Gdy Lepper z Giertychem wypadli za sejmową burtę, narzekałem, że z Wiejskiej będzie wiało nudą. Chyba jednak nie będzie... :) Wszystko wskazuje na to, że szykuje się inny, bardziej wyrafinowany spektakl, w którym główne role zagrają: wiecznie opanowany Donald Tusk i rozjuszony jego spokojem Lech Kaczyński. Pokora nie jest najmocniejszą stroną Kaczyńskich, co bardzo dobitnie zademonstrował Jarosław w trakcie ostatniej kampanii wyborczej. Kiedy on się szarpał, rzucał na prawo i lewo oskarżenia będące, w jego mniemaniu, oczywistą oczywistością, politycy Platformy wyróżniali się spokojem, kulturą i uśmiechem. To do reszty musiało wytrącać z równowagi prezesa PiS. Donald Tusk doskonale wie o tym, że najmniejsza iskierka wystarczy, aby spowodować wybuch w dwuszeregu Kaczyńskich, którzy wytrąceni z równowagi zrobią wszystko... aby stracić kolejnych kilka procent poparcia na rzecz Platformy Obywatelskiej :) Obecnie PO ma ponad 50% poparcia, a PiS ledwo 20%, z sondażu na sondaż Platformie rośnie, a PiS-owi spada. Teraz zanosi się na wielką bitwę: bitwę o polską dyplomację, bo Lechowi Kaczyńskiemu w głowie się nie mieści, że polityka zagraniczna jest domeną rządu. Jakby tego było mało, szefem MZS został Sikorski, którego bracia Kaczyńscy najwyraźniej nie lubią. Dopóki jeden bliźniak prezydentował, a drugi premierował, było wszystko jedno, kto odpowiada za politykę zagraniczną. Jednak nieoczekiwanie, z winy układu, oligarchii, szatana i marsjan PiS przegrał wybory. Co robić? Jak to co: okopać się w pałacu prezydenckim, zmontować alternatywę dla MSZ i dalej, na arenie międzynarodowej, kopać Niemców i Rosjan.
Donald Tusk byłby idiotą, gdyby nie wykorzystał słabości Kaczyńskich: dobrze wie, jak wcielić Kaczyńskiego w rolę agresora, a następnie stanąć obok, przyjąć ciosy i powiedzieć: "trudno, taki ten nasz prezydent jest". W pałacu prezydenta pewnie niezła jazda musi być, bo rząd bezczelnie zamierza wycofać wojska z Iraku już w 2008, a rok późnej wprowadzić w pełni zawodową armię. W sprawach sił zbrojnych prezydent ma sporo do powiedzenia, jednak czego by nie powiedział, wszyscy i tak wiedzą co powie: Polacy w Iraku najdłużej, jak się da, a pobór ma obowiązywać na wieki wieków amen.
Jak najbardziej popieram wycofanie naszych mundurowych z Iraku: nie że szkoda kasy. Ogromnie mi szkoda tych wszystkich, którzy przez głupią wojnę, obietnice chwały, sławy i pieniędzy zostają kalekami do końca życia:
galeria ze spotkania Busha z rannymi.
Uzawodowienie armii... zastanawiał się ktoś, ilu gości w wieku poborowym siedzi w Anglii, bo w kraju czeka na nich wojsko? A zastanawiał się ktoś, ile kopert jest podawanych przy załatwianiu przeniesienia do rezerwy czy różnych kategorii zdrowia zwalniających od pełnienia zasadniczej służby? Jeśli faktycznie młodzi mają wracać z wysp, jeśli faktycznie walka z korupcją ma być skuteczna, to oto jeden ze sposobów - zawodowa armia, przed którą nikt nie ucieka, ani nie kombinuje z lewymi zaświadczeniami lekarskimi.
Można iść na ochotnika, ale po co? Niecałe dwie stówki żołdu, prawie rok stracony, bo przecież nie każdy ma ochotę na zawodowstwo, a chce jedynie odpieprzyć pańszczyznę.
Będzie się działo, jak w końcu rząd PO-PSL weźmie się do roboty. Oczekiwania ludzi są olbrzymie, poparcie ludzi jest olbrzymie, ale olbrzymi jest też opór prezydenta... prezydenta wszystkich Polaków.
PO obiecało dużo, więc nie należy liczyć, że wszystko zrealizuje. Ale Irak może im się udać.
Ja trzymam kciuki za Tuska. Wreszcie polska ma szansę na normalną demokrację.
Jeśli chodzi o kulturę polityczną to już jest przełom - "Spieprzaj dziadostwo" powoli odchodzi w niepamięć.
Wasze wypowiedzi nie odbiegają od propagandy telewizyjnej. Dalej utrzymuje się podział czany charakter i samo zło - Kaczyńscy, biały charakter, dobro, spokój, fachowość - koalicja PO PSL. Zero argumentów, nienawiść wyuczona z ekranu TVP, TVN, Gazety Wyborczej. Bukiel z OZZL parę miesięcy temu składał wymówienie z pracy, odgrażał się, olewał pacjętów, żądał współpłacenia za leczenie. Obecnie przy Pani Kopacz jest w stanie odwlec swoje postulaty nawet o rok, do momentu zebrania od Polaków haraczu z podatków, podwyżek itd. Musi tylko dostać zapewnienie od Pani Minister, że otrzyma ustawę nakładającą odpłatność za leczenie.
http://tnij.org/aidr
mało?
http://pl.youtube.com/watch?v=mIshXIAVUMk
na 1:30 zaczyna się ciekawy fragment o propagandzie
Co do TVP to czyż narzeczona pana Ziobry nie jest tam szefową Wiadomości? Jak propaganda to chyba przeciw PO właśnie się toczy.
1. Prorządowa:
a) bo jest prowadzona przez upartyjnione media
b) bo media chcą się przypodobać władzy
2. Antyrządowa
a) bo rząd traci poparcie, a opozycja zyskuje (patrz 1 b)
b) dla zasady, bo jest opozycyjna bez względu na orientację polityczną
Niezaprzeczalnie media manipulują, jednak nie mniej warto ocenić jakość i przekaz jednej i drugiej propagandy. Czy odpowiada nam propaganda nienawiści za krzywdy prowadzona przez PiS, czy propaganda sukcesu - wiary w lepsze jutro, jaką obrało PO?
A może jest coś pomiędzy?
Macie rozumy i z nich korzystajcie. Napisałam to bezosobow, bo polemiki na temat obecności propagandy są tu zbędne. Propaganda była, jest i będzie, a jeśli chcecie to zmienić, to zacznijcie od oczyszczenia rozmów w gornie najbliższych z z subiektywizmu i "wiedzenia lepiej".
Pozdrawiam
J.
Nie wiem lepiej! Nie mam patentu na prawdę! Natomiast chodzę codziennie do sklepów, korzystam z usług fachowców różnych branż, i co najważniejsze staram się obserwować otaczający mnnie Świat.
@włodek: podwyżki wiążą się z wejściem do Unii i stopniowym dostosowywaniem cen. Jeśli natomiast koniecznie chcesz kogokolwiek za to obwiniać to obwiniaj PiS - to oni rządzili przez ostatnie dwa lata! I to z efektami zaniechań poprzedniego rządu teraz będzie musiał zmagać sie nowy rząd. Ale oczywiście tacy propisowcy powiedzą że to wszystko wina Tuska - mimo iż ledwo został premierem.
Lechu myślał, że Donek idzie śladami Jarka i ściemnia, bo przecież "zasady zobowiązują"?
Włodek, koalicja to partnerstwo, a partnerstwo to kompromis. PO musiało z czegoś zrezygnować (podobnie jak PSL). Na całym świecie tak się robi, bo od tego są negocjacie i rozmowy koalicyjne. Tylko PiS był tak naiwny, że liczył na uległość LPR-u i Samoobrony wobec ich żądań.
Po prostu, tak zwany punkt widzenia - mój.
"To prawda! Każdy Polak chce żyć godziwie, stabilnie i bezpiecznie"
Nie "każdy Polak", tylko KAŻDY!! Znacie kogoś, kto powiedziałby, że "ma w pupie" godne życie, bezpieczeństwo i takie tam??
Problem polega na tym, że większości (tu akurat mam na myśli Polaków, bo wydajemy się być największymi marudami świata) sie wydaje, że przyjdzie taki PanTusk i zrobi czary!! Guzik zrobi, a nie czary. Może jedynie pomóc, żeby państwo działało tak, żeby NASZE "czary" (tj.praca) miały sens. Nikt NIC za nas samych przecież nie zrobi.
"Jak na razie Pan Premier wspomina, że zyskają lekarze, nauczyciele, służby mundurowe." - oczywiście, że oni muszą zyskać, bo oni są "lokomotywą", bo oni właśnie są całą tą "otoczką" dla nas :] Żebyśmy mieli się gdzie leczyć, uczyć, aż wreszcie czuli bezbieczni i mieli siły na robienie tego co do nas należy :]
"Zwykłym pracownikom", też będzie dzięki temu lepiej, bo przecież wszyyscy chcą mieć gdzie mieszkać, mieć papu , w co się ubrać czy chodzić na zakupy :]
A jak "lokomotywie będzie dobrze", to i "wagoniki" uciągnie. (Metafora taka, bo nie mam pomysłu, jak tą konkretną myśl, zawartą w ostatnim zdaniu rozwinąć ;)
Platforma cudu nie dokona!! My tego musimy dokonać :]
Jakby każdy robił to, co do niego należy, w taki jak należy sposób, to byłby właśnie ten cud.. Wbrew pozorom, to nie tak dużo :]
Jeśli wszyscy ciągle tylko będą mówić z ZAWIŚCIĄ, że IM jest lepiej, to będzie IM lepiej.
Bo oni POTRAFIĄ robić tak, żeby było im lepiej, a nie tylko gadać. Jest różnica pomiędzy ROBIĆ, a MÓWIĆ i zazdrościć :]
A czy Tobie ktoś broni ruszyć tyłek i zrobić tak, żeby było lepiej??!! (Zdanie kierowane "do ogółu", a nie do cytowanego tu Pana)
Jakby wszyscy frustraci wzięli się do roboty, w pracę włożyli tyle energii, co w biadolenie "mi jest źle, a rząd jest do dupy", to ten cud byłby właściwie niepotrzebny, bo bylibyśmy w raju.
"Wasze wypowiedzi nie odbiegają od propagandy telewizyjnej."
Jak widać, ta propaganda działa na WSZYSTKICH.
Włodek: jeśli nie wiesz, co to znaczy "wziąć się do roboty", to współczuję. Wytłumacz mi, jak to jest, że tylu (kiedyś zwykłych) ludzi dorobiło się i dziś prowadzą firmy i dają pracę dla ludzi, których Ty nazywasz "niewolnikami" (tylko nie piernicz o układach, oligarchi itd. bo nie uwierzę, gdyż mam w bliskiej rodzinie kilku biznesmenów i znam to od zaplecza). Włodku, ludzie godzą się na niewolniczą pracę, bo tak im wygodniej. Idą na te 8 godzin potyrać sobie na hali i resztę mają w zadku - jak nadarza się okazja, to jakiś strajk sobie zorganizują albo inną pikietkę. Włodek, ludzie są leniwi i za to lenistwo winą obarczają wszystkich dookoła. Przed laty ludzie wyjeżdżali z Polski do USA, bo liczyli na pieniądze spadające z nieba - i się przeliczyli. W USA trzeba być przedsiębiorczym i zapierd...ć ostro, aby się wybić. Tam pracowici odnoszą sukces, a rola państwa sprowadza się do tego, żeby machiny gospodarczej nie spowalniać, a od czas do czasu ją oliwić. Zaś w Polsce biurokracji jest tyle, że wszystkie stany USA mógłbyś nią obdzielić (i pewnie jeszcze by zostało). Jeśli naprawdę nie rozumiesz, co to znaczy "wziąć się do roboty", to wyświadczę Ci tą przysługę i wskażę drogę: własna DG (działalność gospodarcza), akcje (wzmacniają gospodarkę), rynek walutowy, nieruchomości, a do fabryki dopiero wtedy, gdy nic innego w życiu nie potrafisz. Nie czytasz prasy? W Warszawie bezrobocie spadło do niecałych 4%, a w województwie do 9%. Pracodawcy zabijają się o pracowników nawet tych niewykwalifikowanych, oferując mieszkania w hotelach, transport z/do pracy i zarobki przekraczające średnią krajową. Ale ludzie tak mają w głowach napaprane, że siedzą w domach i czekają, aż Tusk im zrobi Irlandię. Nawet jak zrobi, to ich status się nie zmieni, bo w Irlandii też trzeba pracować.
Pozdrawiam
J.
Przepraszam, jeśli kogoś niechcący uraziłam.
J.
Włodku, mówisz tak dużo o tym jak jest źle, racja - wspaniale nie jest - ale wiemy kto rządził przez ostatnie dwa lata. Zmienili coś? Bo ja pamiętam tylko kompromitujące koalicje, aroganckie zarzuty i slogany, populistyczne ustawy oraz "klepanie sie po ramieniu" z księdzem o BARDZO wątpliwej reputacji. Więc jeśli to cały dorobek poprzedniego rządu to może dajmy szansę komuś kto może zrobić więcej dla Polski.
Każdy chce dla siebie i rodziny jak najlepiej, ale przy okazji trzeba uważać bo na strachu przed przyszłością bardzo łatwo jest żerować, co skrzętnie wykorzystują tacy populiści jak PiS. Niech to nie przyćmiewa zdrowego rozsądku.
Jeszcze odpowiem koledze o tych "leniwych" ludziach. Widzisz, albo nic nie wiesz o pracy, dorosłości, albo udzielasz się tu jako "pracodawca incognito". Moja żona przed ukończeniem studiów prawniczych pracowała w osiedlowym sklepie takiego właśnie "człowieka energicznego, jak to Pani Kasia napisała "Lokomotywy". Praca 8 godzinna w papierach. Zmiany dwie 6-14i 14-22. Faktycznie 5-17 i 13-23 za płacę 1000zł brutto. Czemu tak długo? Ponieważ 8 godzin było przeznaczone na obsługę klientów w sklepie, reszta czasu to przyjęcie towaru, prace w magazynie, biurze. Oczywiście dodatkowych pracowników "Lokomotywa" nie widziała, ponieważ byłoby to nadmierne obciążenie. I teraz clou. Jesteśmy w pracy. Dzwonią z przedszkola, że dziecko ma dużą gorączkę, wymiotuje. Gdzie dzwonią najpierw? Pani Kasiu, jak Pani sądzi do ojca, czy do matki? Dzwonią do żony do sklepu. Żona w strachu do "Lokomotywy ustroju", a ten zapina tekst w rodzaju "ch.. mnie Pani życie obchodzi, nie ma komu pracować i Pani nie pójdzie". Taki właśnie jest ten Polski model biznesmena "lokomotywy ustroju".
@przemo, ciekawe, jak sprawę Koteckiej wyjaśni prezes TVP.. bo zdaje się, że to on dał jej stołek. Też myślę, że "cud" był symboliką, poza tym w trakcie gorączki przewyborczej był doskonałym hasłem ;)
@Arek, wcale nie musi się podporządkowywać. Ważne, aby relacje rząd - prezydent przebiegały w zgodzie z konstytucją.
@Włodek, 3,5 miliarda już znaleźli, rządzą ile? 2 tygodnie? Tak przy okazji, to polecam Ci mój wpis pt. "By żyło się lepiej... wszystkim."
@verify, a obiektywne media to te, które przedstawiają rzeczywistość taką, jaką chcielibyśmy ją widzieć ;)
@Kasia_Pe vel. Ditta, respekt za ten komentarz :) do tej pory komentowałaś głównie wpisy o jajach, cyckach i robalach ;)
@Makii, gdzieś indziej, też w regionalnej, w trakcie kampanii przerwano transmisję meczu i wyemitowano jakies wystąpienie Kaczyńskiego albo Ziobry... ;)
@nomore, jeszcze góra 3 lata i wybierzemy sobie nowego prezydenta ;) przeżyliśmy Jarka, przeżyjemy też Lecha :)
@Szuman:
"NIENAWIDZĘ CIĘ" Mnie podsumowałeś!!
Komentowałam do tej pory tylko takie, bo nie znoszę polityki :] Może nie tyle, co nie znoszę, ale "muszę" na nią patrzeć na co dzień.. Komputer i Internet, to dla mnie rozrywecza, a polityce od mojej rozryweczki "wara!!" ;) Dlatego skupiałam się głównie na "jajach" "robalach" i nie mówi cię "cycki", tylko "piersi" ;););)
A teraz wracam do początku
@Panie Włodku:
"wzięli się do roboty" - czy ktoś komuś zabraniał się uczyć, żeby nie musiał zapierniczać w fabryce??
Tylko proszę mi nie odpisywać, że nie było ich na to stać :]
Wiem, że są różne przypadki, ale - studiowałam na prywatnej uczelni, nie dlatego, że jestem MEGA-bogata, tylko po prostu, byłam tą szczęściarą, która "wygrała los" (można powiedzieć, że na loterii). A dlaczego o prywatnej uczelni będzie?? Bo to kosztuje, kupę kasy, ale jest też to przykład na to, że jak się chce, to się może. Znam około 20 osób, które na tych studiach zarabiały. Tak ZARABIAŁY. Dostając stypendium socjalne i naukowe, miesięcznie "wyciągały" od uczelni około 700 zł. Czesne w granicach 370-430zł. Reszty oddawać nie musieli, zostawała im w kieszeni. Ja znam akurat osoby z dziennych, ale wiem, że na zaocznych system stypendialny działa tak samo, więc ta choćby dodatkowa 100 w kieszeni, do zarobków chyba jest małym , bo małym, ale jednak zastrzykiem. Zwłaszcza, że jak taka osoba studiuje, to po to i z nadzieją na to, żeby "żyło się lepiej".
A co znaczy "wzięli się do roboty" - widzę, że "metafory są zawiłe" (ostatnio mi się po głowie ta "Sensacja"-Fenomenu kręci po głowie) - chodzi o to, że oczywiste jest to, że to wszystko nie spadnie z nieba od razu, ale skoro "opłaca się" w Anglii zapierniczać na zmywaku, kiedyś w Polsce też się będzie opłacało :]
Nie wiem, może faktycznie jestem "niepoprawną" optymistką, ale wynika to z faktu, że na takich ludzi w swoim życiu trafiam. A czym "śmierdzi" praca na zmywaku.. Wiem od kilku osób, które były (z doświadczenia "na szczęście, w nieszczęściu" nie).. WSZYSTKIE w jakiś magiczny sposób awansowały i to nie na szefa kuchni, tylko - pracując tam gdzie pracowały, szukały "roboty" w innych miejscach.. Jedna trafiła do agencji reklamowej, inny kolega do a. nieruchomości.. No cóż, jedyna "przeszkoda" to fakt, że znały angielski i ukończyły studia. (Jedna z koleżanek "jechała" właśnie na takim systemie stypendialnym o którym wspomniałam wcześniej, bo kolorowo u niej w domu nie było) Ja sobie doskonale zdaje sprawę z tego, że kobieta w wieku 40 lat nie pójdzie na studia, z przyczyn różnych (nie chce znowu używać słowa "oczywistych" :] ), ale my, jako osoby młode możemy zrobić tak, żeby NAM w wieku takim nie kazali "tyrać w fabryce telewizorów za najniższą krajową" I nie wciskaj mi, że nie wiem, w jakim świecie żyję. WIEM doskonale, że Polski NIKT nie zmieni w czasie trwania JEDNEJ kadencji, ale trzeba kogoś, kto te zmiany ZAPOCZĄTKUJE!!
Być może żyję we własnym, NAIWNYM Świecie, z wiarą w to, że MOŻNA - wystarczy chcieć :]
Tylko jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności trafiam w tym SWOIM Świecie, na osoby, które też w to wierzą :]
Nie mówię, że wszyscy, bo znam też i takich którzy "tyrają w fabryce telewizorów" gdzieś tam na Wyspach..
Ale te kilka osób, które zostały TUTAJ i robią, czy to coś swojego, czy pracują u kogoś dały mi wiarę i święte przekonanie, że tutaj TEŻ można.
Pozdrawiam ze swojego Świata, Nadzieją i "Naiwnością" płynącego.
Szit, no "przepraszam", że wierzę w to, że moje życie będzie fajne :]
Może wynika to z faktu, że dużo mi nie trzeba i "małe też mnie cieszy", a w swoim życiu trafiam na ludzi którzy pozwalają mi na wszystko patrzeć optymistycznie
Niby przepraszam, ale ŻYCZĘ KAŻDEMU więcej optymizmu (aż chce się dodać "by żyło się lepiej")
Nie chciałabym, żeby wcześniejszy, czy ten komentarz był odbierany jako atak na Pana poglądy czy osobę :) Taki jest mój punkt widzenia, pozdrawiam.
PS. a co do absolwenta "filologii śpiącemu na Victoria Station" - powiem mu, że jest LENIEM, no przepraszam - znowu mój punkt widzenia :]
verify - respekta, bo przedstawił "lenia" na mój sposób. "ludzie godzą się na niewolniczą pracę, bo tak im wygodniej"
@Anonymous: Żona w strachu do "Lokomotywy ustroju", a ten zapina tekst w rodzaju "ch.. mnie Pani życie obchodzi, nie ma komu pracować i Pani nie pójdzie". Taki właśnie jest ten Polski model biznesmena "lokomotywy ustroju" - Wiem, że życie, to "nie bajka", ale KTOŚ sobie na takie traktowanie pozwala!!!!!!!
No cholera jasna!! Po prostu, NIE WIERZE, ż JA będę zmuszana pozwalać sobie na coś takiego. Jakby Pana Żona sobie na takie traktowanie nie pozwoliła i chlasnęła papierami, a później 2ga pracownica zrobiła taki samo, to ta cholerna "Lokomotywa" żyje w świętym przekonaniu, że jej tak wolno!!
Ludzi SAMI SĄ WINNI, że się ich tak traktuje!!
"Lokomotywy" przez lata się przyzyczaiły do tego, że "ch.. ich obchodzi pracownik" bo między innymi Pana Żona mu na to pozwala
Koniec, bo się zagotowałam z rana :]
Jak kogoś pominęłam, to dopiszę później, bo teraz, już na poważnie wracam do "Swojego Naiwnego" Świata :]
Szuman - Przepraszam ;)
Nie wierzy Pani w takie traktowanie pracowników przez pracodawców, a szczególnie kobiety? Może i lepiej. W sumie po co ma Pani rezygnować ze swojego, misternie utkanego wizerunku Świata? Powinny rzucić papierami!!! A ja słyszałem o takiej sytuacji, gdzie małżeństwo wzięło kredyt wieloletni na swoje M. Jak Pani wie, kredyt ma to do siebie, że trzeba go spłacać. Facet na rentę inwalidzką, żona do paskudnej pracy. Ze łzami w oczach błagała właściciela, by pozwolił jej dopracować do końca miesiąca. Wiem, Pani to nie dotyczy! Pani po studiach to wyższa kasta ludzi. Dla Pani zarezerwowane splendory! Myli się Pani strasznie. Dlatego, że Pani nie żyje rzeczywistością. Pani żyje wirtualnym życiem na blogu. Nie mogę również pojąć stwierdzenia, że "kobieta w wieku 40 lat nie pójdzie na studia"??? Właśnie moja żona w tym wieku rozpoczęła studia na Uniwersytecie Wrocławskim. Na dziale gdzie pracuję przez pewien czas tylko ja miałem ukończone studia techniczne. Koledzy rozpoczeli je w wieku 45 - 50lat. Czy po to że nagle poczuli chęć inwestowania w siebie? Nie, ponieważ gdyby nie mieli papierka to by ich zwolnili i tyle.
Pani Kasiu, naprawdę nie obrażę się na Panią za osobiste wycieczki do mnie. Ja bardzo lubię polemikę z mądrymi ludźmi. Proszę tylko o operowanie faktami, jakimiś w miarę logicznymi argumentami, by nasza rozmowa miała sens.
PS
Byłem w Londynie na szkoleniu. Pochodziłem sobie po tym mieście i widziałem Polaków w barach, wożących wózkami ręcznymi śmieci, czy wegetujących na dworcach. Zapewniem że większość znała podstawy angielskiego.
-- Ci z jego rodzeństwa co zostali na wsi dziś siedzą, narzekają i głosują na PiS.--
Sytuacja nie wymaga komentarza i mówi sama za siebie.
A jeśli ktokolwiek miałby dziś narzekać to właśnie młodzi ludzie bo dziś po studiach nieporównywalnie trudniej znaleźć pracę niż kiedyś. A to właśnie my z nadzieją patrzymy w przyszłość, uczymy się i pracujemy równocześnie i głosujemy na tych którzy też o lepszej przyszłości myślą a nie tylko szukają wrogów i grzebią w teczkach.
To, że ja miałam to szczęście i mogłam/mogę robić to, co chcę, nie świadczy o tym, że WSZYSCY mają to szczęście :] Nie będę tutaj swoich deklaracji majątkowych przedstawiać, bo nie o to tu chodzi.
To, że ja mam troszkę nie znaczy, że czuję sie zobowiązana do gnojenia tych co mają mniej niż ja :]
NIE MAM zaburzonej projekcji rzeczywistości i szczerze powiedziawszy "wypraszam sobie"..
Nie uważam, że "skoro mi jest dobrze, to innym też musi być dobrze". Po prostu wierze w to, że wystarczy odrobina dobrych chęci i na prawdę dużo można osiągnąć.
I obraża mnie Pan mówiąc, że jestem "po studiach tym samym z wyższej kasty"!!
Moja rodzina RODEM ZE WSI udowodniła, że można studia skończyć i nie mówię o sobie, tylko o swoim DZIADKU. W latach '70, na wsi musiał powiedzieć swoim rodzicom, że idzie na studia.
I nie chce aby odebrał to pan jako kolejny "argument" przeciwko mnie samej, że pochodzę z rodziny wykształciuchów :]
Tylko jako mój argument, że "wystarczy chcieć"
I nie chodzi tu o to, że ja nie wierze w złe traktowanie ludzi przez pracodawców. OCZYWIŚCIE, ze WIERZĘ!!
Tylko ktoś musiał "nauczyć" i uświadomić pracodawcę, że jemu tak można, że może pracownika traktować jak "śmiecia" :]
A co do "papierków", wiem co to znaczy po 20 latach być zwolnionym z pracy, bo sie miało tylko ukończone studia, ale nie obroniło tytułu magistra (bo najpierw się dzidzia urodziło, a później myślało, że studia są więc "po co tytuł") Wiem, też, co znaczy wychowywać w tej sytuacji dwoje dzieci, z czego jedno chwilowo sponiewierane przez samochód i jeżdżące na wózku inwalidzkim. Wiem z punktu widzenia dziecka, które musiało patrzeć na swoją matkę w takiej sytuacji (tak, to ja byłam tą ofiarą losu, która w wieku 21 wylądowała na wózku inwalidzkim) Więc proszę mi nie odbierać mojej być może naiwnej wiary w to, że można dużo, jeśli się tylko chce. Wiara w to, że zacznę chodzić, wrócę na studia i je skończę, sprawiła, że stało się to faktem :]
Zdaję sobie sprawę z tego, że "wiara w to, że będzie dobrze" nie dla każdego ma taką moc, nie dla każdego jest "logicznym argumentem", ale wychodzę z założenia, że od czegoś trzeba zacząć. Nic się nikomu nie uda jeśli od początku będzie zakładał, że wszystko "szlak trafi, a dokoła są sami złodzieje"
Co do stwierdzenia, że "doskonale zdaje sprawę z tego, że kobieta w wieku 40 lat nie pójdzie na studia, z przyczyn różnych" miałam na myśli to, że NIE KAŻDA kobieta, a nie że wszystkie. Wiem, choćby na tej uczelni, gdzie ja studiowałam, studiuje też wiele osób po 40. Źle to ujęłam, chodziło mi o to, że w rękach młodych ludzi, a nie tych 40 letnich są studia, żeby przyszłość była lepsza (znowu brzmi naiwnie - wiem)
No i ważne jeszcze, moim zdaniem - ludzie "nie po studiach" też są potrzebni. Przecież żeby wykonywać niektóre zawody studia są niepotrzebne, a ludzie którzy je wykonują OWSZEM. To, że ktoś jest piekarzem, stolarzem czy rzeźnikiem, nie znaczy, że nie zasługuję na godne życie i jest gorszy od "wykształconych". Niektórzy nadają się do pieczenia chleba, niektórzy do wyrobu mebli, inni do leczenia innych, uczenia ich. Potrzebni są też tacy, którzy będą potrafili stworzyć warunki do tego, żeby się to wszystko ładnie komponowało i współgrało ze sobą i mogło żyć na poziomie :]
Pisząc "na poziomie" mam na myśli, to, żeby się nie musieli martwić "o jutro", bo wiadomo to "na poziomie" ma różne znaczenie dla lekarza i piekarza na przykład.
Jeśli nie to pokaże wam jak działa propaganda PiSu :P
W faktach powiedzieli o tym iż Putin pochwalił polską Polonię w Rosji a reporterzy powiedzieli iż jest to odpowiedz Moskwy na ostatnie gesty że strony Tuska
A w Panoramie w materiale o konflikcie Premier vs Prezydent powiedzieli iż polityka zagraniczna powinna być wspólna i że ostatnie gesty nie doczekały się żadnych "oficjalnych" gestów że strony Rosji
I jak tu mówić iż TVP jest bezstronna.