Przedwczoraj pisałem, jaką to nieogarniętą instytucją jest mój ISP - firma Multimedia Polska. Od pierwszego kwietnia - zgodnie z umowami i aneksami poprzedzonymi odpowiednimi testami technicznymi - powinienem mieć internet o prędkości 6 Megabitów. Wcześniej miałem 2 Mb, a i o nie musiałem morderczy bój toczyć -
z pomocą UKE postawiłem na swoim, przy okazji dowiadując się, iż maksymalna przepustowość sieci Multimedia konkretnie dla mnie wynosi 20 Mb. To dużo - ponad trzykrotnie więcej, niż potrzeba do świadczenia usługi o prędkości 6 Mb. Jak się okazuje, sprawa jest bardziej niż skomplikowana, bo choć da się, to się nie da, choć nie powinno działać, to czasem działa, a że powinno działać, to nie działa. Ja mam aneks, Multimedia go nie ma, Multimedia twierdzi, że nic o 6 Mb nie wie, choć ja papier na to w ręce mam. To jednak nie wszystko :)
Grzebiąc w papierach znalazłem tzw. „Specyfikację zbiorczą” - wydruk usług operatora dołączony do rachunku za telefon i internet, które to usługi płacone są razem (TV osobno). Zerknąłem więc na ów świstek specyfikacją zwany i parsknąłem śmiechem:Jak byk widnieje informacja, iż w marcu miałem 2 Mb, a w kwietniu już 6 Mb. Słowem: podczas przedwczorajszej rozmowy okłamano mnie w żywe uszy, jakoby w swoim systemie nie mieli tego, co na moim aneksie! Pracowniczka telefonicznego BOK-u, z którą we wtorek rozmawiałem, wmawiała mi, że żaden aneks nie istnieje, że mam mieć niezmiennie 2 Mb itd., a gdy podałem jej numer umowy i aneksu, z których wynika, że 6 Mb należy mi się, jak chłopu ziemia, obiecała skonsultować to z dębickim BOK-iem i oddzwonić. Nie oddzwoniła, co też mnie nie dziwi.
Tak się w tym telefonie upierała, że nic o aneksie nie wiedzą, to ja pytam: kto, do cholery, tę specyfikację wystawił i skąd czerpał informacje w niej zawarte? Chyba nie z papierowego aneksu A4, który jakimś cudem został pominięty i nic o jego postanowieniach nie wiedzą na górze? Jeszcze 6 kwietnia wiedzieli wszyscy, że mam mieć 6 Mb, a w maju umywają łapki i wciskają, że nic takiego nie miało miejsca. Może mam jeszcze ten aneks podrzeć i udawać, że nigdy go nie było? Wydzwaniam w kwietniu, to przyznają mi rację i obiecują naprawić, a już w maju wciskają, że ta niegdysiejsza racja jest niemożliwością i że nigdy nie miała prawa mieć miejsca, obiecują sprawdzić, zadzwonić, oddzwonić...
Brak słów, c.d.n.
Update (14:11): A jednak sami nie wiedzą co mają i czym żyją
Tak się zgrabnie złożyło, że parę rachunków do zapłacenia było. Płacić można wszędzie, z placówką Multimedia włącznie, a że do tej mam o rzut beretem... :) Rozmowa z kierowniczką nieco wyjaśniła sytuację, ale o usprawiedliwieniu fatalnej obsługi i dialogu z klientem mowy być nie może.
Sytuacja wygląda następująco: owszem, należy mi się 6 Mb i owszem, przepustowość linii abonenckiej wynosi 20 Mb, ale szkopuł tkwi w matematyce. Otóż po tej samej linii leci również telewizja, która potrzebuje 12 Mb, a to, wespół z internetem, daje 18 Mb (w nocy w porywach do 20) łącznego zapotrzebowania, czyli 90-100% zapchania linii. Równoległe puszczenie TV i internetu 6 Mb powoduje „zakłócenia” (nie wiem dokładnie co jest zakłócane, ale zakłócenia są). I pewnie stanęłoby na tym, co za plecami klienta zrobili, czyli w swoim grajdole mają 2 Mb, choć klient łudzi się, że obowiązuje podpisany przez obie strony aneks na 6 Mb - stanęłoby, gdyby ów klient nie miał w ręku oręża w postaci stosownych umów oraz zaplecza w postaci armii zwanej UKE gotowej przyjść z odsieczą na wezwanie.
Udało się z kierowniczką dojść do konsensusu: do mieszkania zostanie poprowadzona druga linia, specjalnie do internetu. Czy się cieszę? Nie! Terminu dokładnego nie znam (a nawet, gdybym znał, to pomny dotychczasowych doświadczeń niespecjalnie bym weń wierzył), a poza tym montaż drugiego gniazdka oznacza kolejny przymusowy dancing z monterami. Ale chyba dotarło wreszcie, że klient nie da sobą kręcić i oczekuje tego, do czego zobowiązał się operator. Nowy zapas cierpliwości mi się włączył, ale nie dlatego, że znowu mi fajnie obiecano, ale dlatego, że oddzielna linia dla internetu oznacza ni mniej ni więcej, iż przy ciekawszej promocji sięgnąć mógł będę po jeszcze wyższe prędkości transferu :D Bo wyczytałem raz (to decyzja UKE), iż mając podpisaną lojalkę bazującą na promocji X można w każdej chwili aneksować ją do promocji Y, jeśli dotyczy to tej samej usługi. W Dzienniku Internautów o tym było - poszukam, gdy będzie mi to potrzebne :) A póki co dzida na dwóch mega i byle do nowego kabla!
Update #2 (16:45)
Pomimo powyższych powyższości mam w tej chwili 6 Mb...