No i zapachniało kolejnym blogowym testem telefonu :) Tym razem - po Nokiach
E75 i
2700 Classic - będzie to Samsung Monte S5620: dotykowa zabawka, która na rynku zadebiutowała zaledwie kilka tygodni temu. Monte użytkuję od trzech dni, więc w tym wpisie podzielę się jedynie swoimi pierwszymi odczuciami, a z czasem, w kolejnych wpisach, przyjrzę się bardziej szczegółowo poszczególnym funkcjom tego aparatu.

Nie jestem fanem dotykowych wyświetlaczy: według mnie jedyną ich zaletą jest duży rozmiar, ale gdy nadarzyła się okazja bezstresowego wejścia w posiadanie telefonu z takim wyświetlaczem, uprzedzenia te odstawiłem na bok. Spróbować nie zaszkodzi, tym bardziej, że to dobra okazja do zweryfikowania swoich poglądów :) Dla niezorientowanych: dotąd dzwoniłem z Nokii 2700 Classic, do której się przyzwyczaiłem i którą bardzo polubiłem, a w której bardzo brakowało mi obsługi Wi-Fi, którą to Samsung Monte posiada. Chyba tylko dzięki tej funkcji moja karta SIM jeszcze z niego nie wyleciała :).
Bardzo ciekaw byłem S5620 i ta ciekawość bardzo szybko została zaspokojona. Telefon jest tak prosty, jak tani i tak też atrakcyjny. Oprócz obsługi sieci bezprzewodowej nie ma niczego, za co chciałbym go mieć. Moja deklaracja z kiedyś, że gdybym w tej samej cenie do wyboru miał dwa telefony: dotykowy i z tradycyjną klawiaturą, to nawet bym się nie zastanawiał, tylko kupowałbym tradycyjny. Gadżeciarstwa nie uprawiam i wolę prawdziwy klik przycisków z odpowiednim skokiem, niż dryndanie dotyku z ewentualną wibrą.
Samsung Monte S5620 nie jest w pełni dotykowym aparatem: bez tradycyjnych przycisków nawigacja w nim nie istnieje. Przewijanie i klikanie jest dotykowe, ale już cofnięcie się w menu o poziom lub zamknięcie aplikacji wymaga skorzystania z realnych przycisków umieszczonych pod wyświetlaczem (wyjście z menu środkowy, zamykanie aplikacji prawy). Podobnie wykonywanie połączeń (lewy przycisk) po numerze wprowadzonym za pomocą wirtualnej klawiatury. Przez te namacalne przyciski bajer dotykowości traci na atrakcyjności, ale inne "dotyki" też tak mają.Oprócz trzech podwyświetlaczowych przycisków telefon podobne (realne) posiada na bocznych ściankach. Są to: przycisk blokady telefonu, głośności i tak zwany „spust” tak zwanej „migawki” tak zwanego „aparatu fotograficznego”.
Dotykowy Samsung Monte S5620 w dotyku jest fajny, ale cholernie drażni mnie jego waga (strasznie lekki!) i plastikowa koperta (klapka baterii). Mała waga i ciepło plastiku sprawiają wrażenie tandety. Dużo tańsza Nokia 2700 Classic pod tym względem prezentuje się znacznie lepiej, a i jej koperta z matowego plastiku bardziej przypadła mi do gustu, niż powierzchnia błyszcząca w Samsungu.Zaufania mego nie budzi również soft telefonu; w drugi dzień użytkowania najzwyczajniej w świecie telefon zwiesił się i zaciął w sobie podczas tak banalnej czynności, jaką jest zapisanie nowego kontaktu w pamięci SIM. Pomógł dopiero manewr z baterią (wyjęcie jej i ponowne włożenie). Przy okazji odkryłem kolejną wadę plastikowej, błyszczącej pokrywy baterii: tą wadą jest sposób jej otwierania, gdyż żadnego kulturalnego przycisku lub możliwości dociśnięcia i przesunięcia nie ma! Żadnego mechanizmu, jedynie zatrzaski, przez co trzeba pazura wciskać w mały otworek i łamać go tam, by podważyć klapkę, nie zapominając o ostrożności - w końcu tandetny materiał i równie liche wykonanie. Aż się prosi choć o aluminium jakieś. Pozostałe krawędzie pokrywy baterii wyposażone są w małe ząbki-zatrzaski, które plastikowe gotowe urwać się przy byle upadku lub dociśnięciu - takie wrażenie odniosłem i nie potrafię się go pozbyć. Zdecydowanie zatrzaskowy sposób mocowania pokrywy jest pomysłem kiepskim. Pewnie bym tego aspektu nawet tak nie roztrząsał, bo w końcu za zasilanie odpowiedzialny jest akumulator, nie jednorazowa bateria, a karta SIM to nie żeton, który należy wrzucić przed każdym połączeniem. Jednak ta wspomniana zwiecha telefonu i konieczność restartu baterią... żeby chociaż przycisk reset był. Tego chyba producent nie przewidział.Więcej w kolejnych częściach testu - o ile, rzecz jasna, wytrzymam z tym telefonem :) Jeszcze tylko akapit dla zainteresowanych inwentarzem pudełka; pudełeczko zawiera
- telefon, baterię, klapkę (zapakowane osobno, rzecz jasna)
- ładowarkę sieciową
- kabelek USB
- słuchawki (z wejściem jack 3,5mm)
- dwie małe płytki CD z oprogramowaniem Samsung Kies
- Instrukcję obsługi
Oczywiście jego waga nie będzie podobna do biznesowych modeli, bo w końcu, to będzie jeden z typowych telefonów dla MIXa w najbliższym czasie ;) (tak podejrzewam).
Pewnie ma być tani, choć na razie koszt, to ok. 500zł
_|_