Przez myśl mi nie przeszło, że tyle frajdy może dać łapanie migawką rozpędzonych samochodów :) Zawsze chciałem się tego spróbować i nauczyć, ale albo nie było odpowiedniego sprzętu, albo wolnego czasu.Jak to zwykle bywa - teoria była pierwsza :) Najprostszy sposób, to pstrykanie w trybie preselekcji czasu - o ile, rzecz jasna, aparat takowy oferuje - i ustawienie szybkości migawki na odpowiednio długą wartość. Jaką - samemu trzeba do tego dojść, bo bardzo duży nań wpływ ma np. odległość fotografowanego samochodu od aparatu: im mniejszy, tym krótszy czas migawki. I odwrotnie: im pojazd dalej, tym wolniejsza migawka.
Stojąc 5-10 metrów od drogi strzelałem 1/30 sek, aby tło rozmyć w zadowalającym mnie stopniu. Ustawienie 1/125, które z jakiegoś poradnika zapamiętałem, kompletnie się nie sprawdziło: autka z mojej odległości wychodziły właściwie za każdym razem ostre jak skalpel, ale podobnie działo się z tłem. Gdybym stał przy samej drodze, np. na poboczu, to rzeczone 1/125, a nawet i 1/250 powinno styknąć. Po prostu: ustawić aparat należy na miejscu, popróbować różnych wariantów i kropka.
Sugestia
Warto również zadbać o odpowiednio dużą wartość przysłony (duży otwór = mała głębia ostrości, mały otwór - głębia spora). Wielce prawdopodobnym jest, że gdy autofokus ustawi się do jadącego samochodu, w momencie naciśnięcia spustu migawki fotografowane auto będzie poza obszarem ostrości i w efekcie zdjęcie wyjdzie niewyraźne - nawet, jeśli jego autor idealnie w tempo trafił.
Koniecznie trzeba mieć lustrzankę?
Niekoniecznie, ale posiadanie takowej bardzo ułatwia sprawę. Aparaty kompaktowe z wbudowanymi weń obiektywikami nie dysponują taką przysłoną, jaką mają duże szkła lustrzanek. Zwęża to mocno możliwości kompaktów, bo z małą przysłoną, nawet przy najniższej czułości ISO, nie da się w słoneczny dzień zrobić zdjęcia „w ruchu”. Zdjęcie, wykonane przy czasie naświetlania potrzebnym do uchwycenia ruchu, wyjdzie prześwietlone, a w każdym innym przypadku obraz zostanie zamrożony. Za to w słabszym świetle (świt, zmierzch itd.) małpka z pewnością nie zawiedzie amatorów ruchomych zdjęć.Pomysł na powyższe zdjęcia zrodził się spontanicznie. Trafił się moment nic nie robienia, więc wykorzystałem go, bawiąc się przy tym prześwietnie :) Kolejne polowanie na jadące samochody już niebawem - planuję poćwiczyć skuteczność, bo z tą jeszcze nie jest za dobrze - 2 na 8 zdjęć. Gdybym tak daleko od jezdni nie stał, to zapewne mniej zdjęć bym rozmajdał, ale nic to. Gdybać nie lubię i wiem też jedno: skoro z trudniejszej pozycji oddałem dwa celne strzały, to z bliższa winno być tylko lepiej. Sprawdzimy, już niedługo :)

@Forest, a widzisz :) wiedziałem, że coś jeszcze jest na rzeczy, bo porównywałem zdjęcia z małpki i lustra zrobione z podobnymi ustawieniami (F/4 i około 20mm) i były różne. Dzięki za uzupełnienie :)
a co do zamącenia... będę szczery: przeczytałem to jeszcze i podzielam Twoje zdanie ;) praca, komary i upały dają w dupę :/
przepały? od początkującego spodziewasz się innej odpowiedzi niż "właśnie tak miało być!"? ;)
A co do wskazówek, to najlepiej ustawić ostrość na samohodzie, nawet gdy jest daleko i podąrzać za nim aż podjedzie na odpowiednią odległość. Oczywiście nie można bawić się w tym czasie zoomem i należy mieć wciśnoęty spust do połowy, bo wtedy aparat urzymuje ostrość.
To co opisałeś to bardzo ciekawy sposób fotografownia. I muszę przyznać, że jeden z moich ulubionych.