Zdominowany przez doniesienia ze Smoleńska weekend spędziłem w Krakowie. Od dawna z Kobietą mą Oblubienicą planowaliśmy taki kilkudniowy wypad do szwagierki i jej narzeczonego, z którym za niespełna dwa miesiące przed ołtarzem powiedzą sobie owe słynne, sakramentalne „tak”. Prawdopodobnie przez to wesele przepadnie mi
walka Kliczki z Sosnowskim, ale niczego jeszcze nie przesądzam, bo może jakiś fortel się znajdzie ;)
Do Krakowa pojechałem z osobistą misją popełnienia małej, spacerowej sesji zdjęciowej parze u schyłku ich narzeczeńskiego okresu. Ślubne zdjęcia trzaskają wszyscy, ale przedślubne już nie. Umówiliśmy się na pierwszy weekend po świętach wielkanocnych i pech chciał, że akurat wtedy pogoda się zepsuła. Sesja jak w planach była, tak się odbyła - w deszczu, pod dachem chmur i prawie bez słońca, ale nie odpuściliśmy (przynajmniej częściowo).
Zdjęcia powstawały spontanicznie, bez wcześniejszego scenariusza. Improwizacja pełna oparta o system: narzeczeni, jak za młodych lat i początku znajomości łażą sobie po mieście, a ja łażę za nimi (lub przed) i uwieczniam to, co mi pokażą. Niestety, przez dupowatą pogodę nie mogliśmy zaliczyć wszystkich „ich” miejscówek i przełożyliśmy to na inny, pogodny termin. W planach więc jest sesja nr 2, a na razie zapraszam do obejrzenia paru zrobionych już kadrów.
PS. Ulubione knajpy zdjęcie po prawej podobuje mi się najbardziej gdyby nie ta rura to jeszcze by mógł dodać pro mega fajne :)
Nie wiem dlaczego, ale kurde lubię to miasto :D
Zdjęcia super.
Swoją drogą byłeś w Krakowie i nie dałeś znaku! - mięliśmy się kiedyś wybrać na piwo...
@BoDeK, masz coś do tej rynny? Zajebista krakowska rura, więc nie krytykować :D Bez niej faktycznie mogło być lepiej, ale szyldu knajpy po drugiej strony bramy nie było. Spontaniczni - tak, choć na początku sesji (tyh zdjęć tu nie ma) tacy wyluzowani nie byli. Pogadałem, jak ważny jest luz i swoboda i szybko się oswoili z obiektywem, na co pewnie duży wpływ miał fakt, że fotografowała osoba bliska. Ale kolejne sesje będą i myślę, że do swojego wesela, który obsługiwać będzie prof. firma, zdążą się na tyle wylajtować, że i wtedy tak miękko lądować na matrycy będą ;)
@PrzemCio, eee nie, specjalnie nie rozjaśniałem - tak aparat ustawiłem, że później o tyle mniej w domu miałem roboty ;) Słonko wyszło i trochę w dupę dało, bo ustawień nie zmieniłem, ale nie narzekam.
@Jakub Milczarek, SpeX, po prostu czasu nie było na spotkania ze znajomymi - innym razem nadrobimy, słowo ;)
Dzięki wszystkim za komentarze :)
Pozdrawiam