Dwa dni z hakiem, ale dzielnie walczy. Mowa o litowo-polimerowej baterii zasilającej Nokię E75, która od wtorku mocno po dupsku dostaje. Testuję teraz najpopularniejsze funkcje tworzące niewidzialne nici między telefonem a resztą świata. Jakkolwiek to pojmować.
Relacja z czwartej rundy nie będzie obfitować w filmy i zdjęcia, bowiem po prawie trzydniowej ostrej wymianie ciosów Nokia nie ma sił szczerzyć klawiszy do obiektywu, za to koniecznie musi skorzystać z zabiegu intensywnej regeneracji. A niech się odpręży z kabelkiem od ładowarki w gniazdku. Poczekam :)
Bez względu na to, czy Nokia E75 stanie do kolejnego starcia, nasza walka i tak niebawem się skończy. Rywal - Nokia - regeneruje się pod napięciem, ja zaś korzystam z przerwy by opisać swoje wrażenia z zakończonej właśnie rundy - starcia, w którym wymienialiśmy ciosy zdalne. Latały razy między hotspotami, satelitami i nadajnikami sieci trzeciej generacji mojego operatora GSM. Nie udało się na żywo zdobyć materiałów foto/video, ale jest na nie szansa - pod warunkiem, że Nokia znajdzie po walce siły na zainscenizowanie powtórki rundy czwartej.
Rundę czwartą przewalczyliśmy następującymi technikami: GPS-em, netem po Wi-Fi i netem po 3G operatora Play. Wymiana ciosów trwała do samego końca, tj. do momentu, w którym Nokia taktycznie wypluła ochraniacz na zęby, by zyskać krótką chwilę odpoczynku. Zanim jednak wróciliśmy do walki, rozległ się gong kończący rundę czwartą. Nie dałem tego po sobie poznać, ale i arsenał mojej broni na karcie pre-paid spadł do poziomu złotówki i paru groszy ;)
Część pierwsza: internet by Play
W temacie internetu mój egzemplarz Nokii rozdziewiczyłem niemal od razu. W krótką chwilę po włożeniu karty SIM operatora Play do testowanej E75 przyszła wiadomość zawierająca konfigurację dla wszystkich dostępnych usług (neta, *ms-ów), tak więc niczego ręcznie ustawiać nie musiałem. Świeżutka Nokia w domyślnej konfiguracji co rusz truła o skonfigurowanie konta poczty za pomocą, chwilami nachalnego, kreatora. Skusiłem się wreszcie i sprzęgłem Nokię z moim głównym kontem pocztowym w Gmail. Wszystko odbyło się przy minimum formalności: ze swojej strony musiałem jedynie podać adres e-mail i szeptem zdradzić hasełko. Wszystkie pozostałe ustawienia (serwery in i out, porty itp.) dla usługi Gmail telefon pobrał po podaniu adresu poczty, a przed wpisaniem hasła. Teoretycznie więc poczta zadziałać powinna od razu, ale oczywiście nie zadziałała, bo jak zwykle pomyliłem hasło :) dwukrotnie :) dopiero za trzecim podejściem zgadłem :) U mnie to standard - za dużo haseł w głowie.
Ja, Gmail a pośrodku Nokia E75. Pobrałem maile na telefon, napisałem próbnego i doszedłem do wniosku, że na razie nie potrzebuję mailować z fona, bo przecież niemal non-stop ślęczę przy kompie - jak nie swoim, to cudzym ;) Po paru godzinach coś mi w kieszeni zabrzęczało: to mail nowy przyszedł. Fajnie, ale to wszystko kosztuje moje pieniądze! Klamka zapadła: e-maili na komórce tymczasowo nie będzie.
Skoro już topiłem kasę w mobilne internety, odpaliłem domyślną przeglądarkę. Żadna z kupy defaultowych zakładek mnie nie podniecała, dlatego czym prędzej podjąłem kroki, by na wyświetlaczu Nokii E75 zobaczyć swojego bloga. Ha! Na widok blogasa niezłego lola musiałem uwalić :) Gdy zdałem sobie sprawę z tego, że mięśnie mojej facjaty są w niecodzienny sposób ponapinane, to prawie aż się speszyłem. Choć byłem sam ;)
Z bloga wbiłem jeszcze na stronę speedtest.net.pl w celu sprawdzenia, z jaką szybkością play'owski net buja się tu po 3G. Trzy pomiary w trzech różnych miejscach i za każdym razem wynik 37X kb/s. Nawalić nie nawaliło, ale do przeglądania stron wystarczy.
Ktoś prosił o test OperyMini i jej współpracy z wysuwaną klawą. OperyMini nie instalowałem, bo nie znalazłem wersji dla tego modelu Nokii, ale jestem pewien, że z boczną klawiaturą dogadywałaby się równie wyśmienicie, jak standardowa przeglądarka.
Część druga: Internet po Wi-Fi
Siedząc w ogródku piwnym na dębickim Rynku postanowiłem przetestować WLAN, korzystając z publicznych hotspotów. Bo chyba jakieś w centrum miasta muszą być, nie? O naiwności ma!!! Nokia E75 w mig wykryła 9 hotspotów, z czego trzy były dla mas. Radocha prysła jednak szybko, bo ta trójka ogólnodostępnych należała do lokalnych ISP i dedykowana była tylko dla ich abonentów. Odświeżyłem raz jeszcze listę, ale nic się nań nie zmieniło: wciąż 9 pozycji, z czego 2/3 z kłódkami, a pozostałe to te, które w sposób bezpardonowy odrzuciły moje zaloty.
Chociaż nie, wróć: jeden z tych ISP zaprosił mnie na swoją stronę, na której mogłem się zalogować z użyciem adres e-mail, a jeśli nie posiadałem konta, to mogłem se je tam założyć. Kusiło, ale po co mi to? A nuż to jakiś phishing? ;) Co chciałem sprawdzić, to sprawdziłem - Wi-Fi w E75 działa bardzo sprawnie czyniąc z tego telefonu przyrząd, który np. mnie mógłby od biedy zastępować netbooka. Jeśli przypadkiem będę w miejscu, gdzie funkcjonuje prawdziwie publiczny hotspot, to nie omieszkam polatać ile wlezie po necie. Może w McDonalds (wybieram się tam, bo zatęskniło mi się za McNuggets), może w Galerii Dębickiej (obiło się o uszy, że można), ewentualnie w ratuszu - choć ta opcja jest ostateczną ostatecznością, bo choć Wi-Fi na terenie urzędu miasta działa w najlepsze, to ponoć pozwala jedynie na przeglądanie BIP-ów i podobnych klimatów.
Część trzecia: GPS
Błędem moim było wyłączenie myślenia podczas przeglądania strony Vobisu, na którą trafiłem w poszukiwaniu aktualnej ceny Nokii E75. W Vobisie ten telefon sprzedają razem z trzymiesięczną licencją na GPS - nad tą informacją w ogóle się nie zastanowiłem, zadziałało więc skojarzenie: nowa Nokia E75 = GPS za free przez pierwsze trzy miechy.
Ale takie rzeczy, to w Vobisie, bo mnie zabawa z nawigacją kosztowała w sumie ponad dychę. Nie żałuję tej kasy, bo naprawdę zabawa była przednia, ale gdybym wiedział, że daje mi po kieszeni, to nie zmuszałbym przez tyle telefonu do udawania kompasu i pokazywania prędkości, z jaką się przemieszczam. Pojechało po pieniążkach, ale nie ma tego złego... ;)
GPS oferowany z Nokią E75 nie powala, ale koniec końców to przecież tylko telefon. Samochodowej nawigacji raczej nie zastąpi, ale na pewno:
- pozwoli znaleźć się w wielkim, obcym mieście
- wyszuka i pokaże na mapie podany adres
- pokaże kierunek z punktu A do B, lub zastąpi kompas
- oszacuje dystans podróży
Komórkowy GPS jest jak komórkowe wszystko; swoje robi, ale konkretnego urządzenia nie zastąpi.
Cześć trzecia i pół: Geotagging zdjęć
Ta oparta o GPS funkcja pozwala na dołączenie do robionych zdjęć geotagów - tagów, zawierających info o lokalizacji miejsca, w którym zdjęcie zrobione zostało. W przeciwieństwie do normalnego GPS-u, funkcja geotagowania raczej nie bije po portfelu. Zaznaczam: RACZEJ. Bawiłem się nią trochę i nie zauważyłem, aby ta zabawa cokolwiek kosztowała - nie licząc czasu, rzecz jasna ;)Podczas gdy "płatny" GPS znajduje się w Menu - Aplikacje - GPS, chyba_darmowy geotaging można włączyć z poziomu ustawień aparatu, tj. aparat - opcje - ustawienia - zapisuj lokalizację: włącz. Włączałem więc i wyłączałem, ale nie zauważyłem, by pieniążków ubywało, chociaż aparat z aktywną funkcją zapisywania geotagów tuż po uruchomieniu pobierał współrzędne z satelity. Stan informacji o lokalizacji przedstawiała ikonka satelity, widoczna na pasku zadań aparatu (lewy, dolny róg ekranu). Satelita ozdobiony małym iXem oznacza brak informacji o położeniu. Kiedy w końcu aparat dowiaduje się gdzie jest, maleńki iX znika i zostaje satelita. Czas oczekiwania na współrzędne zwykle wynosi kilkadziesiąt sekund.
To właściwie tyle w tej rundzie. Na bardziej wnikliwe testy i wnioski potrzeba więcej czasu, a tego niestety pożałowano. Dni lecą nieubłaganie i już za tydzień będę musiał pożegnać się z Nokią :/ Żal będzie, cholera, bo polubiłem ten telefon...
Idę spać, ciężki dzień za sobą mam, a jutro nie lżejsze się kroi. Padam na pysk, ewentualne błędy i niedociągnięcia w tym wpisie poprawię, gdy się wyśpię :)
Nie dało się skonfigurować klienta pocztowego tak by sprawdzał pocztę tylko jak jest w zasięgu WiFi? U mnie da się skonfigurować i600 tak by łączył się z internetem tylko przez profil pod który jest podpięty WiFi. Tylko niestety sam nie łączy się z wszystkimi otwartymi sieciami (przynajmniej za pierwszym razem puki nie zapiszę ich listy "swoich" sieci.
Jak to płatny GPS? Za co on jest płatny? Spotkałem się z jakąś* Motorolą czy SE gdzie GPS był płatny, ale temu iż:
a) mapy cały czas pobierało z Google Maps
b) "GPS" był tylko gpsem polegającym na triangulacji swojego położenie na podstawie danych z nadajników GSM
*nie pamiętam w czym i z jakiego powodu ten net był płatny. Na pewno był to jeden z proponowanych telefonów w Play na początku tego roku.
Żeby cieszyć się darmowym GPS-em w komórce trzeba zainstalować Google Maps. Wtedy jedynym kosztem jaki się ponosi jest połączenie z internetem, z którego program pobiera sobie mapy. Z uwagi na ceny, zwykła oferta abonamentowa/prepaid jest pod takie rozwiązanie za droga.
Co racja to racja, dlatego czasem wolę wyznawać zasadę - telefon jest do dzwonienia, a nie bawienia. Jednak z drugiej strony o wiele lepiej mieć wszystko pod ręką :).
Jeśli mielibyśmy mieć wszystkie urządzenia, które każde jest w czymś najlepsze to byśmy wydali masę PLNów, a dodatkowo w kieszeniach nic by się nie mieściło. Coś do dzwonienia, netbook, odtwarzacz MP4 (ewentualnie Ipod), PSP, GPS w samochodzie, cyfrówka, a i przecież kamera HD by się przydała :). Może jeszcze jakiś Palmtop?
Ile to razem by kosztowało i zajmowało miejsca :)? Dlatego takie cudo, które przyszło Ci testować jest... cudem ;)
Co do hotspotów, to w Polsce jest to jeszcze często problem... :/
A wi-fi darmowe jest we wszystkich kfc, w macach to tylko dla abonentow blueconnect...
@Marsjaninzmarsa, pewnie tak, ale patrzyłem po modelach i nie było E75. Jak nie to nie, bo nie muszę przecież, bo to, co chciałem sprawdzić, sprawdziłem bez Opery :) Gdybym chciał używać komórki w charakterze terminala do przeglądania netu, to Operę na pewno bym zainstalował, bo 1) oszczędności (jak napisałeś), a 2) wygoda.