No i zaczął się medialny lament, bo przegraliśmy u siebie z USA 0:3. Meczu nie oglądałem - bo i po co? Wiedziałem, że zagramy w ciula (czyt. żenująco słabo i nie w swoim stylu) i że przegramy, dlatego meczu nie oglądałem. Powtórka też mnie nie interesuje, bo przecież wszystko jest w jak najlepszym porządku: reprezentacja w silnym składzie przegrała w Krakowie mecz ze Stanami, media biadolą, wielu bezpańskie kundle na Beenhakkerze wiesza, a ja na przekór wszystkim z wyniku 0:3 cieszę się w sposób perfidny :) Podobnie kiepskie mieliśmy sparingi przed eliminacyjnymi meczami z Portugalią i wszyscy wiemy, jak to się skończyło. Teraz widzę to podobnie, choć coraz częściej zadaję sobie pytanie: jak długo rywale będą słuchać tych kołysanek granych przez podopiecznych Leo? Jak długo będą dawali się zwodzić? Bo w to, iż te marne sparingi są elementem taktyki, nie wątpię, a wiele osób podziela moje zdanie. Ciekawe jak długo ta szopka będzie skuteczna i która trenerska głowa jako pierwsza się w tym połapie. Bo jako ostatni zajarzą zapewne Boniek z Tomaszewskim - o ile w ogóle zajarzą ;)
Wałkowałem już ten temat, ale nie mogę się powstrzymać od popełnienia kolejnego wpisu o tym, jakim to wspaniałym trenerem nie jest Leo Beenhakker :) Zatrudniliśmy geniusza i było to jedyne mądre posunięcie polskiej federacji, jakie miało miejsce za moich czasów. ZnaFcy krytykujący wszystkich i wszystko (a sami gówno robiący) znajdą się wszędzie. Dobrze, że Leo kładzie na nich, bo jakby miał uposobienie miłościwie nam panującego, to pracę trenera zakończyłby przed jej rozpoczęciem. Tzn. po "ciepłym" przyjęciu przez polską myśl trenerską strzeliłby focha takiego, jak stąd do Krakowa przez obydwa bieguny. Gość ma klasę i genialną makówkę. Respekt!
Do rozpoczęcia Euro2k8 coraz bliżej. Miodzio: jednym apetyty rosną, inni zaczynają wszystko widzieć w czarnych barwach. Ich wybór, ja tam sobie analizuję po swojemu i wszystko pięknie składam do kupy: mamy drużynę silniejszą, niż wszystkim się zdaje, bo mamy drużynę. Fakt, fajnie byłoby mieć jakiegoś zawodnika z pola (a może kilku) światowej klasy, ale cóz - grac trzeba tymi, których mamy. Na szczęście piłka nożna, to gra zespołowa :) Jedyne, co mnie martwi, to kontuzja Błaszczykowskiego, bo to jest gość, który może wyrosnąć na zawodnika naprawdę światowej klasy. Świadczyć o tym może sam progres, jaki stał się jego udziałem od debiutu w kadrze po ostatnie mecze eliminacji Euro 2008.
Na koniec pozdrowienia dla narzekaczy i autorów "żenad", "błazenad", "wstydów i hańb" oraz innych tego typu komentarzy do wczorajszego meczu z reprezentacją USA :) Wy sobie swoje, a ja sobie swoje i dlatego właśnie ja cieszę się z dzisiejszej przegranej :)
PS. Sorki za wszelakie (ewentualne) literówki i inne byczki: rano poprawię, teraz tylko wpis, bo jak nie teraz, to kiedy? ;)
Akurat mam możliwość oglądać krajowy wymiar piłki nożnej w tzw Orange Ekstraklasie. To co się wyrabia na ligowych meczach to dno kompletne. Na wioskach widzę większe zaangażowanie w grę, lepsze wyszkolenie techniczne.
Do tematu Euro20012: śmieszy mnie i jednocześnie wpienia ta głupota ekip rządowych i wszelkiej maści urzędników. Czytam w internecie wypowiedzi, że po spotkaniu pod przewodnictwem Premiera Tuska zintensyfikujemy, przyśpieszymy, skoordynujemy nasze wysiłki by sprostać Euro! Minister Drzewiecki uśmiechnięty zapewnia, że teraz będzie lepiej....współpracował z partnerami z Ukrainy. Nie, że wjedzie na plac budowy koparka, o nie co to, to nie! Ech idiotyzm do kwadratu.
A co do polskij ligi to jest niestety tak jak napisał Włodek. Zero zaangażowania a każdy by chciał zarabiać nie wiadomo ile więc jeśli tylko strzeli kilka bramek w sezonie to zaraz wyjeżdża grzać na zachodzie ławę. Talenty są ale nie ma trenerów którzy by potrafili je odkryć i pomóc się im rozwinąć. No i nie ma obiektów.
Mieszkam jakieś 150 metrów od boiska (podobno najlepsza murawa w Wielkopolsce - bo stadion nowy :D ). Jakoś nie obchodzi mnie, jak grają nasi chłopcy, wszystkie krzyki itp. słyszę. Nie chodzę też na mecze dla "szpanu", tak jak to robią poniektóre dziewczyny z mojej szkoły. Piłkę traktuje jak...piłkę ;) Wolę sam grać, niż oglądać.
A Polacy niech ćwiczą. Sparingi sparingami, wszystko się okaże podczas Euro 2008.
"Gramy u siebie, Polacy gramy u siebie!"
@rav, cóż, u mnie podobnie zainteresowanie piłką opadło. A był czas, że znałem składy kilku druzyn 1. ligi, w głowie miałem większość wyników i zawsze aktualną tabelę + cząstkowe statystyki strzelców i takie tam ;) Ale też był czas, aby się tym interesować, a teraz komputery i czasu nie ma :)
@czester, właściwie to polać Ci, bo dobrze prawisz :)
@matfeusz & ALEX, pozazdrościć meczów na żywo :)