W końcu!!!
Play, mój operator GSM, w końcu podjął się wprowadzenia ACR - usługi umożliwiającej blokowanie połączeń przychodzących wykonywanych z numerów zastrzeżonych. Usługa niby w fazie jakiś tajnych testów jest i nie wiadomo, kiedy zostanie udostępniona szerszemu gronu użytkowników (choćby do publicznych beta testów), ale najważniejsze, że coś w temacie się dzieje.
Peany i podziękowania bardziej, niż operatorowi, należą się jednak Urzędowi Komunikacji Elektronicznej, bo to właśnie ta instytucja stoi za wprowadzaniem ACR u polskich operatorów komórkowych. ACR będzie obowiązkowy; na dzień dzisiejszy funkcjonuje (bezpłatnie) w Plus GSM, a Play przed pięcioma dniami wziął się za jego wdrażanie.
Kocham UKE!!!
A tymczasem od poniedziałku jakiś pieprzony anonim molestuje mi komórkę, dzwoniąc - a jakże by inaczej - z numeru zastrzeżonego. Stawiam na to, że to jakieś upierdliwe call center wali z kolejną super zajebistą ofertą, którą z troski o moje szczęście pragną mi przedstawić. Może chodzić tu o jakieś ubezpieczenia (finansowe?), z którymi w ostatnich kilku dniach dzwoniono do paru moich znajomych. Ja połączeń z numerów zastrzeżonych nie odbieram - nawet wtedy, gdy przy piątym telefonie do obiadu przychodzi ochota odebrania połączenia i zjebania z góry na dół takiego upierdliwca. Nie odbieram i koniec, jak mają ważną sprawę, niech dzwonią z numeru, który pojawi się na wyświetlaczu mojego telefonu.
A tak swoją drogą, to ja - na miejscu tych firm telemarketerskich - nie bawiłbym się w żadne tajniackie podchody. Raz miałem taką sytuację, że też dzwonili do mnie z call center, ale numer był widoczny i sam na niego oddzwoniłem, bo odebrać mi się nie udało. Firma dobrze zorganizowana była, bo pani, która odebrała - na moje pytanie, czy dzwoniła - powiedziała, iż nie ona, lecz koleżanka, ale sprawa przypisana do mojego numeru, więc pogadać mogłem z nią. Pozytywnie tę historię wspominam, choć to w końcu komórkokrążcy.
ACR jest potrzebny. Wielu moich znajomych, podobni jak ja, nie odbiera numerów zastrzeżonych. Jedni cierpliwie czekają, aż przestanie dzwonić, czasem po drodze wyciszając dźwięk dzwonka, inni zaś odrzucają połączenie czerwoną słuchawką. Do wczoraj stanowiłem część pierwszej - tej bardziej grzecznej – grupy. Jednak po czwartym tajnym telefonie w odstępie zaledwie 2-3 godzin nie wytrzymałem; tak nachalnego telebarana jeszcze nie miałem. Jakoś jeszcze jestem w stanie zrozumieć dwa telefony dziennie: jeden przed południem, a drugi pod wieczór (różnie ludzie pracują), ale nie po pięć na dzień przez dwa dni pod rząd!!! Dziś jeszcze nikt nie dzwonił, ale jest dopiero kwadrans po szóstej (rano) :)