Lat temu kilka rozczytywałem się w tekstach traktujących o depresji. Czytałem wszystko: naukowe teksty i ich opracowania stworzone dla przeciętnego człeka, a także wypowiedzi zwykłych ludzi, którzy osobiście zetknęli się z depresją. Przerażająca jest to choroba. Zdradliwa, cholernie destrukcyjna i często kończy się samobójczą śmiercią.
Przed momentem zajrzałem do Jurgiego zobaczyć, co nowego napisał.
Najnowszy wpis na jego blogu poświęcony jest
Elude - niezwykłej grze, która powstała po to, aby grający w nią mógł zrozumieć walkę z rzeczywistością i samym sobą, jaką musi toczyć człowiek chory na depresję.
Ponury, wyczerpujący żywot, gdzieś poniżej poziomu radosnego, lekkiego życia ludzi wolnych od od depresji. Chory z wysiłkiem stara się dorównać do tego poziomu i czasem nawet się mu to udaje, ale szybko spada jeszcze niżej, niż był. Wtedy musi walczyć z ciemnością, aby wrócić do tego własnego, środkowego i względnie bezpiecznego poziomu, na którym nie zapada się z każdym kolejnym krokiem w smoliste bagno, ale zachowuje pozory równowagi i bliżej ma do radosnego świata normalności.
Oczywiście zagrałem w tę grę. W trakcie grania mój mózg wyjął z pamięci tę całą moją wiedzę na temat depresji. Dzięki temu grałem bardziej wczuty i przyznam, że momentami miałem nieprzyjemne dreszcze. Gra świetna jest i rzeczywiście znakomicie odzwierciedla samotną walkę chorego z życiem.Można zobaczyć wykres swojej gry, ale dopiero wtedy, kiedy już się dojdzie do... końca. Swoją drogą ciekaw jestem, czy jest jeszcze jakiś jeden, bezpieczny świat ponad tym ze spadającymi rumiankami i listkami. Takie miejsce, w którym wprawny gracz będzie mógł zakotwiczyć i zobaczyć jakieś „Congratulations”. Bo wykresy i demo gry sugerują, że koniec jest tylko jeden: śmierć.
Kurde.
Choć z drugiej strony, jeśli gra ma wiernie oddawać depresję, to bez względu na sprawność w skakaniu po tych lecących listkach one muszą się skończyć, żeby chory człowiek znów popadł w depresyjne stany.
Gałęzi rzeczywiście brakuje, ale zauważyłem też, że na końcu były krótsze i już tak nie nachodziły na te z sąsiednich drzew. Więc skakałem po jednym drzewie, ale korona była łysa i już nie mogłem wskoczyć w tę zieloną warstwę teleportującą do radości.
Ciekawe, czy ta gra ma jakieś bugi, jak np. ta z czopkiem