
Mój prywatny ranking przeglądarek internetowych wygląda następująco: rządzi Opera, a potem długo długo nic i dopiero reszta. Dotąd na czele reszty znajdowały się popularne przeglądarki oparte na Gecko (Flocki, Firefoxy i pochodne), dalej IE7 egzekwo z Konquerorem, a zestawienie zamykały Safari for Windows i staruszek IE6. Do walki o pierwsze miejsce w moim rankingu przystąpił gigant Google, który to raczył wypuścić naprawdę silnego zawodnika. Ów fighter na imię ma Chrome (
stąd download) i choć jeszcze zawodowcem nie jest (wersja beta), to już sporo narozrabiał w moim zestawieniu, prześcigając wszystkie przeglądarki z wyjątkiem Opery.
Chrome... naprawdę fajne okienko na internet, w dodatku z wygodnym parapetem. Nawet dziesięciu minut nie potrzeba, aby przekonać się, z jakim impetem Google podeszło do sprawy. Chrome nie jest kolejną niedoróbką-podróbką Firefoxa, ale czymś zupełnie nowym. Co mnie w tej przeglądarce najbardziej ujęło to to, w czym specjalizuje się jej producent: WYSZUKIWANIE. Wyszukiwanie stron w historii, na stronie, w ściąganych plikach... Google kolejny raz pokazuje konkurencji, co to znaczy SZUKAĆ.
Zastanawiałem się, jak najlepiej opisać tę przeglądarkę i niczego sensownego nie wymyśliłem. Serio. Mógłbym pisać i pisać, ale po co? Ta przeglądarka jest tak ciekawa, że po prostu grzechem byłoby nie wypróbować jej osobiście. Ładne, lekkie, miłe w dotyku i w dodatku pachnie :) Takie wrażenie, rzecz jasna; człowiek już tak ma, że jeśli coś ładnie wygląda, to według wyobraźni powinno również ładnie pachnieć i smakować. Jedno tylko w tej przeglądarce mi się nie podoba: vistopodobne przyciski na pasku tytułowym okna. Ciekawy jestem, jak ten element interfejsu będzie się prezentował w wersjach dla pozostałych systemów. Na maczku czy linuchu też Vista? Chyba nie...
Okej, tyle przynudzania o Chrome. Naprawdę nie ma sensu się rozpisywać. By dowiedzieć się co nowe dziecię Gugla warte jest, po prostu trzeba je samemu sprawdzić. Inaczej się nie da :) Poniżej kilka zrzutów i taki o filmik (znowu bez narracji, bo ciągle zapominam kupić mikrofon do tych videocastów). A co do przechwałek producenta o szybkim trawieniu skryptów JS - to najprawdziwsza prawda :)
Raz już mi się Chorom wywalił, a dokładnie audio w wszelakim flashu, z którym zresztą ma tez kłopot bo potrafi go przymulić.
Co do błędów Chroma:
-w gmail nie działa ś
-nie działa sprawdzanie pisowni, a to właśnie google z swym toolbarem to zapoczątkowało.
PS.Jak ci się zgłasza Chrom w statystykach?
Co mnie najbardziej urzekło to:
-zminimalizowany interfejs a wszystko co potrzebne jest dosłownie na wyciągnięcie kursora
-przy tworzeniu nowej karty mamy świetny ranking najczęściej odwiedzanych stron (9 pozycji - choć przydałoby się więcej) i ostatnie zakładki, do tego pole search
-tryb incognito: bardzo przydatny, kiedy nie chcemy przed kimś grzebiącym w historii, demaskować naszej sympatii do Britney Spears.
-świetne narzędzia podglądu nie tylko warstwy kodu strony ale i stylów.
Co by się jeszcze przydało:
-genialnie prosty bloker pop-upów i reklam jak w Operze
-sprawdzanie poprawności kodu pod prawym klawiszem (jak w Operze)
-możliwości dopasowania kolorów, tak duża ilość niebieskiego trochę mnie razi, z radością bym zmienił ten kolorek na bardziej neutralny.
Zgadzam się z wami że interfejs nie jest do końca idealny bo mnie też trochę irytuje ta duża ilość niebieskiego jak i przyciski z Viśty. Tym bardziej że mam zainstalowany motyw Windowsa Zune (ten ciemny). W sumie więcej teraz nie napiszę dopiero po kilku godziach surfowania za pomocą Chroma będę mógł obiektywnie i rzeczowo ocenić ten program. Ale zapowiada się fajnie :)
Kacper, może zablokowałeś instalatorowi dostęp do neta? ;)
AdamDuma, zapach słodki, zalatujący eukaliptusem i wanilią ;) A czy ja wiem, czy tak kańciasto? Kształty mi się podobaja, nieco gorzej z kolorystyką...
Do wątku komputerowego chciałbym wszystkim poradzić, by przeglądali swoje komputery pod względem porządku. U mnie wentylatorki na chipsecie płyty głównej, i karcie grafiki wyły i słabo chłodziły układy. Efekt Linux wieszał się strasznie. Ostatnio już w ogóle nie ruszył. Windowsa też brało, ale jakoś działał. Na różnych forach psioczyłem na Linuksy :-)) dostawałem rady, by przeinstalować. Oczywiście guzik to dawało. Aż wziąłem do ręki śrubokręt, rozkręciłem obudowę i się okazało, że syf malaryczny mam. A, nie, nie koledzy na blogu, komp był odkurzany dość często! Tenże syf znajdował się pod radiatorami na chipsecie płyty głównej i karty graficznej. Dodatkowo blokował pracę wentylatorów. Wyczyściłem wszystko, posmarowałem pastą i wszystko jest ok! Linux działa bez problemów, Winda też.
I jeszcze parę zdań o przeglądarkach. Proszę Państwa nie ma nic za darmo, niestety. Firmy tworzą soft w określonym celu. Tak jest z Firefoksem, Operą, IE, Chrome, Googlem, Linuksami. Na każdym firma musi zarobić tak, czy inaczej. Aż się boję pomyśleć w jaki sposób firma Canonnical zarabia na użytkownikach Ubuntu. Przez dwa już lata użytkowania Ubuntu nikt nie potrafił mi wytłumaczyć na jakiej zasadzie działa open soruce. Opisywałem tu kiedyś swoje przeboje z Firefoksem, który puszczał cookie od firm reklamowych typu tradedoubler, doubleclick itd. Miejmy nadzieję, że nie jest to nic złego!
Myslę, że i w tym przypadku strach ma wielkie oczy ;)
Czytam sobie w wolnych chwilach Twoją książkę o Joomla. Naprawdę fantastyczne pióro. Treść zrozumiała, prowadzi jak po sznurku od podstaw po zaawansowane opcje. Myślałeś kiedyś, by napisać jakiś podręcznik do Debiana? Trzeba przyznać, że masz talent!
Dzięki!
Książka o Debianie? Za mało wiem. Poza tym ksiązką musi być atrakcyjna z komercyjnego punktu widzenia, bo jeśli nie będzie perspektyw na zadowalającą sprzedaż, to cięzko będzie namówić kogos, by to wydał.
Jakiś e-book z praktycznymi poradami sprawdzonymi własnoskórnie - czemu nie :) Ale wszystko wymaga czasu, a tym obecnie nie mogę szastać...
Można o tym przeczytać na DobrychProgramach: http://dobreprogramy.pl/index.php?dz=15&n=9907&SRWare+Iron++klon+Chrome