Andrzej Lepper wraz ze swoją partią powrócił do koalicji z PiS-em i Ligą Polskich Rodzin. Politycznej szopki ciąg dalszy. Nie mam nic do Leppera, ale daliby sobie już spokój z tym rządzeniem i zajęli się czymś innym. Przez rok rządów nic nie zrobili, a jedynie kłócili się w sumie o wszystko. Wreszcie szef Samoobrony strzelił focha i podziękował za współpracę panom Kaczyńskiemu i Giertychowi. Czy aby jednak nie była to gra Leppera?
Zastanawiam się nad tym. Andrzej Lepper głupi nie jest, ma swoje poglądy jak każdy z nas i tego mu zabronić nie można. Co najwyżej możemy się z nim nie zgadzać. Dziś zachowuje się w bardziej kulturalny sposób, widać, że mnóstwo pracy włożył w kreowanie nowego wizerunku, bardziej pasującego do salonów. Zastanawiam się, czy aby to jego niedawne odejście z koalicji nie miało na celu nauczenia Kaczyńskiego szacunku. Przecież oczywiste jest to, że obecni koalicjanci są skazani na siebie. Tworzą większość i to pozwala zachować im stołki. Lepper zademonstrował swoją suwerenność, pokazał, że nie da sobie w kasze dmuchać i teraz, po jego powrocie Jarosław Kaczyński deklaruje wszem i wobec, że obecnie koalicja opiera się na partnerskich zasadach. A czy wcześniej było inaczej?
PiS na pewno nauczyło się pokory. Przynajmniej w jakimś stopniu. Zaraz po wyborach PiS-owcy pomiatali pozostałymi partiami, a dziś, kiedy w sondażach zlecieli w dół, kiedy Lepper pokazał pazury, zgodzili się kolejny raz skompromitować pozwalając Lepperowi na powrót do koalicji. Przecież to, co ten PiS wraz ze swoimi sojusznikami z Ligi i Samoobrony wyprawiają, przechodzi ludzkie pojęcie: jest skrajnie żałosne! Ale dobra mina do złej gry i zębami trzymają się stołków. Lepper się wyłamał i zostawił ich, a bez niego nie stanowili już potrzebnej do rządzenia większości. Skoro Lepper potrafił nauczyć się trudnych słów, skoro stara sie zachowywać mniej prostacko, to może i nauczył się politycznej strategii? Utarł nosa Kaczyńskim, pokazał, że bez niego nie dadzą rady i w efekcie postawił na swoim: wrócił do rządzenia i ma więcej do powiedzenia, niż przedtem, kiedy musiał w tyłek Kaczyńskiemu włazić. Nie zdziwiłbym się bardzo, gdyby właśnie tak zaplanował sobie to odejście pan Lepper...