Jak zboczeniec jakiś piję piwo z malinowym soczkiem i świeżą cytrynką - brakuje tylko słomki i śladów szminki na niej. TO JEST OHYDNE!!! Smakuje jak jakiś niepełnowartościowy bełt, jak... jak jakieś wypłuczyny nalewki za 5 złotych. Ohyda.
Serce mi się kraje i ze wstydu grunt pod stopami wali; tak skalać piwo... Jakiś kretyn (a w dodatku pewnie transwestyta) wymyślił leczenie piwem z sokiem i cytryną, jakby mało niesmacznych medykamentów na rynku było. Piwo ma być piwo i być pite jak piwo, a nie jak herbatka. O, jeszcze łychę miodu mogłem do tego wpakować. No jak to wygląda?! Kolor skisłego jabola, zabarwienie, mętna konsystencja, smak i zapach idealnie do siebie pasują. I do tego moralne aspekty...
Leczenie skażonym piwem to był głupi pomysł :/ Choroba jednak nie wybiera, a męcząc swoje ofiary czasem pcha ich ku takim metodom leczenia, na które normalnie człek by się nie zgodził. Oto moje, za przeproszeniem, piwo:Jedno jednak przyznać trzeba: grzeje, jak cholera. Przed wypiciem łyknąłem jeszcze dwa Gripexy w wersji Max (swoją drogą muszę porównać ich skład do Panadolu Extra, bo jedno i drugie ma po 500mg Paracetamolu, a Panadol jest o połowę tańszy) i teraz tak cieplutko mi jest, że pewnie zrzucę z siebie jedną z bluz.
Do lekarza się nie wybieram, bo i po co? Kataru nie mam (i o oby tak pozostało), jedynie bardzo osłabiony jestem, zawroty głowy mi dokuczają i gorączka jest: ponad 38 stopni. I właśnie to, co termometr pokazuje, najbardziej mnie męczy - od soboty w sumie. Oczy pieką, fale gorąca, niezdrowy rumieniec, pragnienie itd. itd. W niedzielę w dyżurnej kupiłem Aspirynę, ale gówno pomogła. A tak zachwalali, że niby w dwa dni z zapaści ich wyciągała - pewnie zdrowi byli, tylko symulowali :) A może Wy, szanowni tu zgromadzeni, znacie jakieś sprawdzone sposoby na grypę i przeziębienie? Jak tak, to śmiało - formularz komentarzy nie kąsa ;)
Uff, udało się: piwo dewianta wypiłem i na tym jednym poprzestanę. Zostało mi jeszcze kilka nienapoczętych browarków, które to za momencik wylądują w lodówce na najniższej półce :) Niechaj się chłodzą; koniec końców zimne chyba mi wolno - wszak gardło zdrowe mam!
No i fakt faktem Gripex nie leczy tylko dodatkowo mobilizuje i męczy organizm (jak kawa na przykład) więc ma uzasadnienie tylko jak bardzo bardzo potrzebujesz być akurat na chodzie.
IMO najlepsze lekarstwo to gorąca herbata z rumem i jeszcze gorętsza kobieta obok w łóżeczku :D Pozdrawiam!
I pamietajcie wszyscy by nie kupowa Tyskiego, odkad Jan Kulczyk sprzedal to piwo to juz nie jest piwo, ktore nalezy promowac. Promujmy Debowe! :D
@Pienia, dzięki za receptę - z tym Sudafedem, to był strzał w dziesiątkę! Nienawidzę mieć kataru, z zatokami też już miałem ostre przejścia; wtedy dostałem jakieś malutkie tabletki na zapchany nos + Duomox. Te malutkie jadło się raz na dobę i były cholernie skuteczne. Niestety, kiedyś musiały się skończyć, a na receptę były.
@Lewy, wczoraj na obiad jadłem ;)
@SpeX, z weną nie mam problemów, gorzej z czasem na pisanie :/ Teraz go mam, więc piszę :)
@Cinek, ten kwik był cokolwiek budujący ;) Myślę, że przeziębiłem się, bo żadnych objawów grypy nie mam, tak, że nawet wmówić by mi je było sobie ciężko :) Na szczęście.
@Przemo, na paracetamol, to ja się chyba już uodporniłem; dawniej dwa Panadole Extra (2x500mg) potrafiły mną sponiewierać, a teraz pasowałoby notować, że już połknąłem, żeby łyknąć powtórnie :)
A z tym czosnkiem to było mocne hehehe a ponoć wesołość w chorobie może cuda czynić :)
@Kaxo, w sumie to ja specjalnej różnicy między Tyskim sprzed lat o współczesnym nie zauważyłem. Dalej smakiem przypomina mi młodość (wtedy Tyskie było podstawą :)), a ma taką swoją nutkę w smaku. Z Dębowym się przeprosiłem, bo był czas, kiedy mi się już ono przepiło (alternatywą stał się Żubr).
Polecam za to, tak jak przedmówcy czosnek pod każdą postacią i w każdej ilości :)
A co do dobrych piw to ostatnio odkryłem Browar Ciechan(ów) i najlepsze ich piwo "Ciechan Miodowe" - po prostu rewelacja!
Zakaz picia przy zażywaniu leków to mit i postępowanie trochę na wyrost - tylko w niektórych połączeniach jest niewskazane... O wiele gorszym jest łączenie np Red Bulla i wódki...
Jedynym ciepłym alkoholem który uwielbiam, jest grzane wino. Ot, na przykład taki Grzaniec galicyjski (ok 14zł na butelkę) długo u mnie nie postoi. Przepyszny.
@Marcin W, oo grzańca, to ja też lubię :) Półsłodkie lub wytrawne z sokiem i goździkami... bomba na romantyczne, jesienno zimowe wieczorki :)
dużo zdrówka wszystkim życzę :))