Wyobraźmy sobie taką sytuację: do bawiącego się w piaskownicy pięciolatka podchodzi piętnastolatek i zaczyna małemu dokuczać. W pewnym momencie pojawia się dwudziestopięciolatek, brat pięciolatka, bierze piętnastolatka na bok i skopuje mu dupę. Później piętnastolatek kwili, że go napadli, że go zbili i prosi o pomoc w zbiciu tego wielkiego, który mu to zrobił.
Stając w obliczu gwałtownej, medialnej burzy informacyjnej, jak pewnie wielu z Was, zastanawiałem się kto mówi prawdę. Z różnych stron napływały przeróżne, często wzajemnie wykluczające się informacje i doklejane do nich sprostowania lub zaprzeczenia. To wszystko poprzeplatane prośbami, apelami i deklaracjami. Tak się jakoś złożyło, że od początku śledziłem informacje dotyczące Gruzji i jak dobrze pamiętam, to Gruzja pierwsza sięgnęła po broń, nie Rosja. I to Gruzja rozpoczęła walki w Oseti, nie Rosja. I to Gruzja jest winna tego, co się stało. Nie Rosja. Po kiego ciula pchali się z karabinami tam, gdzie Rusków pełno. Teren sam w sobie zapalny, a gruziński ogień wymierzony w potężnego wroga. Po co teraz ten lament Saakaszwilego: "ratujcie, pomóżcie, biją nas". Niech biją, było nie zaczynać.
Niestety konflikt w Gruzji dla niektórych jest doskonałym pretekstem do rozpoczęcia antyrosyjskiego ujadania. Przypominanie Rosjanom o tym, aby nie przeginali pały jest jak najbardziej ok, ale odgrażanie się? Z czym do ludzi, Lechu Kaczyński? Z kijkiem na czołgi? Dawid Goliata pokonał, ale było to dawno temu i w Biblii.
Można za Rosją nie przepadać, ale nie wolno tracić obiektywizmu. Reakcja Rosji ostra, ale adekwatna do jej możliwości. Polska zapewne o swoje walczyłaby ogniem, ale prośbami adresowanymi do Waszyngtonu i Brukseli - bo przecież nie wojskiem - i takiego zachowania oczekujemy od innych. Dla Rosji taka operacja to pierdnięcie, a dla nas - lepiej nie myśleć :) I chyba z takiego założenia (by nie myśleć) wyszedł nasz wspaniały prezydent, nieustraszony pogromca Rosji. Wespół z panami władającymi trzema innymi, nadbałtyckimi supermocarstwami - Litwą, Łotwą i Estonią - rzucił pomidorkiem oburzenia w kierunku Moskwy. Rzut niezbyt celny, ale że pomidorek zgniły, bo pamiętający czasy budowy IV RP, to zaczął śmierdzieć. Nie trzeba było długo czekać na rosyjskie zapewnienie o tym, że wkrótce i u nas będzie trzeba długo wietrzyć.
Rozlew krwi, chęć zbawiania świata i utrzymania się w świetle fleszy... rozumiem, że dla niektórych to gra, ale grać z zamkniętymi oczami jedynie słuchając tego, co radzą kolesie? Manifestować i głośno krzyczeć przy każdej okazji każdy głupi potrafi. Za to ciężej jest zachować zdrowy rozsądek i samemu szukać własnej racji - jaka by nie była. Bo po to mamy rozum, aby z niego korzystać. Rozsądnie.
Donald chyba ma trochę więcej racji niż Kaczor, ale nie znam się na tym...
Ciekawe, czy mocno podrożeje gaz? :)
I pamiętaj, że nie tak dawno temu walczyłeś za integralność, tak aby od ciebie nie odszedł ten, co posiada ropę.