W tym wpisie będą zdjęcia. Kilkadziesiąt sztuk. Wszystkie mojego autorstwa. Z soboty. Zdjęcia, o których z bólem myślę, że tym razem to nie aparat mnie, ale zawiodłem ja aparat. Bolesne i prawdziwe, ale daje cholerne poczucie zależności ze sprzętem. Aparat bez fotografa nie da rady i na odwrót.
Draconica - grupa dębickich tancerzy ognia miała wystąpić w ramach dziesiątych urodzin Centrum Handlowego RAJ i być jedną z kilku atrakcji dwudniowej imprezy. Tak mi się fajnie sprawy poukładały, że tego wieczoru mogłem zabrać aparat i wybrać się pod Raj, by fotografować. Przyznam się, że podniecała mnie świadomość tego, że w końcu będę mógł się sprawdzić w tego typu historii :) Nigdy wcześniej tak ruchomego i migotliwego widowiska nie fotografowałem, więc na długo przed zastanawiałem się, jak to ugryźć, by było najlepiej.
Znam swojego autofocusa i widziałem, że w półmroku i przy wielu szybko poruszających się obiektach biedak najzwyczajniej zgłupieje. A jak zgłupieje, to ostrości nie ustawi, a jak nie ustawi, to ja nie pstryknę! Co więc? Postanowiłem postawić na focusa tryb ręczny - nawet jak idealnie nie trafię z ostrością, to przynajmniej kadru nie przegapię. No i będę mógł się skupić na kontroli czasu migawki, bo takiż tryb fotografowania wybrałem. Zwykle działam na priorytecie przysłony, ale tym razem czasy były najważniejsze.
Po zrzuceniu małych (podglądowych) jpg-ów i przejrzeniu ich zrozumiałem, jakie błędy popełniłem z tą ręczną ostrością:
a) zmieniając długości ogniskowej ciągle traciłem ostrość
b) mogłem zwiększyć czułość, co pozwoliłoby na domknięcie przysłony i w efekcie zwiększenie głębi ostrości
c) mogłem - przynajmniej w paru momentach - pokusić się o jeszcze dłuższe czasy naświetlania - 1/4, 1/3 i 1/2 sekundy bardzo ładnie się prezentowały w moim wykonaniu. Zawdzięczam to świetnej stabilizacji w body i wygodnej/stabilnej pozycji, w jakiej pracowałem.
Nic to. Żyję nadzieją, że jeszcze będzie okazja na poprawę powyższych braków. Znam już mniej więcej choreografie Draconiki, douczę się ich jeszcze z video i przy kolejnych okazjach będę wiedział wcześniej, czego się spodziewać; zaplanuję sobie kadry, ujęcia i będzie cacy :) Czuję moc!
A wy zobaczcie zdjęcia :)
A co do zaproszenia Ciebie, to musisz mi to wybaczyć :* Pomyślałem o tym, ale zbyłem ten pomysł "a gdzie mu się bedzie chciało z Mielca jechać na jakąś marketową imprezkę" (swoją drogą widziałem sporo aut na mieleckich blachach) ;) Ale jeśli nadal chcesz Draconikę fotografować, to zapraszam na finał WOŚP, bo nie ma opcji, żeby tam nie wystąpili :)
A co do pokazów to w takim razie w razie kolejnego pokazu napiszę stosowny komentarz na Twoim blogu :)
Btw - niektóre zdjęcia są naprawdę świetne. Bardzo mi się podobają :)
Jak to by mi się nie chciało teraz człowiek nic praktycznie nie robi więc te 30 km nie stoi na przeszkodzie.
Ze swojej strony dziękuję za ucztę dla oka i artystycznej duszy :) Nie mogę doczekać się nagrań video z tego pokazu, bo przez obiektyw jednak sporo przegapiłem...
@Lui, sęk w tym, że MF nie używam jako tako - najwyżej do eksperymentów, tudzież kadrów, nad którymi mam czas popracować. W tym przypadku postawiłem na manual asekuracyjnie - gdyby automat się pogubił (a lubi to robić w ciemnościach), to mogliby sobie tańczyć, a ja do woli wciskać spust :) Okazało się jednak, że tak ciemno znowu nie było i autofokus prawdopodobnie dałby radę. Cóż, byle do następnego razu :)
@BoDeK, o miejscówkę to Ty się nie martw :) Przyjedziesz wcześniej, to zdążymy zająć dobre stanowiska - dma znać odpowiednio wcześnie, abyś mógł się zaplanować na ten wypad ;)
Nie.Bardzo dobry pomysł z manualem - żaden AF do końca nie podoła w takich warunkach.
"A może jeszcze lepszym pomysłem byłoby użycie trybu Fajerwerki? I do Fajerwerków dorzucić lampę błyskową?"
Broń Cie Panie Boże ! Nie pozwól aby aparat myślał za Ciebie bo to a) głupie nieprzewidywalne bydle b)nic się nie nauczysz.
Lampa nic tu nie pomoże a tylko pogorszy sprawę (spłaszczy perspektywę i tło będzie czarne)
"może najlepiej będzie nie przejmować się, bo to był pierwszy raz?"
TAK !
"mogłem zwiększyć czułość, co pozwoliłoby na domknięcie przysłony i w efekcie zwiększenie głębi ostrości"
Pod warunkiem że szumy nie wyjdą wielkie.
Warunki ciężkie, wiele zwojować się nie da, a Ty poszedłeś dobrą drogą. Obroną ręką wyszedłeś z tematu jak na pierwszy raz. Brawo !
Statyw Twój przyjaciel w takich warunkach, nie bój się go :)
Co do czułości i szumów... ISO-400 byłoby jeszcze bezpieczne, ale i to też pod pewnymi warunkami.
Cóż, postawiłem na Olympusa, godząc się na uroki systemu 4/3. LiveMOS szumi bardziej niż CMOS czy CCD, ale jak człek się przyzwyczai, to i ugryźć się te szumy nauczy :) Cały czas nad tym pracuję, postępy są.
PS. Z tymi fajerwerkami i fleszem, to akurat był żart ;)
Co do podchodzenia, to zgadza się: przemknęli mi metr-półtora przed obiektywem. Żeby zdążyć z ręcznym focusem, musiałbym wokół pierścienia jakiś sznurek owinąć i jednym pociągnąć, by to odkręcić :)
Można gdzieś obejrzeć Twoje zdjęcia Draconiki?