Wiadomość dnia i jednocześnie lol dnia :) Bekę mam z twórcy Odsiebie.com, z którym wywiad oglądałem jakiś czas temu. Pamiętam, jak mnie zaczesany drażnił swoją butą - z jego odpowiedzi kipiała taka pewność siebie, że momentami miałem wrażenie, że gość z jakiegoś innego systemu przybył tu i gada. Jak nie lubię zarozumiałych, tak śmieszy mnie, gdy w końcu łapa im się powija: przypominam sobie ich lekceważenie dla jakichkolwiek wizji niepowodzenia i staram się sobie wyobrazić, jaką minę muszą mieć podczas wpadki :)
Tak pan Łukasz o działalności swojego serwisu mówił kilka miesięcy temu:Ciekawe, co powie teraz? Może "JP na 100%"? Troszkę pokory i myślenia, panie Łukaszu, a tegoroczne Zaduszki by pana nie ominęły.
Jak komuś się nie podoba to, co piszę, to trudno - nie zamierzam jednak ukrywać rozbawienia. Pan Pewny Siebie trzepie biznes i w dupie ma moralno-prawne aspekty swojej działalności, a tu znienacka puk puk - i nie dość, że w sobotę zdarli go z wyra tak wcześnie, to jeszcze plany na weekend poszły się jebać :)
Jestem ciekaw, jak się potoczą dalsze losy Odsiebie.com. Korzystałem z tego serwisu na tyle, na ile musiałem, ale mam sumienie czyściutkie, bo ani jednego lewego pliku nie wrzuciłem, ani nawet nie zdarłem :) Parę fotek, kilka bitów od Alexa, parę próbnych wersji naszych kawałków i to wszystko. Tak, korzystałem z tego serwisu w zgodzie z jego regulaminem i nabożnymi życzeniami jego twórcy.
Pamiętacie nagonkę na serwisy z napisami? Czy teraz rozpoczyna się policyjna ofensywa na serwisy hostujące pliki? Czy Plikuś, Chomikuj i inne powinny zacząć się bać?
Czas pokaże. Jedno jest pewne: nie można być pewnym. Pan Łukasz był.
I w tym miejscu zamierzałem zakończyć ten wpis, ale zadałem sobie pytanie: co w takim razie pan Łukasz z Odsiebie.com powinien był robić, by święta nieboszczyków nie spędzić w areszcie? Nie wiem, szczerze mówiąc, bo nie znam tego serwisu od środka. To, o czym pan Łukasz wspomina w wywiadzie, tj. przypominanie użytkownikom o kwestiach legalności wrzucanych plików, wydaje się być dobrym usprawiedliwieniem dla niego samego, w świetle którego za zawartość serwisu odpowiadają internauci, a nie sam pan Łukasz.
W tym wypadku kluczową okolicznością łagodzącą lub obciążającą może być skuteczne reagowanie/brak reakcji na zgłoszenia pirackich plików (o takim systemie również pan Łukasz wspomniał w wywiadzie).
Zresztą... nie chce mi się tego roztrząsać. Sprawa jest świeżutka, faktów znamy niewiele, więc z wyciąganiem jakiś głębszych wniosków dajmy sobie na razie spokój. Jedynym pewnikiem w tej sprawie jest pewność siebie pewnego jegomościa, która w pewnych okolicznościach zapewne się ulotniła.