Zabierać Artystom i Karać Słuchaczy (w skrócie ZAiKS) wie lepiej, niż sami muzycy. Ostatnio wokół ZAiKS-u rozpętała się kolejna burza po tym, jak jego inspektorzy zażądali kasy za utwory artystów, którzy za publiczne odtwarzanie ich muzyki żadnych opłat nie chcą. Inspektorzy ZAiKS-u okazali się być nad wyraz troskliwymi ludźmi, bo wzięli pod uwagę też taką możliwość, że autorzy wolnej muzyki mogą chcieć kiedyś zmienić sposób licencjonowania swoich utworów i zrezygnować z darmochy na rzecz hajsu. Idiotyzm, bowiem dla wydanych już utworów licencji nie można zmienić, a w przypadku utworów, które jeszcze nie powstały, sprawa jest otwarta.
A ja może teraz tak nieśmiało spytam: na co, za przeproszeniem, idzie kasa z praw autorskich nieżyjących już artystów? Co z ich pieniędzmi? ZAiKS za tą kasę kupuje im znicze? Poleruje nagrobki? A może zamawia msze za ich dusze? Jeszcze jedną rzecz chciałbym wiedzieć: jaki procent ceny płyty stanowią haracze i daniny na rzecz takich szeryfów, jak np. ZAiKS, a ile sami muzycy dostają?
W moim subiektywnym odczuciu, każdy szanujący swoich fanów artysta powinien wypiąć się na te wszystkie instytucje zarządzające prawami autorskimi i zacząć rozprowadzać swoją muzykę we własnym zakresie. Uważam, że artysta, jeśli chce zarabiać na swojej twórczości, powinien robić tą kasę na koncertach na żywo (nie z playbacku). Niech pokaże ile naprawdę potrafi. Muzyk, który koncertuje z odtwarzaczem zamiast mikrofonu, w moim odczuciu nie szanuje swoich fanów, no ale skoro sami fani się na to godzą... Jeśli zasada artysty brzmi: nie narobić się, a zarobić, to także "pewne" instytucje chcą zagarnąć kawałek tego łatwo-chajsowego tortu.
Może kiedyś się przyjmie model, o jakim ja marzę: cała jego istota polegałaby na darmowym udostępnianiu nagrań w ramach promocji twórczości, a kasę muzycy mogliby trzepać np. na koncertach, gdzie w cenę biletu wliczona byłaby namacalna płyta (niektórzy dla samej płyty poszliby na koncert, a to już zawsze coś więcej łebków pod sceną ;)). Sto razy bardziej wolałbym dać 100 zł za wjazd na koncert ulubionego artysty i wiedzieć, że większa część kwoty trafi do jego kieszeni, niż kupować za 40 zł płytę, ze sprzedaży której może 5 zł dostanie mój idol. Innym źródłem dochodów gwiazd mogłyby być np. wywiady, udziały w reklamówkach itd. czyli zarabianie na tych, którzy chcą im płacić oraz umowy podpisywane ze stacjami radiowymi i telewizyjnymi.
Kilka zespołów wprowadziło taki model, że każdy może ściągnąć płytę wpłacając kwotę, jaką uzna za słuszną (podobno nawet sama Madonna chce tak zacząć robić :)) Szacuneczek za taki krok! Jednak nie wszystkim grajkom zależy na fanach: taki Prince niedawno zaatakował swoich fanów i kazał ze stron swoich fanklubów pousuwać zdjęcia – nawet te, które sami fani zrobili. Chyba coś mu się na starość popierdoliło, że atakuje tych, którym zawdzięcza swój sukces. Mam nadzieję, że jego fani będą wiedzieli, jak się za jego wspaniałomyślność odwdzięczyć :)
Co do głupoty/pazerności/troskliwości ZAiKS-u wystarczy, aby zarówno artyści, jak i odbiorcy twórczości zaczęli bojkotować ZAiKS i zawierali ze sobą umowy bez pośrednictwa krwiopijcy. Artysta musi mieć bezwzględnie prawo do decydowania o swojej twórczości i nikt bez jego zgody i wiedzy, a przede wszystkim wbrew jego woli, nie może pobierać żadnych opłat. ZAiKS niech zrozumie, że artyści swój rozum mają i potrafią za siebie decydować. Instytucje zarządzające prawami autorskimi mają służyć artystom, a nie na odwrót.
O pazerności ZAiKS-u sporo napisano na łamach Dziennika Internautów (link podesłał SpeX).
Ciekawy jestem co w poniedziałek ZAiKS odpowie na ten temat (o ile odpowie) ;) Chyba zorientowali się że przegieli :D
szkoda tylko, że tak się nie da :(
Ceny płyt są z kosmosu, a skoro tak mało idzie do samych artystów to wiadomo kto trzepie kasę na cudzej twórczości. Za to robi sie nagonki na ściągających muzykę i "piratów" - bo im się wydaje że jak człowiek nie będzie miał możliwości ściągnąć płyty to pobiegnie do sklepu i wyda 70-80 zł żeby prezes miał na limuzyne.
@przemo, myślę, że ten pomysł sprawdziłby się, ale bez udziału takich artystów jak Doda, Mandaryna czy inne bananowe plstiki :) To oni właśnie preferują filozofię, że co by się nie działo, kasa z tego mu jakaś być.
@Włodek, też pamiętam te czasy przegrywania MC na MC :) miałem m.in. Lombard, Dżem, Budkę Suflera, Roxette, Briana Adamasa, Qeen itp. od kuzyna zgrywane na kasety, a z czasem starałem się kupić oryginał, bo lepsza jakość ;) Ceny kaset były inne: pamiętam jak chodziły po 12 - 20 tyś zł, a dla porównania badziewiasty bazarowy zegarek elektroniczny (taki z melodyjką ;)) kosztował około 60 0000, czyli 3-5 razy drożej niż kaseta. Teraz stosunek cenowy jest zdecydowanie inny: zegarek kosztuje z 10-15 zł, a kasety 2 razy tyle. Myślę, że to właśnie te niebotyczne opłaty na ZAiKS-y itp. są winne temu, że więcej muzyki się ściąga niż kupuje. Przecież w tamtych czasach każdy z nas miał pokaźną kolekcję oryginalnych kaset, choć trudniej było je zdobyć niż dzisiaj.
@XaverY, zbiorowy pozew? :) To dorzucić jeszcze powodowanie lęków i inne szkodliwe ;)
@Włodek: nie przesadzasz z tym milionowym kontraktem dla gwiazdy disco polo? Jak na taki rodzaj muzyki to moim zdaniem lekko za dużo...
Obecnie już sam nie wiem dla kogo tak naprawdę tworzą artyści. Wychodzi, że głównie dla różnych firm, zajmujących się dystrybucją i marketingiem. Firmy te klonują się w postępie geometrycznym. Powstają inne mające za zadanie pod płaszczykiem "zwalczania piractwa" jak najwięcej ściągnąć pieniędzy od ludzi. Wcale nie chodzi o kupno danej płyty, tylko o to by zabrać haracz.
Sorry, że zejdę na inny temat. Podobnie jest w firmą Microsoft. Te wszystkie walidacje, aktywacje, kody, spowiadanie się na infolinii z tego, że reinstlowałem system. Może ktoś z Was wie dlaczego tylko 4 reinstalki mogę później aktywować przez internet, a potem tylko przez telefon? Ciekawi mnie czemu 4 a nie np 8,10 czy 1???? Niedługo będzie tak, że jak coś sobie kupisz, bądź wymienisz on-line to z automatu Twój komputer będzie się łączył z odpowiednimi służbami w Zaiks, Izba Skarbowa itd.
A co do Windowsa, to płacąc nie kupujesz go na własność, a jedynie otrzymujesz prawo do zainstalowania i korzystania. można powiedzieć, że wynajmujesz go od Microsoftu. Własnością by był, gdybyś po zakupie mógł z nim robić co chcesz, jak np. z hardware'm.
http://di.com.pl/news/18257,1.html
http://di.com.pl/news/18392,ZAiKS_zaplaci_pol_miliona_kary.html