Współczuję tym, którym przyszło żyć z astmą. Życie z inhalatorem w kieszeni bądź w torebce, przez cały czas świadomość ograniczeń, jakie narzuca ta choroba. Chorowałem na astmę. W dzieciństwie. Ta choroba, zwana też „dychawicą” towarzyszyła mi od zawsze, aż do 12-13 roku życia, kiedy udało się mnie wyleczyć. Leczenie – kosztowne i długotrwałe, ale warto było. Dziś jestem zdrowy, ale wspomnienia nadal są...
„Inhalator” - to słowo było jak zaklęcie. „Inhalator” obok krzyżyka na szyi towarzyszył mi przez długie lata. Odkąd sięgam pamięcią, słowo „inhalator” przyjaźniło się z „dusznościami” i „astmą”. Niewiele z tego rozumiałem. Mówili: nie biegaj, nie graj w piłkę, nie szalej na rowerze itd. Nie rozumiałem o co chodzi i nie słuchałem, a wieczorem, kiedy leżałem w łóżku atak: duszności, jęk i bieg po inhalator.
Pamiętam to jak przez mgłę. Palone latem ogniska, dym z naprawianego przez wujka samochodu, wysiłek, a do tego uczulenie na kurz, pyłki, sierść i dzieciństwo niezbyt radosne. Zwolnienia z lekcji W-F-u przez prawie całą podstawówkę. Tak sobie dzisiaj myślę o tych moich znajomych, którzy nie mieli tyle szczęścia, co ja i do dzisiaj muszą żyć z tą chorobą. Znam kilka osób: 4 albo 5, w moim wieku lub 2-3 lata młodsi: bez inhalatora wolą się nie ruszać. I mają rację, bo gdy nadejdą duszności i w porę nie weźmie się kilku wdechów leczniczej mgiełki, to...
Mimo, że miałem wtedy nie więcej niż sześć lat, pamiętam doskonale jeden atak. Było lato, a ja pojechałem do babci na wieś. Do późnego wieczora szaleliśmy z kuzynami obok domu. Ktoś palił trawę i dym wokoło się unosił, z trzech stron, w niewielkiej odległości łąka, ja zgrzany, zdyszany, ale sił nie brakowały do dalszych zabaw. Wujek w sieni cos majstrował przy kredensie, a ja bardzo lubiłem przyglądać się takiemu majsterkowaniu. Wujek palił papierosa za papierosem, dym pełno wszędzie, ale mi to nie przeszkadzało.
Wreszcie skończył co miał zrobić i pojechał do domu. Wróciłem do dzieciaków i jeszcze chwilę pobawiliśmy się, aż moja ciotka, a ich babcia zarządziła powrót do domu. Moja babcia mieszkała sama. Położyła się i patrzyła jeszcze w telewizor, a ja bawiłem się jakimiś klamotami wujka. Wreszcie i mi zachciało się spać. Położyłem się obok babci i zamknąłem oczy.
Trudno mi dziś opisać uczucie, gdy nadchodzi atak: a właśnie próbując zasnąć po szalonym dniu poczułem, że zaraz się zacznie. Próbowałem zasnąć, przespać ten koszmar, ale nic z tego. Oddech stawał się coraz płytszy, coraz ciężej było mi wciągnąć powietrza. Zawrót głowy: „Babciu, śpisz?”. Zaczynałem się już dusić i pamiętam tylko „Jezus Maria” mojej babci... Później siedziałem na schodach przed domem, a obok mnie babcia: płakała... Nie wiem ile to trwało, mówili mi tylko, że cały zsiniałem, byłem nieprzytomny i prawie nie oddychałem.
Wtedy, w dzieciństwie szybko o tym zapomniałem: atak astmy jeden z wielu, ale dziś... dzisiaj wiem, że to mogła być ostatnia nocka u babci, poprzedzona ostatnią zabawą z kuzynami. Telefonu u babci wtedy nie było, najbliższy sąsiad z telefonem ok. półtora kilometra dalej, inhalator odjechał razem z rodzicami. Wyobrażam sobie rozpacz babci. Następnego dnia dochodziłem do siebie, a wieczorem atak się powtórzył. Na szczęście byłem już w domu i inhalatorów nie brakowało.
Kiedy wyzdrowiałem? Nie wiem.. Nie pamiętam dokładnie, kiedy rozpoczęto leczenie, ale chyba zanim jeszcze poszedłem do pierwszej klasy podstawówki. Leczenia podjął się dzisiejszy ordynator oddziału dziecięcego w szpitalu powiatowym w Dębicy, Jerzy Brzostek. Leczyłem sie prywatnie: zagraniczne leki, do tego odczulanie, zaliczyłem kilka poradni w różnych miastach. I co? Na ostatnią wizytę do doktora Brzostka pojechałem z tatą firmowym samochodem z piekarni: mogło to być w latach 94-96. Nie pamiętam daty.
Nie pamiętam też ostatniego ataku duszności, tak jak nie pamiętam, od kiedy nie dostaję kataru bawiąc się z kotem czy psem. Wszystkie alergie i astma towarzyszyły mi przez wszystkie lata dzieciństwa i po prostu do nich przywykłem. Ile straciłem przez te choroby? Nie zastanawiam sie, bo odzyskałem zdrowie i to się liczy! Wielu osobom, które do dziś cierpią na astmę, nie chce się wierzyć w to, że ja, dzisiaj okaz zdrowia, chorowałem kiedyś na tą chorobę. Mi też sie nie chce wierzyć, ale są wspomnienia...
Dziękuję rodzicom za to, że podjęli walkę z tą chorobą, choć leczenie nie gwarantowało sukcesu, a wiązało się z masą wyrzeczeń. Dziś jestem zdrowy, a to bezcenne.
Nie wyobrażasz sobie ile Twoje opowiadanie wlało wiary we mnie! Wiary na wyleczenie mojego kochanego Michasia! Dziwnie to zabrzmi, ale dziękuję Ci zato, co napisałeś tutaj... Czytałam wiele źródeł traktujących o tej chorobie i wszędzie do całkowitego wyleczenia odnoszono się sceptycznie. U Ciebie znalazłam świadectwo ze jednak można...! będę walczyć o zdrowie mojego synka i może kiedyś będzie mógł powiedzieć "jestem zdrowy!",
Pozdrawiam Cię gorąco!
trzymam kciuki za Twojego syna :) Z dnia na dzien sie tego nie da wyleczyc, ale nie poddawaj sie!
Ja ze swoją żyję już 28-my rok. Miała przejść w okresie dorastania i dla wielu osób astma jest jedynie złym cieniem z dzieciństwa. Jeśli nie przejdzie, to nie należy się martwić. Jak powiedział mi mój lekarz 7 lat temu z astmy się nie wyrasta, ale można ją doprowadzić do takiego stadium jakby jej nie było. I dzięki Bogu tak jest w moim przypadku. Czasy kiedy miałem 2,3 razy dziennie ostry atak minęły i czasem wydaje mi się, że to wszystko "dawno i nie prawda" :) Obecnie dostęp do leków i literatury jest tak duży, ze nie należy się bać astmy. trzeba tylko uważać na to kto cię leczy, szczególnie jeśli za to płacisz. Wielu jest (niestety) lekarzy, którzy wolą zarabiać na twojej chorobie, niż cię od niej uwolnić - i nie ma tu znaczenia czy ktoś jest czy nie uznanym autorytetem w dziedzinie. Wiem to z własnego doświadczenia (lekarz, który mnie wyleczył i nauczył żyć normalnie z astmą nie wziął ode mnie ani złotówki). Ostatecznie "są ludzie i taborety" i trzeba zawsze zachować zdrowy rozsądek w walce z chorobą.
Znajoma miałą przy sobie inhalator, ale co jeśli by go nie miała. Czy jest jakiś sposób złagodzenia ataku do przyjazdu lekarza albo sposób , który da czas na dostarczenie inhalatora?
Jestem wdzięczny za cokolwiek.
Portal nasze choroby pozwala odszukać się nawzajem po chorobach, miejscu zamieszkania i wymieniać się doświadczeniami, zawieranie nowych przyjaźni. Łączy ludzi dbających o zdrowie. Oczywiście znajdziesz tam choroby jak astma, katar, alergia itp. Pozdrawiam ciepło i zdrówka!