Ano właśnie! :)

Brat mój pracuje w dość ekskluzywnej cukierni-kawiarni należącej do takiejże sieci działającej w południowo wschodniej części kraju. Brat mój zatem siedzi w temacie placków i kawek, co jakiś czas zalicza kolejne szkolenia, a nowinkami z branży nierzadko mnie zaskakuje. Cwaniak, ale znoszę to cierpliwie ;)
Z kolei Narzeczoną mą Kobietę wzięło na przyrządzanie babskich kawek, kapuczinków, kafelate i wszystkiego innego o podobnym zabarwieniu, zapachu i przede wszystkim z pianką. Do tejże pianki kupiła specjalny mikser i zaczęła testować mleka, mleczka i śmietanki. Niestety, ciągle ta pianka nie była tak trwała, jak by sobie tego życzyła. W końcu dowiedziała się, bodaj od swojej siostry, że do mleczka przed spienieniem należy dodać nieco cukru waniliowego, bo właśnie ten składnik zapewnia pianie trwałość. Wczoraj osobiście przyrządziłem jej kawkę z tak przygotowaną pianką i z ręką na sercu przyznaję: zaskoczony byłem bardzo niezniszczalnością piany. Było jej ponad 1/3 szklanki i nie szło jej zepsuć - nawet mocno zamieszana z kawą z powrotem wyłaziła na wierzch.
Nie będę smęcił skąd, ale wiedziałem, że mój brat nie zna patentu z wzbogacaniem zagęszczonego mleczka aromatycznym cukrem z małej torebki, dlatego też postanowiłem choć ten jeden raz przyszpanować przed nim i zagiąć go w temacie, w którym to on jest specem.
- Wiesz, jak zrobić, aby pianka robiona tym mikserem była trwała? (ma taki sam mikser, jak moja)
- Nie...?
Tu zapewne w oczach moich pojawił się błysk triumfu :)
- Do mleka, zanim włączysz mikser, musisz wsypać troszkę cukru waniliowego.
Oto i powiedziawszy co wiedziawszy, czym przyszpanowawszy, czekałem na reakcję brata, po której ocenię, w jak dużym stopniu go zaskoczyłem i na ile sprzedany patent wydał się mu genialny. Zonk! Miast zdziwić się on, zdziwiłem się ja, bo brat na „musisz wsypać troszkę cukru waniliowego” wypalił:
- To nie jest cukier waniliowy.
- ...yyy, jak to nie jest? - nie wiedziałem, jak mam jego stwierdzenie rozumieć.
- No nie jest. Wszyscy mówią „waniliowy”, a to jest cukier „wanilinowy”.
Zacząłem zachodzić w głowę, jak to możliwe, że przez całe życie używałem przymiotnika „waniliowy” i wszystko było ok, a każdy wiedział o co chodzi. Dopadłem szufladę z przyprawami, wygrzebałem torebkę z logiem firmy „Gellwe”, zaraz po tym w ręce trafiło opakowanie z takim samym produktem, ale sygnowanym "Delecta"... Na jednym i drugim, jak byk szalony, widniał napis „WANILINOWY”. Se myślę „ale wał”.
Gdy byłem dzieciakiem potrafiącym czytać, bardzo często chodziłem na zakupy. Najczęściej do sklepu wysyłała mnie babcia, która - jak to przykładna babcia - bardzo często piekła coś pysznego :) Mieszkała blisko szkoły podstawowej, której mały Szuman był uczniem, więc ów mały Ja bardzo często u babci bywał. Wysyłała mnie babcia do sklepu po drobne produkty, a ja uważnie czytałem napisy na opakowaniach, przeto dziś jestem pewien, że wychwyciłbym różnicę między sprzedawanym „cukrem wanilinowym” a poszukiwanym „waniliowym”.
Pogmerałem więc w sieci w poszukiwaniu rozwiązania zagadki pt. „cukier waniliowy czy wanilinowy”. Znalazłem: istnieje zarówno cukier waniliowy, jak i wanilinowy. Cukier waniliowy jest kosztowny produkcji, więc w sprzedaży króluje jego zamiennik - wanilinowy. Cukier wanilinowy wytwarza się przy użyciu waniliny - syntetycznego aromatu, dzięki któremu cukier wanilinowy do złudzenia przypomina waniliowy. Proste? Proste. Jasne?
"Wanilina otrzymywana jest syntetycznie na dużą skalę i stosowana w przemyśle spożywczym i kosmetycznym jako związek zapachowy. U osób wrażliwych może wywołać podrażnienia skóry, egzemę, zmiany pigmentacji i kontaktowe zapalenie skóry. Znajduje się w rejestrze NIH niebezpiecznych związków chemicznych. W 2006 roku grupa japońskich badaczy kierowana przez Mayu Yamamoto opublikowała informacje o możliwości wyizolowania waniliny z kału krowiego."
To dlatego te dzisiejsze słodycze jakieś takie gówniane…
@Jurgi, bo jeszcze się okaże, że i skrobia w ziemniakach sztuczna jest... serio, poważnie się teraz zastanawiam nad tym czy, kiedy i co podmienili w popularnych produktach.
@taste12, słowo daję, że nie Ty jeden ;)
Otóż sama wanilina jest i owszem substancją niebezpieczną, ale tylko w postaci czystej i stężona. Bo gdyby faktycznie była szkodliwa, to nie wykorzystywano by jej w przemyśle spożywczym i kosmetycznym. Co więcej, sama wanilia tez byłaby niebezpieczna, gdyż to właśnie wanilinie zawdzięcza swój smak i zapach.
Co do ceny, sam cukier może aż tak się nie różni ze względu na niska zawartość, ale wanilina naturalna i syntetyczna owszem. Cena waniliny otrzymywanej z lasek wanilii to ok. 30 $/kg, a syntetyczna ok. 12 $/kg.
Jurgi Filodendryta Otrzymywanie waniliny z kału krowiego owszem jest możliwe, ale się po prostu nie przyjęło. Z resztą jest wiele innych, bardzo wydajnych metod. ^^