„Bo fantazja, fantazja, bo fantazja jest od tego,
aby bawić się, aby bawić się, aby bawić się na całego”
Nieźle się zapowiada, ale na dzień dzisiejszy potrzebna jest domieszka wyobraźni, by z symulatora uczynić źródło frajdy.
vBus, bo tak się ów symulator zowie, to powstające dopiero pod polską banderą dzieło w świat puszczone i na licencji GPL rozwijane. Można brać, instalować, jeździć, podawać dalej i dorzucać do sprawy swoje własne grosze. Good idea, brothers!Na filmikach wygląda to lepiej, niż jest w rzeczywistości. Jak wspomniałem, jeszcze kupa pracy przed twórcami tego symulatora, aby ten w pełni swoich wirtualnych możliwości oddawał uroki powożenia miejskim po trasie. Niemniej jednak trochę wyobraźni i wczucia pomaga w zabawie już na etapie aktualnej wersji A6C RC2.2 - zawsze aktualna wersja
do ściągnięcia ze strony projektu.
Do zrobienia jest jeszcze bardzo dużo. Wprawdzie nie znam planu rozwoju vBusa, ale według mnie brakuje:
- ruchu na drodze
- łatwego wglądu w rozkład jazdy dla danej trasy (godziny odjazdów z poszczególnych przystanków można poznać dopiero po zakończeniu jazdy)
- ”namacalności” obiektów - w tej chwili wszystko przenika, można sobie wjeżdżać we wszystko i przenikać jak duch
- tankowania – fajny pomysł z ubywającym paliwem, ale wolałbym tankować w trakcie jazdy, a nie zalewać po 250 litrów przed trasą
- dopracowanych modeli pojazdów – martwe wskaźniki na pulpitach wielu autobusów i różniące się dźwięki silnika podczas uruchamiania go i normalnej pracy
Właściwie to wszystko, czego mi w vBus brakuje. Mam nadzieję, że myślimy podobnie :) Tak poza tym, to kawał świetnej roboty odwalacie i chwała Wam za to! Mocno trzymam kciuki za dalszy rozwój vBusa, reklamy na stronie projektu dostrzegam, życząc twórcom symulatora niesłabnącego zapału i weny. Wszystkim innym amatorom wirtualnej jazdy komunikacją miejską życzę fantazji, bo „na sucho” vBus na obecnym etapie jego rozwoju może się nie spodobać. Jednak odpowiednio wkręcając się w świat w grze przedstawiony i uzupełniając niedostatki vBusa w wyobraźni można bawić się przednio. Raz mi się nawet udało i na wielkiej wczuwce przejechałem kilkanaście przystanków. Niestety, czar prysł, kiedy zagapiłem się i zaliczyłem budynku, jakby był on jedynie świetlną iluminacją albo ja duchem.