comments&amp;cid=750</wfw:commentRss>
    

    <author>nospam@example.com (szuman)</author>
    <description>
    I powiedział to aktor, Lesław Żurek, który dziś był gościem Radia Zet. Po tej wypowiedzi nie wróżę mu wielu propozycji gry w komediach, ale może to i dobrze, bo gość naprawdę bardzo krytyczny stosunek ma do tego, co dziś określa się mianem „komedii”. Podobnie jak ja. I zainspirował mnie do popełnienia tego wpisu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Myślałem, że tylko ja tak mam, że z zażenowaniem oglądam tzw. gagi w tzw. komediach produkowanych obecnie. Tzn, oglądałem, bo już nie oglądam. Strasznie smutne są te współczesne komedie. Wszyscy tacy poważni, atmosfera taka jakaś nijaka, niby neutralna, ale w rzywistości jak w dramacie psychologicznym... To chyba taki patent, żeby ogólnie światem przedstawionym obniżyć poziom humoru w filmie, startując z najniższego możliwego pułapu humorystycznego. Po takim zabiegu każde byle głupstwo wydaje się być mega zabawnym, przez co każdy byle gniot może mieć „zabawne” momenty. Tylko, że mnie te gnioty nie śmieszą. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kolejny wspólny punkt w naszych komediowych gustach stwierdziłem, gdy Lesław Żurek przyznał się, że najbardziej śmieszą go komedie Barei i podobne, których największą mocą jest przedstawiany w nich absurd. Bingo! Komedie Barei (i nie tylko jego) przerobiłem już chyba wszystkie i obecnie chłonę przedwojenne produkcje. Bo absurdy PRL-u to jedno, ale jeszcze bardziej do starych, koniecznie polskich, filmów popycha mnie chęć przeniesienia się w czasie – do filmu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Lata osiemdziesiąte doświadczyłem na własnej skórze i wiele z tego okresu pamiętam. Oglądając filmy wyprodukowane w tych latach mam okazję spojrzeć jeszcze raz na to samo, ale z perspektywy człowieka dorosłego, a nie dziecka. Często moją uwagę od akcji filmu odwracają obecne w kadrze meble, sprzęty RTV i AGD, samochody, ówczesna moda itd. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tę filmową wędrówkę w czasie zacząłem od okresu dobrze mi znanego, ale cofając się coraz dalej dotarłem do lat 60. Tyle mi wystarczyło i postanowiłem przeskoczyć aż do lat poprzedzających wybuch II Wojny Światowej. Wiele przedwojennych filmów wcześniej widziałem, ale nigdy z perspektywy filmowego badacza zwyczajów ludzi z &quot;wtedy&quot;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W przedwojennych komediach najbardziej uderza mnie ich lekkość. Widz musi się do tej lekkości dostosować. Przedwojenna komedia zmusza do porzucania ram smutnego humoru XXI wieku i każe się uśmiechać od samego patrzenia. Widz nie musi główkować, nie musi obciążać procesora w swoim umyśle, by ogarnąć film. Przepis na fabułę opiera się na prostej konstrukcji: jakiś wstępik, oni się poznają, oni się zakochują, jakieś nieporozumienie staje na ich drodze i pod znakiem zapytania stawia happy end, happy end przychodzi najczęściej z pomocą osób trzecich do tego lekkie, zabawne dialogi, których autorzy lubowali się w grze słówek &lt;br /&gt;&lt;a href=&quot;http://www.szuman.eu/archives/750-Wspolczesne_komedie_nie_sa_smieszne.html#extended&quot;&gt;Ciąg dalszy &quot;Współczesne komedie nie są śmieszne&quot;&lt;/a&gt;
    </description>

    <pubDate>Mon, 07 Mar 2011 21:10:37 +0100</pubDate>
    <guid isPermaLink="false">http://www.szuman.eu/archives/750-guid.html</guid>
    <category>film</category>
<category>osobiste</category>
<category>polecam</category>

</item>
<item>
    <title>Konopielka</title>
    <link>http://www.szuman.eu/archives/678-Konopielka.html</link>
            <category>Film</category>
    
    <comments>http://www.szuman.eu/archives/678-Konopielka.html#comments</comments>
    <wfw:comment>http://www.szuman.eu/wfwcomment.php?cid=678</wfw:comment>

    <slash:comments>6</slash:comments>
    <wfw:commentRss>http://www.szuman.eu/rss.php?version=2.0&amp;type=comments&amp;cid=678</wfw:commentRss>
    

    <author>nospam@example.com (szuman)</author>
    <description>
    &lt;div class=&quot;serendipity_imageComment_left&quot; style=&quot;width: 167px&quot;&gt;&lt;div class=&quot;serendipity_imageComment_img&quot;&gt;&lt;a  class=&quot;serendipity_image_link&quot;  rel=&#039;lightbox&#039; href=&#039;http://www.szuman.eu/uploads/konopielka.jpg&#039;&gt;&lt;img class=&quot;serendipity_image_left&quot; width=&quot;167&quot; height=&quot;240&quot; src=&quot;http://www.szuman.eu/uploads/konopielka.serendipityThumb.jpg&quot; alt=&quot;Konopielka - opinia, recenzja&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;serendipity_imageComment_txt&quot;&gt;Konopielka&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;Obejrzałem film „Konopielka” powstały na bazie powieści Edwarda Redlińskiego o tytule tym samym. Jestem zachwycony! Książki nie czytałem, nie ocenię więc wierności tej ekranizacji, ale z tego, co mi znajomi mówili, film „Konopielka” jest jedną z najwierniej oddających treść książki produkcją filmową. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jestem po wielokroć zachwycony! Ostatnimi czasy mam fioła na punkcie powojennych polskich filmów powstałych w czasach godła z orzełkiem bez korony. Najbliższe są mi te najnowsze, bowiem lata osiemdziesiąte pamiętam i dzięki filmom, których akcja dzieje się we wspominanym dziesięcioleciu, mogę do tych czasów powrócić i spojrzeć na nie raz jeszcze - tym razem okiem dorosłego człowieka. Znam i pamiętam zapach sklepów, poczekalni, restauracji i wielu innych popularnych miejsc przedstawionych również w filmach. Pamiętam, jak pchną kosmetyki i chemia gospodarcza z tamtych lat, wiem, jakie w dotyku są niektóre charakterystyczne przedmioty - wszystkie te wspomnienia wspaniale odżywają stymulowane przez obraz na telewizora ekranie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pamiętam też wieś, ale wieś nowoczesną; całkiem inną od tej, w której akcja „Konopielki” się dzieje. Taplary, bo tak się owa wiocha nazywa, jest zajebiście zacofanym miejscem na mapie Polski. Nie ma dróg, elektryczności, a mieszkańcy Taplar są niepoprawnie zabobonni i mają swoje własne i dziwne (z punktu widzenia cywilizowanego człowieka) zwyczaje, jak spożywanie posiłków ze wspólnej michy, wspólne koszenie pola sierpami, miast kosami...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wieś żyje i wygląda, jakby czas się w niej zatrzymał w XIX wieku - lub nawet wcześniej. Pewnego dnia jednak do wsi zawitali państwowi ważniacy: jegomość z powiatu, wójt i uczycielka. Obwieszczają oni wieśniakom, iż państwo postanowiło zatroszczyć się o zapuszczone Taplary, mając w planach budowę drogi, elektryczności, meliorację podmokłych pól oraz zadbanie o edukację młodego pokolenia poprzez zorganizowanie podstawowej szkoły.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Głównym bohaterem filmu jest Kaziuk Bartoszewicz - młody chłop, którego rodzina, podobnie jak on sam - czytać i pisać nie potrafi. Ba! Nawet prawdziwego nazwiska swojego nie znają. Kaziukowi najwyraźniej w oko wpadła młoda uczycielka i już pierwszej nocy po wspomnianym spotkaniu z władzą wzięła i przyśnić się mu nago zdążyła. Następnego dnia chłop dowiaduje się, że dziewczyna zamieszka w jego chałupie, stając się tym samym kolejnym, po żonie, ojcu i synu, domownikiem. Za kwaterunek wpadnie mu też grosik do kiermany, ale czymże jest pieniądz wobec kobiety, która rozbudza zmysły? &lt;br /&gt;&lt;a href=&quot;http://www.szuman.eu/archives/678-Konopielka.html#extended&quot;&gt;Ciąg dalszy &quot;Konopielka&quot;&lt;/a&gt;
    </description>

    <pubDate>Tue, 06 Apr 2010 00:41:50 +0200</pubDate>
    <guid isPermaLink="false">http://www.szuman.eu/archives/678-guid.html</guid>
    <category>film</category>
<category>polecam</category>

</item>
<item>
    <title>9 - Dziewiąty (film, animacja s-f)</title>
    <link>http://www.szuman.eu/archives/671-9_-_Dziewiaty_film,_animacja_s-f.html</link>
            <category>Film</category>
    
    <comments>http://www.szuman.eu/archives/671-9_-_Dziewiaty_film,_animacja_s-f.html#comments</comments>
    <wfw:comment>http://www.szuman.eu/wfwcomment.php?cid=671</wfw:comment>

    <slash:comments>7</slash:comments>
    <wfw:commentRss>http://www.szuman.eu/rss.php?version=2.0&amp;type=comments&amp;cid=671</wfw:commentRss>
    

    <author>nospam@example.com (szuman)</author>
    <description>
    &lt;div class=&quot;serendipity_imageComment_left&quot; style=&quot;width: 164px&quot;&gt;&lt;div class=&quot;serendipity_imageComment_img&quot;&gt;&lt;a  class=&quot;serendipity_image_link&quot;   rel=&#039;lightbox&#039; href=&#039;http://www.szuman.eu/uploads/9th-dziewiaty.jpg&#039;&gt;&lt;img class=&quot;serendipity_image_left&quot; width=&quot;164&quot; height=&quot;240&quot;  src=&quot;http://www.szuman.eu/uploads/9th-dziewiaty.serendipityThumb.jpg&quot; alt=&quot;9 - Dziewiąty recenzja&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;serendipity_imageComment_txt&quot;&gt;9 - Dziewiąty&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;Nie lubię renderów - nawet „Avatar” nie widziałem i nie zamierzam. Prosta zależność: im usilniej się mi coś wciska, tym bardziej się przed tym bronię, a jeśli dodatkowo wciska mi się coś, czego nie lubię... Cóż, może kiedyś, ale póki co „Avatar” jest ostatnim tytułem w kolejce do obejrzenia. Nawet zaproszenia do kina na projekcje 3d z noclegami i alkoholizacją &quot;po&quot; nie skusiły mnie. Bo nie znoszę renderów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Krótkie animacje lubię czasem obejrzeć, bo wzbudzają mój wielki podziw dla ich twórców. W tym celu chętnie zaglądam do &lt;a target=&quot;_blank&quot; href=&quot;http://biter.bartoszrakowski.com&quot; title=&quot;Biter blog&quot;&gt;Bitera&lt;/a&gt;, bo ten u siebie szczodrze raczy tego typu produkcjami. Pełnometrażówek adresowanych do kin staram się jednak unikać - zdecydowanie wolę tradacyjne kino, w którym im mniej efektów specjalnych, tym lepiej. Na drugim miejscu stawiam kreskówki - jeśli bajcia, to tylko z taką fajną, prostą krechą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jak więc doszło do tego, że obejrzałem render s-f (s-f gatunku też nie lubię) pt. „Dziewiąty”? Ano tak, że pasowało mi jakimś filmem półtorej godzinki zabić, a nic innego do obejrzenia nie było. „Dziewiątego” zostawiła szwagierka podczas ostatnich odwiedzin, a że w ten weekend znowu ma wpaść... obejrzeliśmy. Taki se, nawet fajny; jak na masturbator zmysłu widzenia to nawet bardzo dobry. To, że jako twór filmopodobny nawet mi się podobał, to zasługa głównie wyglądu tych ludków - szmacianek gałganek z patrzałkami, w których rolę powiek powierzono ośmiolistkowym przysłonom. Fajne, sympatyczne, ponumerowane ludziki.&lt;div class=&quot;serendipity_imageComment_center&quot; style=&quot;width: 525px&quot;&gt;&lt;div class=&quot;serendipity_imageComment_img&quot;&gt;&lt;object style=&quot;visibilty:visible&quot; type=&quot;application/x-shockwave-flash&quot; data=&quot;http://bi.gazeta.pl/im/Player.swf&quot; id=&quot;embed_player_1&quot; width=&quot;525&quot; height=&quot;426&quot;&gt;&lt;param name=&quot;wmode&quot; value=&quot;opaque&quot; /&gt;&lt;param name=&quot;allowScriptAccess&quot; value=&quot;always&quot; /&gt;&lt;param name=&quot;FlashVars&quot; value=&quot;m=http://serwisy.gazeta.pl/getDaneWideo?xx=6581055%26xxd=28313&amp;f=http://bi.gazeta.pl/im/&amp;e=1&amp;pid=embed_player_1&quot;&gt;&lt;param name=&quot;movie&quot; value=&quot;http://bi.gazeta.pl/im/Player.swf&quot; /&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name=&quot;allowFullScreen&quot; value=&quot;true&quot;/&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;serendipity_imageComment_txt&quot;&gt;&lt;a target=&quot;_blank&quot; href=&quot;http://film.gazeta.pl/film/10,28313,6581055,9___polski_zwiastun_filmu.html&quot;&gt;&quot;9 / Dziewiąty&quot; - polski zwiastun&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;Tytułowy bohater - ludzik oznaczony cyferką 9, od której liczebnik porządkowy stanowi jego imię - jest ostatnim dziełem swojego twórcy. O co, po co, na co i jak - o tym nie napiszę, bo jest to ważne z punktu widzenia fabuły i stanowi rozwiązanie kwestii, która od początku akcji nurtuje nie tylko widza, ale i samych bohaterów (szmacianych ludków z numerkami). &lt;br /&gt;&lt;a href=&quot;http://www.szuman.eu/archives/671-9_-_Dziewiaty_film,_animacja_s-f.html#extended&quot;&gt;Ciąg dalszy &quot;9 - Dziewiąty (film, animacja s-f)&quot;&lt;/a&gt;
    </description>

    <pubDate>Thu, 18 Mar 2010 05:50:00 +0100</pubDate>
    <guid isPermaLink="false">http://www.szuman.eu/archives/671-guid.html</guid>
    <category>film</category>

</item>
<item>
    <title>Nine - jako musical OK, jako dramat BE</title>
    <link>http://www.szuman.eu/archives/669-Nine_-_jako_musical_OK,_jako_dramat_BE.html</link>
            <category>Film</category>
    
    <comments>http://www.szuman.eu/archives/669-Nine_-_jako_musical_OK,_jako_dramat_BE.html#comments</comments>
    <wfw:comment>http://www.szuman.eu/wfwcomment.php?cid=669</wfw:comment>

    <slash:comments>5</slash:comments>
    <wfw:commentRss>http://www.szuman.eu/rss.php?version=2.0&amp;type=comments&amp;cid=669</wfw:commentRss>
    

    <author>nospam@example.com (szuman)</author>
    <description>
    &lt;div class=&quot;serendipity_imageComment_left&quot; style=&quot;width: 167px&quot;&gt;&lt;div class=&quot;serendipity_imageComment_img&quot;&gt;&lt;a  class=&quot;serendipity_image_link&quot;   rel=&#039;lightbox&#039; href=&#039;http://www.szuman.eu/uploads/nine-film.jpg&#039;&gt;&lt;img class=&quot;serendipity_image_left&quot; width=&quot;167&quot; height=&quot;240&quot;  src=&quot;http://www.szuman.eu/uploads/nine-film.serendipityThumb.jpg&quot;  alt=&quot;nine musical dramat recenzja opinia&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;serendipity_imageComment_txt&quot;&gt;Nine&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;Się wziąłem i odchamić do kina poszedłem na musical pod tytułem „Nine”. Musical z fabułą kwalifikującą go jako dramat, w gwiazdorskiej obsadzie (Nicole Kidman, Sophia Loren, Penélope Cruz) i z twórcą hitowego musicalu „Chicago” za sterami. Z pompą zrobiony film bombą winien być. Czy był? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Według mnie nie. Owszem, można mówić o eksplozji, ale mniejszej wagi - zapewne jakiegoś granatu lub petardy &quot;ahtung&quot;. Nie opatrzę tego stwierdzenia etykietką „na pewno”; nie wypada mi bowiem rzucać zdecydowanych ocen na temat filmu, który momentami oglądałem przez opadające powieki. Od całkowitej wpadki w objęcia morfeusza ratował mnie niewygodny kinowy fotel - pewnie dlatego te fotele do najbardziej komfortowych nie należą, aby podczas nudnych filmów utrudnić zasypianie. Na arcyciekawych produkcjach taka niewygoda siedziska przestaje być zauważana, bo super film wsysa widza w ekran i wypuszcza dopiero wtedy, gdy na sali robi się jasno.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Najmocniejszym punktem musicalu &quot;Nine&quot; jest soundtrack. Przyznaję, że w tym punkcie film mnie nie rozczarował - brawa dla osób odpowiedzialnych za muzyczną stronę „Nine”. Słabiej natomiast oceniam fabułę - gdyby tak wywalić z filmu wszystkie muzyczne wstawki i pozostałość skleić w całość, to powstałby bardzo przeciętny dramat. Sprawy nie ratuje ani obecność wielkich nazwisk, ani gra pozostałych aktorów. Miało być ambitnie, ale czegoś jednak brakło, by mówić o arcydziele.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kolejnym bardzo mocnym punktem radującym przede wszystkim męskie oko jest mnóstwo scen z bardzo skąpo odzianymi tancerkami. W kwestii kreacji tanecznych zaobserwowałem taką prawidłowość, iż im większą powierzchnię ciała strój ów przykrywa, tym bardziej seksowny on jest. Dużo kusych kostiumów i prowokacyjnych choreografii, z których jedna jest wręcz wybitna. Mam tu na myśli muzyczny fragment podczas wizyty lekarza w hotelu, kiedy do głównego bohatera dzwoni jego kochanka. Wszystkiemu towarzyszy piosenka, której tekst, wykonanie, choreografia i strój aktorki niejednemu widzowi płci męskiej może zagotować krew w żyłach, zwariować puls i wyssać myśli do ostatniej chłodnej, a na końcu wypluć je w stanie nie nadającym się już do niczego. To jeden z najmocniejszych akcentów w filmie - gdyby „Nine” od pierwszej do ostatniej klatki trzymał taki poziom, to produkcja byłaby skazana na jednogłośne uznanie jej za arcydzieło. Muzyka, tekst, wykonanie i spięcie z akcją - rewelacja. Szkoda, że to jedyna taka pełnowymiarowa bomba w tym filmie. &lt;div class=&quot;serendipity_imageComment_center&quot; style=&quot;width: 525px&quot;&gt;&lt;div class=&quot;serendipity_imageComment_img&quot;&gt;&lt;object width=&quot;525&quot; height=&quot;421&quot;&gt;&lt;param name=&quot;movie&quot; value=&quot;http://www.youtube.com/v/t-FODVuPU2A&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;rel=0&quot;&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name=&quot;allowFullScreen&quot; value=&quot;true&quot;&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name=&quot;allowscriptaccess&quot; value=&quot;always&quot;&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src=&quot;http://www.youtube.com/v/t-FODVuPU2A&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;rel=0&quot; type=&quot;application/x-shockwave-flash&quot; allowscriptaccess=&quot;always&quot; allowfullscreen=&quot;true&quot; width=&quot;525&quot; height=&quot;421&quot;&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;serendipity_imageComment_txt&quot;&gt;Telefon kochanki - Carli - do Guido &lt;br /&gt;
(przydałoby się tłumaczenie słów piosenki, bo bez znajomości tekstu zdecydowanie nie ma mowy o efekcie, o którym pisałem)&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;Również światło podobało mi się w filmie - parę fajnych motywów na oświetlenie planu w głowie sobie zanotowałem; mam nadzieję, że będzie okazja z tych patentów kiedyś skorzystać. To, co jeszcze oko widza nacieszyć może (poza tańczącymi, skąpo odzianymi laskami), to perełki włoskiej motoryzacji z lat 60-tych marki Alfa-Romeo. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mnogość motywów epatujących seksem może drażnić - w końcu wydają się one być głównym, jeśli nie jedynym, czynnikiem ratującym widza przed niechybnym przycięciem komara. Ale ta erotyka jest w tym filmie usprawiedliwiona (a przynajmniej podjęto taką próbę): winnym takich wstawek jest główny bohater musicalu - reżyser filmowy Guido Contini.  &lt;br /&gt;&lt;a href=&quot;http://www.szuman.eu/archives/669-Nine_-_jako_musical_OK,_jako_dramat_BE.html#extended&quot;&gt;Ciąg dalszy &quot;Nine - jako musical OK, jako dramat BE&quot;&lt;/a&gt;
    </description>

    <pubDate>Mon, 15 Mar 2010 02:36:20 +0100</pubDate>
    <guid isPermaLink="false">http://www.szuman.eu/archives/669-guid.html</guid>
    <category>film</category>

</item>
<item>
    <title>&quot;Kocham Cię, Beth Cooper&quot; i &quot;Miss marca&quot;</title>
    <link>http://www.szuman.eu/archives/665-Kocham_Cie,_Beth_Cooper_i_Miss_marca.html</link>
            <category>Film</category>
    
    <comments>http://www.szuman.eu/archives/665-Kocham_Cie,_Beth_Cooper_i_Miss_marca.html#comments</comments>
    <wfw:comment>http://www.szuman.eu/wfwcomment.php?cid=665</wfw:comment>

    <slash:comments>6</slash:comments>
    <wfw:commentRss>http://www.szuman.eu/rss.php?version=2.0&amp;type=comments&amp;cid=665</wfw:commentRss>
    

    <author>nospam@example.com (szuman)</author>
    <description>
    Na koniec pracowitego tygodnia obejrzałem sobie dwie tzw. komedie dla młodzieży. To te z gatunku debilnych, obleśnych i miejscami bezdennie głupich, które to przymioty - w zależności od sposobu, w jaki są poukładane - mogą zagrażać życiu poprzez zapowietrzenie wywołane śmiechem lub w drugą stronę: paraliżować zażenowaniem. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dwie komedie młodzieżowe zaliczyłem: „Kocham Cię, Beth Cooper” i „Miss marca”. Pierwsza z nich miała być lepsza – nieco bardziej wysublimowana, ze smaczniejszym dowcipem i taka prawie do niedzielnego obiadku. Druga zapowiadała się bardziej obleśnie, dlatego też postanowiłem obejrzeć ją jako drugą; pierwsza z gwarancją jakości na pewno nie zepsuje mi filmowej nocki, natomiast druga, w razie niezdatności do oglądania, w każdej chwili może być wyłączona i smród po niej nie zepsuje konsumpcji żadnego innego filmu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;center&gt;&lt;img class=&quot;serendipity_image_center&quot; width=&quot;525&quot; height=&quot;365&quot; src=&quot;http://www.szuman.eu/uploads/kocham-cie-beth-cooper-i-miss-marca-recenzja.jpg&quot; alt=&quot;Kocham Cię, Beth Cooper i Miss marca - recenzja&quot; /&gt;&lt;/center&gt;&lt;br /&gt;
Obejrzałem obydwie komedie i wrażenia takie: pierwsza faktycznie była dobra i nie zawiodła, ale ta druga miała takiego powera, że w paru fragmentach po omacku szukałem spacji, by zatrzymać film i wrócić do jakiej takiej normy. Rządzi! Syfsko, obleśnie i plastikowo, ale szczerze mówię: z taki jajem, że naprawdę nie żałuję! Mało tego: jeszcze mi się gęba śmieje na wspomnienie niektórych gagów z tego filmu i moich nań reakcji :) Niektóre tak głupie, ale tak fajnie zrobione, że po prostu mordowały mnie śmiechem. Może podatny na to byłem przeto, że cały tydzień minął mi pod znakiem przepracowania i potrzebowałem odreagować? Mejbi. Nie zmienia to jednak faktu, że to właśnie „Miss marca” porwał mnie i rozbawił do łez.  &lt;br /&gt;&lt;a href=&quot;http://www.szuman.eu/archives/665-Kocham_Cie,_Beth_Cooper_i_Miss_marca.html#extended&quot;&gt;Ciąg dalszy &quot;&amp;quot;Kocham Cię, Beth Cooper&amp;quot; i &amp;quot;Miss marca&amp;quot;&quot;&lt;/a&gt;
    </description>

    <pubDate>Sun, 21 Feb 2010 06:24:26 +0100</pubDate>
    <guid isPermaLink="false">http://www.szuman.eu/archives/665-guid.html</guid>
    <category>film</category>
<category>polecam</category>

</item>

</channel>
</rss>
