Uff... Ledwie wróciłem na bloga i już granda, i jak zwykle w takich przypadkach przewija się nazwisko Kaczyński. Tym razem jednak nawywijał nie Jarek, a Lechu, który chyba za bardzo się nadął i popełnił największy błąd swojej kadencji. Pewnie gdyby miał świadomość, że nawet w swoim otoczeniu ma ludzi czyhających na jego błąd, nie podejmowałby środków bezpieczeństwa wzorowanych na stylu sprawowania urzędu przez Ziobrę. Sam se jednak winny, bo nikt mu nagrywać nie kazał. Zresztą... Zewsząd dobiegają głosy o chamstwie prezydenta i opinie, że z tego powodu Lechu powinien ustąpić. Według mnie jest to mało ważny argument, bo w polityce nie chodzi o dobry image, ale o skuteczność w sprawowaniu swojej powinności. I pod tym kątem powinno się Lecha Kaczyńskiego oceniać, a nie pluć za to, że nie odnosił się do Sikorskiego per "najdroższy panie Radziu". Było nie było, prezydent w tym przypadku jest pryncypałem i na taki ton może sobie pozwolić. Czyż nie?
Dajcie więc spokój pytaniom Kaczyńskiego i sposobowi ich zadawania: porozmawiał, jak umiał, a wszyscy psy wieszają.
Tu nie o rozmowę chodzi, ale o fakt wypłynięcia jej treści na zewnątrz! To jest chyba jakiś żart, żeby prezydent Polski nie miał w swoim otoczeniu ludzi, na których może polegać! To zagraża bezpieczeństwu Polski!!! Skoro nie potrafi sobie zaskarbić, jeśli nie sympatii, to przynajmniej szacunku ze strony współpracowników, to niech zrezygnuje ze stołka, pokraka jedna, a nie preżydętuje za wszelką cenę w taki sposób, że swój kraj w kluczowych momentach kopie po jajach. To już jest przegięcie: ten nasz prezydent, gdzie się nie ruszy i czego nie dotknie, to przynosi wstyd. Jeśli, jak mawiają Kaczyńscy, Polska ma być silna i prowadzić twardą politykę zagraniczną, to niedopuszczanym jest, aby takie przecieki miały miejsce!!! Nie ważne kto, kiedy i jak zawinił, że wyciekło i pociekło: tego prezydenta nie chcą nie tylko w sondażach, ale nawet Ci, którzy z nim pracują. To, w moim mniemaniu, zakrawa na utratę zdolności sprawowania władzy przez prezydenta. Sabotaż, nie sabotaż, ale takie coś nie ma prawa się wydarzyć. Prezydent i podległe mu resorty mają funkcjonować bezawaryjnie, a tu ciągle zgrzyta, lecą iskry i coś się psuje. Jest atakowany, ale on te ataki sam prowokuje.
a co do tematu to racja: nie chodzi o sposób przeprowadzania przesłuchania ale o fakt wycieku tej romowy. Teraz Ameryknie mają z nas jeszcze większy ubaw. Tak trzymać (ironia)!
@szuman - to prawda, że Rydzyk również steruje swoimi programami. Natomiast bliżej mi do patriotyzmu jego gości, niż do tego z Gazety Wyborczej. Może się mylę, ale nie widzę sytuacji, gdy żółnierze Bundeswery bronią granic UE razem z Polakami (patrz pakty zawierane przed wybuchem II Wojny). Wspólna, bratnia Europa to pic! Mieszkam na zachodzie Polski i widzę te wycieczki autokarowe z Niemcami zatrzymujące się na wsiach. Robią zdjęcia, a jak gospodarz wychodzi to uciekają. Chciałem w Goerlitz obejrzeć mecz Polska-Niemcy na euro. Myślałem, że nas zlinczują. Taka mentalność esesmana.
1. Szefem ministra jest premier, nie prezydent. Prezydent powołuje premiera ale premier mu nie podlega.
2. Chamstwo i prostactwo człowieka, który ma ponoć reprezentować ten kraj przekłada się bezpośrednio na stosunki tego kraju wewnętrzne i zewnętrzne. Owszem, za to nie powinno się krzyczeć zaraz o impeachmencie ale chamstwu w polityce trzeba mówić wyraźne "dosyć".
3. Wyciek poufnych materiałów... Materiały w tym kraju są poufne na tyle, na ile jest to wygodne takiej czy innej opcji. Żenujące i masakryczne :/. W pełni się z Tobą zgadzam.
@włodek:
Tjaaa... kolejny fan Piłsudskiego. Cóż, czasy się nieco zmieniły, faszyzm pożegnaliśmy i oby nigdy nie powrócił. Kaczyński do wielkich fanów Piłsudskiego należy i daj boże, by szybko zniknął z życia politycznego. Te siłowe ciągotki, ta chęć tupania nóżką i wskoczenia na ogierka cisawego... Naprawdę, żyjemy w zupełnie innych czasach i warto by nieco okiełznać swoje narodowościowe problemy. Jest jeden problem z wami - prawicowcami niechętnymi innym narodom i wyjeżdżającymi stereotypowym esesmanem czy czym innym: nie uczycie się. Nie rozwijacie. Tkwicie w bagienku swoich poglądów n ie widząc, że świat się zmienia. Ty widzisz esesmana, ja w Zgorzelcu będąc i do Niemiec idąc oraz wycieczki Niemców w Jeleniej Górze (skąd pochodzę) widząc jakoś mogę się porozumieć, nikt mnie linczować nie chce, żadni esesmani mnie nie dopadają, piję ichnie piwo, podrywam ichnie laski, gadam z Niemcami bez żadnych fobii. Macie problem ale ze sobą i ze zdefiniowaniem swojej narodowej świadomości. Bez wrogów nie istniejecie, nie macie sensu bytu. Stąd i ta popularność Kaczyńskich, którzy wrogów widzą wszędzie i we wszystkim. I niektórzy to kupują, bo bez tego prostego zdefiniowania oni - źli, my - dobrzy po prostu nie potrafią się odnaleźć w świecie nieco większym, niż ich cztery kąty. A świat stał się dla Polaków nagle wielki. Mogą jechać gdzie chcą, zarabiać ile chcą i na ile im talentu starcza, robić co chcą a czego prawo nie zabrania. I macie z tą całą wolnością problem. Wam trzeba Piłsudskiego, Berezy Kartuskiej, mundurów, drylu, jasno i prosto definiowanych w radio i telewizji celów oraz wrogów. Szkoda mi was i tego braku możliwości do życia w strukturach nieco bardziej skomplikowanych niż jeden wódz-jeden naród. Dla mnie EOT, niczego więcej niż to, co już o was wiem się od ciebie nie dowiem.
Kaczyńscy żerują na tym co w ludziach najgorsze i najpodlejsze a tym samym, swoim katolickim elektoratem, odsłaniają także bolesną prawdę o polskiej hipokryzji w tej religii. Ich argumenty odwołują się do waśni, niechęci, do wzmacniania różnic miedzy ludźmi, do strachu wynikającego z ograniczenia mentalnego. Jak to możliwe że to wszystko tak chętnie łyka katolicki elektorat? Dokładnie ten który, idąc za naukami Jezusa, powinien być najbardziej wyrozumiały, miłujący każdego i pełen pokory. No właśnie: powinien być a jest dokładnie odwrotnie. Miłuje najwyżej "swoich", rozumie tylko swoje a czego nie rozumie tego się boi, a zamiast pokory jest pieniactwo i przekonanie o własnej, nieomylnej "Bożej" racji. Średniowiecze.
Costa, zdanie z pryncypałem jest ironiczne ;)
Włodek, Ty nie zrozumiesz Costy, a on Ciebie, Wasze światy są różne i tu, w tych komentarzach, doszło do ich konfrontacji. Takie szantaże imo nie mają sensu, bo to jak tupanie nogą zamiast wymiany argumentów.