Nowy pomysł rządu: groźba kary więzienia dla przekupek handlujących z torby uszatki na chodnikach i w innych miejscach do tego nie przeznaczonych. Ustawę tzw. „szczypiorkową” (tak ochrzcił ją sejm podczas debaty nad nią) ma uderzyć w nielegalny handel warzywami, owocami, nabiałem i innymi produktami domowej roboty.
Kupczenie tymi artykułami w niedozwolonych miejscach zagrożone by było karami:
- grzywny
- ograniczenia lub pozbawienia wolności
- konfiskatą towaru
Projekt ustawy został jednak wycofany, by po korektach ponownie trafić pod obrady - nieco więcej informacji na ten temat:
KLIK
Za wprowadzeniem takiej ustawy była jedynie PO, pozostałe partie były na "nie".
A ja jestem na TAK. Wkurzają mnie te babki, które każdego ranka szczelnie zapychają gęsto uczęszczany chodnik na połowie jego szerokości i z niczym innym się nie liczą, bo jarzynki i świeżutki seruś.
Fajnie, że do rent i emerytur chcą sobie dorobić, ale muszą przy tym grać na nerwach ludziom, którzy najzwyczajniej w świecie chcieliby sprawnie przejść chodnikiem? Ludzie wpadają na siebie albo na ułożone babkowe torby i wiklinowe kosze tylko dlatego, że babki ponad wszystko stawiają swój interes: „świeze mlycko, psejścia ni ma!” Stąd moje poparcie dla pomysłu przegonienia przekup z miejsc do handlu nieprzeznaczonych - nawet pod rygorem proponowanych kar.
W Polsce i tak najwyższy wymiar przewidzianej dla danego grzechu pokuty rzadko jest stosowany. Stąd jestem spokojny o wolność przekupek po wejściu w życie rzeczonej ustawy; grzywny, grzywny grzywny i jeszcze raz grzywny, a do tego konfiskaty i dopiero dla najbardziej zatwardziałych krótki pobycik w „Sanatorium pod klawiszem” :)
W Polsce i tak najwyższy wymiar przewidzianej dla danego grzechu pokuty rzadko jest stosowany. Stąd jestem spokojny o wolność przekupek po wejściu w życie rzeczonej ustawy; grzywny, grzywny grzywny i jeszcze raz grzywny, a do tego konfiskaty i dopiero dla najbardziej zatwardziałych krótki pobycik w „Sanatorium pod klawiszem” :)
Jedno tylko zastrzeżenie do tej ustawy bym wprowadził: miasto/gmina, na której terenie koszykowy handel kwitnie, zanim zacznie egzekwować przepisy zawarte w Ustawie Szczypiorkowej, będzie musiało babkom nieodpłatnie zapewnić skrawek placu targowego, na którym mleczko i koperek nikomu wadzić nie będą. Tak, nieodpłatnie, ale w zamian za ten przywilej darmowe pasaże dla przekupek niech się znajdą w mało atrakcyjnym miejscu: skoro mają nie płacić od miejscówki ani od utargu, to niech nie utrudniają działalności tym, którzy funkcjonują w pełni legalnie. A kto świżego serusia będzie potrzebował, to i tak go znajdzie.
I dopiero po spełnieniu tego warunku karać baby za wykładanie szczypioru tam, gdzie tego robić nie wolno. A jeśli pomysł się nie podoba, to traktować przekupki na równi z innymi, czyli: jak chcą handlować, to niech wykupią miejsce na placu i później rozliczą się z fiskusem, a z chodników... won!
btw. Przyszła komuś do głowy myśl, że ta ustawa może być zemstą PO na elektoracie partii konkurencyjnej? ;)