I stało się: super tajna i zarazem genialna strategia Tadeusza Rydzyka, mająca na celu młodzież i przeciwników rydzykowej rozgłośni przed odbiorniki przyciągnąć, wzięła i działać zaczęła. Jakkolwiek bym się z Rydzykiem nie zgadzał i jak mocno bym go nie trawił, tak z biegiem czasu coraz większą ochotę mam na to, by grzecznie zasiąść przed odbiornikiem radiowym, nastawić go na częstotliwość Katolickiego Głosu w Moim Domu i słuchać z rozdziawioną paszczą tego, co najpopularniejszy w Polsce redemptorysta do mnie gada.
Te kwieciste mowy Rydzyka, ta jego ciągła interakcja ze słuchaczami i otoczeniem, błyskotliwe nawiązania do okoliczności i bieżącego „tu i teraz”, ten szacunek do adresatów wypowiedzi i ta życiowa mądrość... To wszystko jest elementem genialnej i prawdopodobnie najskuteczniejszej z możliwych metody trafienia do młodych i krnąbrnych.
Od zażenowania, przez pusty śmiech, aż po dobrowolne słuchanie z zainteresowaniem
Tadeusz Rydzyk swoją gawędą jest w stanie skruszyć głaz obojętności - wrogości wręcz - tych, którzy do tej pory nie ulegli jedynej i najprawdziwszej prawdzie płynącej z jego ust. Jego teksty stają się być tak zabawne, tak w naiwności swej rozbrajające, że kilka już razy złapałem się na oczekiwaniu na kolejne takie kwiatki! To musi być ten tajny plan i siła tadeuszowych modlitw o kolejne pary uszów otwarte na Radio Maryja. On wie, jak zagadać, by jego słowa, na ustach przeciwników, poleciały daleko hen w cholerę pańską amen.
Radio Maryja jest dorosłe - właśnie skończyło lat 18. Z tej okazji, po mszy w intencji toruńskiej rozgłośni, odbyła się pogadanka Rydzyka na temat alkoholu (poniżej fragment, więcej o mszy i o tym, co po mszy było, znajdziecie
tutaj).
Patrzmy na fakty! Gdzieś, kiedyś zdarzyło się, że ksiądz, duchowny, no wypił kieliszek koniaku. No, podnieście rękę, kto w życiu nie wypił kieliszka koniaku, czy jakiegoś tam piwa? No? Nie widzę nikogo! Jak by wam dali to, by tu połowa wypiła zaraz! I co, pojechał, lekka stłuczka i wszyscy wrzeszczą na cały świat!
Oczarował mnie! Tak bezpośrednio, tak po ludzku i w tak tolerancyjnym tonie wypowiada się na temat tabu!
*Tabu w odniesieniu do wielu bogobojnych rezydentów pierwszych rzędów ławek w kościele.
Chłonąc sens cytowanej wypowiedzi Tadeusza Rydzyka, znowu zapragnąłem usłyszeć takich tekstów więcej! Żeby tak w ramówce Radia Maryja pojawiła się 2-3 godzinna audycja prowadzona przez złotoustego Ojca Dyrektora, to chętnie bym tego słuchał. Poważnie! A gdybym nie mógł, to taki późniejszy podkaścik przyjąłbym z szeroko otwartymi Foobarem i kodekami. Nie chcę słuchać ględzenia i narzekania emerytów, nie mam też ochoty wysłuchiwania błyskotliwych komentarzy prowadzącego o aksamitnym głosie. Ojca Tadeusza, natomiast, z chęcią słuchałbym, jeśli tylko w swoich audycjach trzymałbym poziom taki, jaki zaprezentował niedawno na Jasnej Górze lub w Bydgoszczy dopiero co.
Nie ma co; sposób na przyciągnięcie młodych przed odbiorniki jest. Lepszego dla tej rozgłośni chyba nie da się wykombinować :) Ściągnięcie osób młodych, wolnomyślicieli i innych przedstawicieli pomiotu żydowskiego szatana jest częścią planu mającego zagwarantowanie wymiany pokoleń wśród słuchaczy rydzykowego radia. Nie ma co ukrywać, że obecnie najliczebniejsza grupa słuchaczy - emeryci i renciści - kiedyś zejdzie z tego świata i dostąpi obiecanego zbawienia. Gdy ich nie będzie, to ktoś tego radia słuchać musi, czyż nie? Słuchać i utrzymywać, oczywiście.
Uzależniając nowych słuchaczy od ojca dyrektora przemówień, można utrzymać rozgłośnię przy życiu dłużej, niż sceptycy wróżą. „Chcecie, żebym gadał, to na tacę, do koszyczka, na konto, przelewik, przekazik, a kysz szatanie, ludziom dobrej woli, na zdrowie!”.
Innym wariantem jest omamienie swoją elokwencją młodych i późniejsze sprytne, z partyzanta zaszczepianie złotej myśli Radia Maryja: a to wątpliwość jakąś zasiać, a to poświecić na nią innym światłem, tu zachybotać nie do końca ukształtowanym światopoglądem, tam zbuntować przeciwko złemu. To wszystko mogłoby nawet wypalić. Serio.