Kaczyński w szpitalu. Lech Kaczyński leży w szpitalu. Prezydent Lech Kaczyński leży w szpitalu, bo się przeziębił. W szpitalu, bo się przeziębił... zwykli obywatele z ciężkimi chorobami, czasem z koniecznością natychmiastowej interwencji skalpelem są odsyłani na parę miesięcy, a nasz prezydent przykładnie z przeziębieniem na oddział? Gdybyś był, to byś to zobaczył i zagrzmiał!
Ludzie z grypą do roboty chodzą, a miłościwie nam panujący z katarkiem do szpitala... To chyba jakiś żart, bo naprawdę pojąć nie mogę, jak z przeziębieniem do szpitala, gdzie normalnie nie trafia się z byle powodu. Mój dziadek częściowo sparaliżowany po wylewie na rehabilitacje miesiącami czeka, a Kaczyński... nosz szlag mnie trafia!!!
W tym pobycie brata Jarosława w szpitalu musi być jakiś poważniejszy zamysł. Nie okazjonalne badania, które by miały uzasadniać szpitalne łóżko, ale coś większego, głębszego i będącego częścią realizowanej polityki - polityki walenia w PO. Bo cóż innego nasz prezydent robi poza uprawianiem zaczepek i kontrzaczepek z politykami Platformy?
Ja myślę... albo inaczej: nie będę zaskoczony, jeśli okaże się, że prezydent Lech Kaczyński wysłany został do szpitala na podejrzenia zarażenia prezydenckiego organizmu wirusem A/H1N1, co było bezpośrednim następstwem stanowiska Ewy Kopacz w sprawie zakupu szczepionek. Bo gdzie rzecznik nie może, tam prezydenta pośle? Zwykła, żadnym faktem niepoparta teoria spisku, będąca sumą kilku czynników:
- charakteru PiS-u
- stylu pisowskiej polityki
- powiązania prezydenta z PiS-em
- pisowskich ataków na minister zdrowia i jej partię
Wedle zakładanego scenariusza, prezydent jednak ocaleje, ale ocalenie zakrawać będzie na cud. Może jakaś cichaczem podana szczepionka z unijną rekomendacją, której Ewa Kopacz nie chce w trybie natychmiastowym podać ludowi?
Prezydenckie przeziębienie mające swój finał w szpitalu spowodowane jest podobno tym, iż Lech Kaczyński podczas obchodów 11 listopada stał w strugach deszczu bez parasola. Wszyscy takowy mieli, tylko nie nasz prezydent. Bohaterzył, aż wreszcie w szpitalu wylądował. Na przeziębienie... Bronił mu ktoś parasolki?
Hospitalizację głowy państwa postanowiono wykorzystać do wykonania „kompleksowych badań” weryfikujących ogólny stan zdrowia prezydenta. Na tę wieść Palikot powinien zapałać ciekawością - tylko czekać, aż znowu o sobie przypomni jakimś apelem o udostępnienie wyników badań Lecha Kaczyńskiego. Podobno wyniki owych badań są zadowalające, ale tylko podobno. Nic oficjalnego nie wiadomo.
A skoro nie wiadomo, co dokładnie w prezydenckim organizmie siedzi, to może by tak podrzucić w papiery zapiski o wirusie świńskiej grypy i obwieścić, że właśnie podejrzenia o H1N1 zaważyły na decyzji o odesłaniu prezydenta w szpitalu? Że przez niedobrą, niepatriotyczną, antyzdrowotną postawę resortu zdrowia prezydent zachorował?
Może, gdyby, ewentualnie, a jeśliby...
Nic nie jest pewne, a już na pewno nie tezy zawarte w tym wpisie. Tu nic nie jest pewne - nawet wyniki kompleksowych badań, na których wynik mogła mieć przecież wpływ infekcja zwana też przeziębieniem. Cały ten wpis jest tylko podsumowaniem tego, co myślę obecnej sytuacji w turnieju „Polska polityka” w kategorii „zdrowie”. Jest to również moja odpowiedź na pytanie: co bym zrobił, gdybym był w PiS-ie. Prezydent w szpitalu, Kopacz nie chce szczepić, świńska grypa groźniejsza od sezonowej (ale tylko w mediach), a niektórzy, przede wszystkim starsi ludzie, są tym wszystkim tak skołowani, że boją się z domu wyjść.
Panu Prezydentowi życzę zdrowia, szczęścia i pomyślności - może za wyjątkiem tej politycznej ;)
Abstrahując od ziemniaków, to dla mnie ten cały szum medialny wokół grypy, to jakaś gigantyczna kampania firm farmaceutycznych. W moim mieści tylko szmateksy dorównują liczbie aptek. Widziałem, że w aptekach są nawet promocje - kup 2 wzmacniacze superhiperwitaantygrypinum - 3 gratis. Makabra! Leki gratis, w promocji, bonus - czy ktoś jeszcze widzi, jakie to poronione?
Wracając jednak do tematu - masz rację, taki spisek byłby bardzo w stylu pisiorków.