Ten filmik mnie pozamiatał. Połknął i wypluł. Wykonanie takie, że paluchy lizać! Chylę czoła przed wszystkimi artystami stojącymi za tym cudeńkiem, które to każdorazowo na mój grzbiet sprowadza sprinterskie pielgrzymki ciarek. Miazga, miazga, po wielokroć miazga!Mam tylko jedno mikroskopijne "ale". Moim zdaniem brakuje drugiego beatboxera, wspierającego tego jednego, który momentami zdaje się nie wyrabiać. Nie wiem, może mnie to tylko tak po uszach poszczypywało, ale szczególnie podczas refrenu "perkusja" wydała mi się być zbyt uboga. Gdyby był pan drugi od beatboxu, mógłby ocieplać i wzmacniać brzmienie tego pierwszego, lub tez uzupełniać je o kolejne dźwięki. Nie mniej jednak powyższe wykonaniu wypierdziela mnie z butów za każdym razem, gdy to włączam, oglądam i słucham. Najmocniejsze ciary na plecach mam między końcówką wstępu (początek grzmotów, reakcja publiki), a końcówką pierwszej zwrotki (ta melodyjność, rewelacyjne brzmienie chórku). Czyste piękno, ach, ach ach! I och!!!
Innym znakomitym przykładem hitowego wykonania acapella jest importowana ze Skandynawii, a dokładniej z Finlandii, piosenka "Levan Polkka" wykonana przez kwartet Loituma :)
A Loituma to też wspaniała promocja Finlandii!
Kumple kiedyś odpalili Linuksa, który miał tylko jeden proces - odtwarzanie tej piosenkę w kółko... I tak słuchaliśmy całymi dniami w schronisku Hawiarska Koliba w Gorcach - nawet nauczyliśmy się dzięki temu odmierzać czas.
Niesamowitym było obserwowanie u turystów, którzy nas odwiedzali, osiągania kolejnych poziomów: najpierw ruszali palcami, potem nogami, przy kolejnych powtórzeniach już cali się bujali, a na koniec następował moment, w którym ludzie mieli już dość i zaczynali się denerwować! :)
btw. ostatnio kilka razy zdarzyło mi się trafić na pady YT i komunikat 502 :)
z tego co ja widzę to jest dwóch beatboxerów. Przyjrzyj się uważnie fragmentowi z 2:20 - 2:29.
pozdrawiam
@Randal, nie widziałem, ale w całości obejrzę później, bo chwilowo głośników nie mam :)