Już dawno takiego dymu w polskiej polityce nie było! Brawo Palikot!!! Już prawie się nie nudzę i prawie nie tęsknię za IV RP :) Jeszcze Jarkowi sprezentuj dmuchaną lalę i będzie jazda :) Hehehe obawiałem się, że z Wiejskiej nudą będzie wiało, kiedy z politycznej gry odpadły Samoobrona i LPR. Obawy obawami, a życie pozytywnie zaskoczyło podstawiając Palikota w miejsce Leppera i Giertycha. Doda polskiej polityki? Chyba coś jakby - na pewno lubi rozkręcać show i grać w nim główne skrzypce. Cenię go za jego bezkompromisowość i podobnie musi być w Platformie. Partia ma Palikota, który w prostych słowach powie to, co myśli większość, a czego nie powiedzą inni. On uważa, że prezydent jest chamem - nie tylko on tak uważa, ale on jako jedyny mówi to otwarcie. PO może się od jego wypowiedzi odcinać, ale trudno uwierzyć w to, aby nie zgadzali się z nim.
Mówi się o standardach, które powinny obowiązywać polityków. Ma być miło, grzecznie i kulturalnie, ale rzekomo Palikot temu zagraża. A ja zapytam: kto zaczął? Palikot nazwał Kaczyńskiego chamem przed czy po słynnym spotkaniu Lecha z Sikorskim? Gość nie lubi prezydenta, tak jak nie lubi go wielu. Różnica polega na tym, że jeden mówi głośno, co myśli, a reszta, choć podziela zdanie tego jednego, udaje, że prezydenta lubi. Partyjni i pozapartyjni i nie ważne kto. W polityce zawsze śmierdzi gównem, bo jedni wystawiają tyłki, by drudzy mogli ich po nich całować, lizać, lub zgoła w nie wchodzić. Ktoś się wyłamuje, podnosi kupę i nią rzuca, to lizusostwo zaraz podnosi krzyk. Niech zaczną od siebie ci, którzy pchają się na stołki, by za nie kasę brać i za tę kasę gówno robić. Może Palikot też gówno robi, ale nie kryje się z tym i gdy zrobi, to wiadomo z której strony śmierdzi. Nie trzeba więc komisji śledczych, nie trzeba prokuratury ani dyktafonów Zbyszka, bo na kupie pisze, czyja.
A propos Zbyszka: dziś dyskutowali nad odebraniem mu immunitetu. Zbyszka nikt nie zaprosił, więc ten, w swoim stylu, zwołał.. no, co zwołał? Konferencję prasową. W Krakowie. Żalił się (i miał rację), podczas gdy w stolicy jego partyjni koledzy zachowywali się tak, jakby chcieli sprowokować Palikota do komentarza w stylu tego, jakim opatrzony został Lech Kaczyński :) Gówno, jedno wielkie gówno. A co najlepsze, dobrowolnie babrze się w nim kilkuset chłopa. Dlaczego to robią? Dla kasy :) Tyle tylko, że w przeciwieństwie do Palikota, pozostają anonimowi. Jeśli chcieliby błysnąć, ale nie wiedzą jak, niech wzorują się na mistrzach:
- Palikot wsławił się koszulką, pistoletem i wibratorem
- Jarosław Kaczyński - kotem
- Lepper - widłami, grabiami, zbożem, wagonami itd.
- śp. Kuroń - zupą
- Ziobro - dyktafonem
A to co się dzisiaj działo wokoło Ziobry...szczerze nie wytrzymałem tego i wyłączyłem telewizor. Nie dało się znieść tego jazgotu, kompletnego braku manier, kultury słowa. Nie wiem jak to nazwać, bo najwięksi prostacy z zabitej dechami dziury mają więcej klasy jak trafią przed kamerę, a i w jakiejś słusznej sprawie walczą, bo przecież inaczej nikt by z tą kamerą tak sobie do nich nie jechał.
Wstydzę się ich i za nich. Czym oni się właściwie zajmują? Dlaczego tak się nie żrą w sprawach istotnych dla kraju, dla nas, a nie w sprawach gdzie o własne tyłki im biega...
Jego szokująca akcja z wibratorem przyniosła efekt właśnie dzięki temu elementowi. W jednym wywiadzie mówił że wcześniej nikt się tą sprawą nie interesował, dzwonił wszędzie ale nic nie mógł załatwić -no i znalazł sposób. Każde jego szokujące wystąpienie ma jakiś głębszy cel niż tylko szokowanie i to mi się podoba. A ze czasem powie jeszcze co myśli pół Polski :)
Brawo Palikot! :D
Co do Marcinkiewicza: bardzo cenię go za to, że w imię hipokryzji nie rezygnuje z własnych marzeń. Bardzo to pochwalam, a to, że w mediach o tym głośno, to nie jego wina, a właśnie brukowców itd.
W roli "eksperta". To jakiś sarkazm w stosunku do mnie? Nie wiem czy jestem ekspertem, po prostu jako inżynier energetyk interesuję się bardzo tzw alternatywną energetyką. Nie będę pisał, bo i tak jesteś źle nastawiony do tego projektu. Zresztą jesteś do wszystkich ludzi wierzących źle nastawiony.
Nie wiem co się z Tobą dzieje, nie dostrzegasz niczego złego w rządach w Polsce? Nic Ciebie nie rusza ani drożyzna, ani bieda. Ty wiesz jedno jest dobrze, prawda? W taki razie moje pytanie, z czego Ty się utrzymujesz, jakie jest Twoje wykształcenie? Czy Ty "czujesz" życie tak jak większość Polaków? A może ten blog to tzw "wentyl bezpieczeństwa", może sponsoruje Ciebie władza i dlatego piszesz to co wypada pisać?
Takie luźne pytania do Ciebie mam w związku z jakimiś dziwnymi wpisami o pochwalaniu zachowania Pana M. Czyli mam rozumieć, że porzucenie Rodziny jest jak najbardziej dla Ciebie godne postawy męża stanu?
PS
Też dużo pracuję. Nie mam już sił do kopania się z Twoimi poglądami. Trudno nie pasuję do Waszej paczki, to się zdarza.
Życzę powodzenia!
Nie wiem jak Szuman ale jeśli o mnie biega to jest wręcz fenomenalnie. Raptem w 20 lat zmieniono ten kraj nie do poznania (a ja jeszcze pamiętam, jak było). Że nie wszyscy jeżdżą Audi? Sorry, myślenie "wszystkim po równo" obalili nasi ojcowie i zrobili bardzo dobrze. Niektórym powodzi się lepiej, niektórym gorzej, wszystkim zaś zdecydowanie lepiej niż jeszcze 20 lat temu. Negowanie tego to negowanie otaczającej rzeczywistości.
"Nic Ciebie nie rusza ani drożyzna, ani bieda."
Nie wiem jak Szumana - mnie rusza bieda. Ta prawdziwa a nie typowo polskie jęczenie do wódki i kotleta podczas wciągania kolejnego odcinka serialu z dopiero co kupionego telewizora i za chwilę dzwonienia do równie zaradnego kumpla by ponarzekać razem. Oczywiście przez komórkę. Za którą trzeba jednak zapłacić czasem a to oznacza obcięcie dzieciakowi racji dziennej i kolejne płacze, że w szkołach nie dają obiadów. Najlepiej też rodzicom.
"W taki razie moje pytanie, z czego Ty się utrzymujesz"
Nie wiem jak Szuman, ja tam pracuję.
"jakie jest Twoje wykształcenie?"
Nie wiem jak Szumana - moje średnie.
"Czy Ty "czujesz" życie tak jak większość Polaków?"
A mógłbyś zdefiniować tę "większość" i to "czucie"? Większość moich znajomych radzi sobie o wiele lepiej ode mnie a ja jakoś szczególnie nie narzekam.
"A może ten blog to tzw "wentyl bezpieczeństwa", może sponsoruje Ciebie władza i dlatego piszesz to co wypada pisać?"
Włodziu, proszę, tylko bez teorii spiskowych z radia z ryjem. Skoro ci tak źle - załóż bloga i niech ci państwo płaci za pisanie o nim dobrze bo widzę, że wiesz, ze takie działania się odbywają. Dorobisz sobie i w ogóle...
"Czyli mam rozumieć, że porzucenie Rodziny jest jak najbardziej dla Ciebie godne postawy męża stanu?"
A od kiedy to Marcinkiewicz jest mężem stanu? I co to kogo obchodzi, jak sobie życie prywatne układa? W imię czego ma być z kobietą, z którą być nie chce? W imię politycznej poprawności i samozadowolenia Włodzia? Mniej egocentryzmu Włodziu!
Życzenia wzajem. Z tym że ja (nie wiem jak Szuman) wolę na swoje zapracować niż go sobie życzyć.
Dlaczego nie piszę o Marcinkiewiczu? A dlaczego mam o nim pisać? Nie muszę pisać o każdym, a poza tym, wedle mojej wiedzy, Marcinkiewicz za wiele polityką się teraz nie zajmuje.
Pytasz o moje życie prywatne (wykształcenie, pracę i takie tam). Ustaliłem na blogu pewną granicę prywatności, której nie przekraczam, ale ok. Niech będzie, że się dałem lekko sprowokować i w tym komentarzu troszeczkę zdradzę;
uprawiam tzw. wolny zawód zajmując się tworzeniem i promocją stron w internecie. Nie jest to praca w wyuczonym zawodzie, więc wykształcenie nic tu do rzeczy nie ma: jestem inteligentnym, zdolnym samoukiem i nieźle mi idzie (to opinia otoczenia, zaczynam im wierzyć ;)). Studia skończę, jak będę miał na to czas - ale nie dla zawodu, tylko dla papierka, który dla niektórych jest jedynym wyznacznikiem wartości człowieka.
W okolicach kwietnia spodziewam się dotacji, która pomoże mi założyć firmę (praca na umowach jest upierdliwa tak dla mnie, jak i dla zleceniodawców). Z resztą dział. gospodarcza dla kreatywnych i ambitnych to jest TO: moja narzeczona również z pracy w budżetówce (kultura i sztuka) przerzuca się na dział. gosp. Własna firemka jest po prostu bardziej opłacalna w naszych branżach, a także daje większe możliwości rozwoju.
No właśnie; w styczniu zaręczyłem się, a w przyszłym roku planuję postawić kropkę nad i zaobrączkować się. Marzy mi się (dość realnie) dom i niedługo po wielkanocy czeka mnie pierwszy krok z tym związany: przeprowadzenie własności działki budowlanej na moją narzeczoną (to kosztuje). Projekt już wybrany (cudna chateczka), a po przeprowadzeniu geodeta, pozwolenia i co tam jeszcze trzeba. Najpewniej jakimś kredytem będzie trzeba się wspomóc, bo 30 urodziny chciałbym już w tym swoim domu obchodzić, ale nad tym poważniej zastanowić się przyjdzie jeszcze czas. Są to drogie marzenia, ale do zrealizowania. Dlatego nie tracę czasu i zdrowia na narzekanie i przekreślanie marzeń, tylko pracuję - i wszystkim to radzę. Od narzekania nikomu szczęścia nie przybyło, a od pracy - owszem.
A co do Marcinkiewicza; cenię sobie w ludziach szczerość i w pełni popieram grę w otwarte karty. Po co ma się męczyć on, męczyć się jego żona i męczyć się dzieci? Znalazł se młodą, to niech se do niej idzie. A choćby dlatego, że rowiązłymi myślami przestał zasługiwać na wierną żonę. To są prywatne sprawy jego i jego rodziny, które to media muszą roztrząsać (a rozstrząsają, bo mają dla kogo).
Gdyby wszechobecne nagłówki prasowe o tym nie trąbiły, to pewnie dalej bym nic o tej sprawie nie wiedział. Po prostu w cudzych bebechach nie lubię węszyć - cenię sobie prywatność (powtarzam się?)