Donald Tusk, zapoznawszy się z wynikami sondaży opublikowanych tuż po zamknięciu lokali wyborczych, wedle których to badań Komorowski wygrał z Kaczyńskim 45,7% do 33,2%,
powiedział:
- Z wielką ulgą odczytałem te wyniki, bo Bronisław Komorowski ma wyraźnie lepszy wynik, niż ja miałem 5 lat temu, inne jest też doświadczenie Polaków. (...) Wszyscy wiedzą, co to jest PiS, Kaczyński i Komorowski
Oj, wiele bym dał, by móc zobaczyć jego minę na widok nie sondażowych, ale faktycznych wyników pierwszej tury wyborów! Bo wszyscy wiedzą, co to jest PiS, Kaczyński i Komorowski, hie hie. Szkoda, że przed tak marnym wyborem dał się naród postawić. Ani jeden, ani drugi moim zdaniem nie nadaje się na prezydenta, i za żadnym z nich, ani też przeciwko żadnemu z nich, nie głosowałem i głosował nie będę. Najbliżej mi do poglądów Janusza Korwin-Mikkego, ale nie na tyle blisko, abym wziął i w ten wczorajszy, deszczowy dzień miał ochotę zwlec dupsko z łóżka i poczłapać do lokalu wyborczego, którego jakiś KRETYN przeniósł na drugi koniec dzielnicy! Pod nosem jest przychodnia (dawniej tam była urna), urząd pracy (miejsce kilku ostatnich wyborów), przedszkole, to nie: głosowanie w podstawówce, do której bliżej mają ludzie z kilku innych osiedli.
Nie jestem zwolennikiem teorii spiskowych, ale może komuś zależało na tym, aby lokal wyborczy z centrum dużego osiedla, gdzie każdy miałby blisko, przenieść do szkoły obok kościoła - tak, aby każdy idąc na lub wracając z mszy, miał po drodze zagłosować? Nie wiem kto i dlaczego taką decyzję podjął, ale generalnie rzecz biorąc nie wpłynęła ona na mój stosunek do głosowania w pierwszej turze. Byłem skory wrzucić swojego iksa do urny, ale ostateczną decyzję, czy to wogle zrobię, zostawiłem sobie na dzień wyborów.
No i przyszła niedziela: deszcz, wiatr i zimno, a ja w trakcie nadrabiania ponad tygodniowych zaległości w spaniu, ani trochę nie miałem ochoty wstawać. Jeśli nie w niedzielę, to kiedy odeśpię? No i spałem do wieczora, gdzieś do 19:30 :)
Tusk, jak zwykle, przedwcześnie odegrał fanfary, dorzucając zdanie o wiedzy Polaków na temat głównych kandydatów. Będzie się miał z pyszna, jak wstanie i zobaczy prawie remis, nie wiadomo jeszcze ze wskazaniem na kogo :)
Gdy spłynęły
dane z 15% obwodów wyborczych, Komorowski wygrywał z Kaczyńskim różnicą 2%.
Dane z prawie połowy okręgów są jeszcze mniej pomyślne dla kandydata PO, bowiem według 48,88% obwodów, Kaczyński zdobył zaledwie 0,74% mniej, niż p.o. prezydenta marszałek sejmu. Wniosek taki, że Jarkowi cały czas rośnie, a Bronkowi spada :)
Nie zamierzam jednak popełniać błędu Tuska i podniecać się przedwcześnie. Przede wszystkim dlatego, że nie wiadomo, z jakich szerokości geograficznych te wyniki pochodzą. Jeśli z podkarpackiego, lubelskiego i USA, gdzie Kaczyński rządzi, to Komorowski swoje straty może jeszcze odrobić, gdy policzone zostaną głosy z „jego terenów”.
Właśnie pojawiły się dane z 93,4% obwodów wyborczych: 41,2% dla Komorowskiego, 36,7 dla Kaczyńskiego. Niemniej chciałbym ujrzeć minę Tuska, kiedy ten zobaczył pierwsze dwie partie wyników wyborów, a nie ankiet :)
A co do wyborów: który by nie wygrał, cieszył się nie będę. Który nie przegra, to i ta pewien prostacki rodzaj satysfakcji czuł będę. Jaki wynik drugiej tury nie będzie, jestem pewien jednego: najbliższych 5 lat już można spisać na straty. Prezydent, którego za dwa tygodnie Polska wybierze, będzie prezydentem marnym, beznadziejnym, takim, za którego kadencji nic dobrego się nie wydarzy. Ani Kaczyński, ani Komorowski nie nadają się na to stanowisko. Diametralnie różniący się od siebie, przy czym jeden gorszy od drugiego. Do dupy z takimi wyborami! Z resztą...
Co to za wybory, kiedy nie ma w kim wybierać?
5 pp to mała różnica, głosy przerzucone z pozostałych kandydatów mogą spowodować znacznie większe zmiany, pytanie, na czyją korzyść?
Nie wystarczy nam kanclerz Tusek?
Musimy jeszcze utrzymywać drugi dwór i oglądać dwóch gości starających się wyprzedzić jeden drugiego w zajęciu miejsca w samolocie?