Prof. Joanna Senyszyn na swoim blogu napisała:
Nie poddawajcie się terrorowi świąt! Spędźcie je zgodnie z własnymi chęciami i wyobrażeniami. Nieważne, co powiedzą krewni i sąsiedzi. Przyjaciele zrozumieją.
To fragment wpisu, w którym Senyszyn krytykuje sztuczność świąt i zachęca do spędzenia ich według własnego widzimisię. Podpisuję się pod jej przesłaniem, a dowodem tej aprobaty może być nasza wigilijna noc, podczas której zaliczyliśmy klasyczny spontan: miał być browar na miejscu, był browar nad Wisłą w Sandomierzu, a jechaliśmy tam przez Tarnów ;) Co tu dużo pisać... pasterka jak najbardziej na plus: beka podczas podróży (np. Mezokracja, Dziewczonka) i najważniejsza rzecz: w realu poznaliśmy Anonima, którego do tej pory osobiście znał jedynie Helios (razem studiują w Krk). A pomyśleć, że im bliżej północy, tym bardziej nie chciało mi się dupy z domu ruszać ;)
Wrócę jednak do wpisu prof. Senyszyn: moim zdaniem trudno nie przyznać jej racji. Większości świętujących żarcie przyćmiewa inne aspekty świąt. Moim zdaniem na plus są:
- możliwość spotkania się z osobami, z którymi normalnie trudno się umówić
- Gwarancja najedzenia się ruskimi pierogami
- Pod dostatkiem ciasta do kawy/herbaty i kiełbasy do wódki
Pozostałe cechy świąt dla mnie nie są, ale z Bożego Narodzenia na pewno cieszą się:
- dzieci
- kościół
- producenci artykułów świątecznych
- poczta
- operatorzy telefonii stacjonarnej i GSM
Myślę, że święta jednak mogłyby być atrakcyjne dla wszystkich, jeśli wszyscy obchodziliby je tak, jak radzi Joanna Senyszyn: po swojemu. Jeśli na Wielkanoc uda się coś ciekawego wymyślić, to jest szansa, że znowu polubię święta ;)
Update
Jakiś bez wyrazu ten wpis - pewnie przez to, że jeszcze delikatnie czuję skutki naszej pasterki ;) Nie mam jednak w zwyczaju cofać publikacji wpisów, dlatego zostaje to, co jest. Będzie nauczka, by pisać tylko będąc w formie...
a kobieta ma racje- gdzies kiedys czytalam artykul o siwtach w rodzinach wielokulturowych. podziwiam takich ludzi, bo leja na cale spoleczenstwo i zyja dla siebie.
a do listy dodaj jeszcze ludzi przebranych za mikolajow...
Pani prof.Senyszyn może sobie tworzyć własne teorie i przeżywać ten czas jak chce. Bzdurą jest próba wmawiania jakiś dziwnych definicji laickich, czemuś co nie jest laickie.
Czy to niewłaściwe? Moim zdaniem to jest jak najbardziej okej. Jeśli ktoś będzie chciał obchodzić je jako duchowe uniesienie czy okazję do modlitwy to proszę bardzo - nikt nie broni. A ci którzy tego nie praktykują mają przynajmniej okazję żeby także cieszyć sie w tych dniach zajadając sie pierogami chociażby. Dla każdego coś dobrego.
Święta Bożego Narodzenia nie "miały" tylko MAJĄ zawsze charakter religijny! Czy to u Katolików, Protestantów, Prawosławnych zawsze znaczy to jedno i to samo, czyli Narodzenie Chrystusa. Choinka, prezenty, czy cokolwiek innego to tylko otoczka tych Świąt.
Oczywiście nikt nikomu nie zabrania spędzać ich, a zwłaszcza osobom niewierzącym jak chcą.
Co do pasterki... najlepszy spontan w moim życiu... po prostu MISTRZOSTWO ŚWIATA! Oby takich więcej :)
A ja się cieszę że jest wolne i mogę dużej pospać, do tego lubię śledzie i pierogi :)
@Włodek, skoro jest to święto duchowe, to jak wytłumaczyć te tony wypieków, sałatek i wędlin, popuszczanie pasa i nicnierobienie bez względu na to, czy są to święta u zagorzałego katolika czy u laika? Bo chyba nie powiesz, że przez święta więcej czasu się modlisz, niż jesz?
A z drugiej strony: czy ktoś zmusza Ciebie, byś obżarstwem czcił Boga? Równie dobrze możesz zrobić coś, na co dawno miałeś ochotę - zrobić to ku chwale Boga i swoją radością się z nim podzielić, przy okazji wyłamując się z świątecznego wszechżarstwa i zbjania bąków na kanapie przez TV.
a co do świąt to ja moge narzekac tylko na I dzień świąt bo wtedy u nas odbywa się coroczne odwiedzanie krewnych z którymi praktycznie nie utrzymujemy kontaktu. Nie lubię tego i wczoraj sobie nico odbiłem ten stres :D