Wietrzenie i porządki, to powracający co jakiś czas trend w naszym zacnym środowisku blogerów. W ostatnim czasie wielkie sprzątanie było u
Tomka Topy, w ostatnich dniach urodzinowe przemeblowanie (druga świcka - najlepszego!) zrobił u siebie
Darek, a o obywatelu
SpeXie to już nawet nie wspominam, bo u niego porządki są na porządku dziennym :)
Obserwuję rewolucję za rewolucją i aż mnie telepie, żeby u siebie coś poprzestawiać, coś wywalić i zastąpić czymś nowym... Problem w tym, że mój blog cholernie mi się podoba! Uważam go za przezajebisty twór pewnej skomputeryzowanej jednostki rasy ludzkiej, która nazywa się Marcin Szumański.
No właśnie: mam imię i nazwisko i przecież nie ukrywam się pod pseudonimem, bo w zakładce „O mnie”... No i tak sobie wymyśliłem, że czas wydorośleć i miast ksywką zacząć posługiwać się nazwiskiem. Ponoć ładne i teściowe na nie lecą, ale to nie tuzin zer na koncie, żeby trąbić o tym, jak o sukcesie własnym. Nazwisko po przodkach, a imię od rodziców. Jestem Marcin Szumański vel Szuman i od kilku lat w końcu zaczęło mi się podobać moje imię i doklejone doń nazwisko. W dzieciństwie wkurzało mnie, że takie zdziwiane i wogle, i że nie Nowak albo Szulc, tylko tyle sylab i obciachowe „ski” na końcu, w dodatku zmiękczone... No nie podobało mi się i kropka.
Teraz jest inaczej. Jestem Marcin Szumański i podoba mi się to :) Nie Szumański Marcin, bo dowiedziono, że osoby stawiające nazwisko przed imieniem są zwykle zakompleksione, niedowartościowane, mało samodzielne i niejako swoje ja (imię) próbują skryć za pleckami (nazwiskiem) rodziców. Mnie akurat do kompleksów jest równie daleko, jak do skromności, więc najchętniej, to bym się w ogóle nazwiska pozbył na rzecz Marcin Szuman.eu - to by dopiero osobowościowe było! :)
Seria tajemniczych przemeblowań na blogach zainspirowała mnie. Gdybym nie był taki uparty w swoim robieniu na opak i kurczowym trzymaniu się swojego widzimisię, to pewnie już dawno zeskoczyłbym z ksywki i zaczął gadać, żem Marcin Szumański jest. Ale jakoś tak i tego ten, a zresztą: co ja się będę tłumaczył :)
Od teraz rozpoczynam proces przesiadki na imię i nazwisko. Zacząłem od nazwy bloga widocznej na pasku tytułowym okna. Zmieniłbym też to wielkie „Blog Szumana” w topie strony, ale za ciula pana nie podobam się sobie w wydaniu tej czcionki, a już do reszty wykoleja mnie świadomość, że na różnych platformach systemowych różnie będę wyglądał. Zostaje więc nazwa bloga, bo ten może wyglądać różnie - ważne, żeby przypominał to, co ja widzę i był czytelny. W topie pozmieniam, jak zmajstruję jakieś logo fajne, proste i podobające mi się tak, jak cała reszta. Avatar jeszcze zmienię, ale nie mam odpowiedniego zdjęcia. Może dziwnie brzmi to „nie mam zdjęcia”, ale naprawdę nie mam. Jest takie przysłowie, że szewc w zdartych butach chodzi i tym przysłowiem czuję się usprawiedliwiony :)
Poza zmianą sposobu przedstawiania się i zdjęcia-avataru nie przewiduję żadnych rewolucji. Logo w postaci pliku graficznego się pojawi, gdy je w końcu wymyślę i chyba na tym poprzestanę. Po co zmieniać coś, co mi się cholernie podoba? Jak sobie przypominam stare wersje mojego bloga, to przestaję się sobie dziwić, że w przeszłości wielokrotnie rozważałem pomysł zwinięcia strony. Może w
Web Archive uda się ciekawskim wygrzebać pierwsze wersje szuman.eu, ale ja w tym nikomu nie pomogę - nie mówiąc już o tym, co funkcjonowało jeszcze przed zmianą domeny ;)
Chyba tyle w tym temacie: zmiany zapowiedziane, więc nikt z zaskoczenia zmysłów postradać nie powinien. Przez moją wrodzoną skromność dziwnie będzie mi się tak z imienia i nazwiska zacząć podpisywać w komentarzach; tyle miejsca zajmować... Gdybym nazywał się Jan Gil... ;)
Choć nie mogę tego potwierdzić wyciągami z archiwum. A ten szablon z drobnymi zmianami zostanie raczej na dłużej, zresztą szykowany jest pod bardziej oficjalny blog. Gdzie też będę się podpisywał w pełni swoimi realnymi danymi.
@SpeX, he he w sumie to tylko 5, bo czasem, jak sobie o tych zmianach u Ciebie myślałem, to miałem wrażenie, jakby ich było więcej, niż wpisów ;) Oczywiście tak nie jest, ale chyba było raz tak, że między jednym a drugim wpisem dwa razy zmieniałeś szablon? ;) Jestem ciekaw tej nowej odsłony Twojego bloga - tematyka zostaje, czy tez zmiany?
Ale powoli się rozkręcam, wpis raz na tydzień :>
@Anna W., pewnie racja, dziękuję :)