Pewnie z tego wpisu byłoby więcej pożytku, gdyby pojawił się kilka miesięcy temu, no ale.. lepiej późno niż wcale. Sezon letnich urlopów ma się ku końcowi, ale politycy podróżują zawsze ;) Poza tym niedługo zacznie się sezon zimowi i tłumy zaczną walić na narty: jedni wybiorą prywatne kwatery, inni schroniska, a jeszcze inni zdecydują się na zamieszkanie w jakimś hotelu. Ci ostatni mogą się cieszyć, bowiem od paru miesięcy w internecie działa
porównywarka hoteli - HotelCalculator.com.

Zasada działania wyszukiwarki jest bardzo prosta: w pole wyszukiwania (niech ktoś je podpisze!) wpisuje się miasto, którego zapytanie o ofertę hotelową dotyczy, następnie wybiera się czas i długość pobytu oraz ilu osób on dotyczy, po czym KLIK i można zacząć grymasić :)
HotelCalculator.com przeszukuje bazę hoteli z ponad 6 tyś europejskich miast, opartą na ponad dwudziestu systemach rezerwacyjnych. Z tego, co w necie wyczytałem, już wkrótce za pomocą owej porównywarki będzie można gmerać w ofertach z całego świata, ale póki co: onli jurop :)
Wyniki wyszukiwania sortować można według ceny, standardu lub odległości hotelu od centrum wybranego miasta. Domyślnie ceny podawane są za cały pobyt w Euro, ale nic nie stoi na przeszkodzie, by sprawę przewalutować i koszt pobytu poznać w jednej z 35 walut (wśród nich PLN), a także zobaczyć, ile za jedną noc. Skoro o cenach mowa, to nie sposób nie wspomnieć o suwaku pod mapką w lewym boksie, którym to można odsiać najtańsze oferty – ot, np. dla szpanu: "wiesz Skarbie, tanie hotele mnie nie interere" :) Poniżej suwaka także można filtrować wyniki: w oparciu o typ noclegu (apartament, rezydencja, hostel itd.), oraz standardu hotelu i jego położenia w danym mieście.
Tak się teraz zastanawiam: co to będzie, gdy obywatele wyborcy dorwą się do tego narzędzia i zaczną wyszukiwać naszym delegatom najtańsze hotelowe noclegi :) A może panowie politycy powinni sami nauczyć się korzystania z tej porównywarki - najlepiej od razu?