Taka refleksja, może ciut przydługawa, ale zachęcam do przeczytania :) Byłem wczoraj u dentysty zrobić w końcu zęba, który lubił od czasu do czasu poboleć. Na poczekalni spotkałem znajomego - taki kumpel nie kumpel, starszy ode mnie o 8 lat, pracował kiedyś z moim kuzynem w sklepie. Czekał na swoją siostrę, która też była naprawiać zęba, więc czasu by pogadać było pod dostatkiem. Jak to często podczas takich przypadkowych spotkań bywa, zaczęło się od obustronnej relacja z bliżej nieokreślonej przeszłości (czyli "co u ciebie słychać"), a później temat, który dorosłe chłopy lubią najbardziej: polityka :) Temat rzeka idealny do podtrzymania każdej rozmowy :) Zaczęło się od "pochwał" pod adresem Kaczyńskiego i jego partii, a później, bardziej na luzie, rozprawialiśmy o przyszłym rządzie. Do fajnego wniosku doszliśmy: Tusk jeszcze przed objęciem rządów odniósł ogromny, ponadpartyjny sukces, którego prawdopodobnie nikt nie doceni (albo zrobi to naprawdę niewielu). Cóż, taka nasza, polska mentalność.
Jesteśmy narodem wiecznie niezadowolonych leni, którzy chcieliby, aby nowo wybrany rząd załatwił u Boga mannę z nieba - najlepiej, gdyby ta manna była w walucie Euro. Śledzimy najnowsze wieści z kraju w oczekiwaniu na prognozę zbliżających się opadów pieniędzy, albo dowodów na to, że politycy znowu nas oszukali.
Tak sobie gadaliśmy w tej poczekalni o naszych znajomych wykształciuchach i sąsiadach należących do układu 0bogaci ze znajomościami), komentowaliśmy sobie lokalną oligarchię z naciskiem na nowobogackich - to wsio w kontekście ostatnich wydarzeń na politycznej scenie. Polska to w głównej mierze kraj leni bez ambicji i wiary w lepsze jutro. Biedni, stłamszeni przez los ludzie, którym każdy dzień dostarcza nowych powodów do narzekania - oni stanowią większość polskiego społeczeństwa. I właśnie do tej grupy ludzi była adresowana kampania Prawa i Sprawiedliwości: "my znajdziemy winnych waszej niedoli. Bogaci są źli, bo są bogaci i trzeba się z nimi rozprawić".
Natomiast Platforma Obywatelska postawiła na marzenia i wiarę w ich spełnienie - czyli pozytywny przekaz o lepszym jutrze. Wydawać by się mogło, że to jedynie świetny chwyt marketingowy. Nic bardziej mylnego :) Cała kampania wyborcza Platformy i jej zwycięstwo, to sukcesogenna szczepionka dla każdego z nas. Jednak to od nas samych zależy, czy ta szczepionka zadziała. Popatrzcie na Donalda Tuska: niepozorny facet, którego przed debatą z Kaczyńskim wszyscy skazywali nie tyle na porażkę, co na klęskę. Tusk przed debatą przez wszystkich skazywany był na pożarcie przez wielkiego wodza Prawa i Sprawiedliwości. Ale gdy w końcu doszło do debaty, ludzie przed telewizorami nie dowierzali własnym uszom i oczom: nie Kaczyński Tuska, ale Tusk Kaczyńskiego pożarł jak dropsa. Niemożliwe stało się możliwe: zdecydowany faworyt debaty został zmieciony przez tego, który miał być jego ofiarą.
Co to oznacza?
Tusk dał wszystkim przykład, że niemożliwe może stać się możliwym pod warunkiem, że człowiek chce i działa. Nie można zarzucać liderowi PO, że tylko gada o sukcesie, bo on już go odniósł dając narodowi naszemu przykład, że nie można wiele osiągnąć - tylko trzeba walczyć. Nigdy nie będzie zwycięzcą ten, kto nie podejmie walki. Tusk powinien stać się wzorem dla wszystkich: wygrać można tylko i wyłącznie własną pracą, nie zaś narzekaniem i szukaniem winnych. Zresztą Donald Tusk nie jest wyjątkiem, jeśli chodzi o ludzi sukcesu. Wielu innym też udało się odnieść sukces i takich przykładów wcale nie trzeba szukać Bóg wie gdzie daleko: popatrzcie tylko dookoła, choćby na lokalnych przedsiębiorców. Oni pracują na swoje, bo przecież nikt im nie da. Mają domy i samochody, ale nie dostali tego za darmo. Żyje im się dobrze i do tego wcale nie potrzeba ani PO, ani żadnej innej partii, bo dla chcącego nic trudnego. Ludzie dorabiali się już przed laty, za czasów poprzednich rządów.
Zamiast bawić się w ubogich świętych i być sępem, lepiej zabawić się w bogatych skurwysynów i być wilkiem. Przecież nikt nie jest skazany na porażkę, każdy sam decyduje o swoim losie: jeśli się podda, nie podejmie walki, to nie wygra. Ci, którzy tworzą elitę, też kiedyś byli szarakami i na pewno nikt do nich nie dzwonił "Cześć Stasiu, może chciałbyś być biznesmenem?".
I to nie jest tak, że bogaci mają życie usłane różami, bo też mają swoje problemy (choć niektórym narzekaczo-zazdrośnikom tak się właśnie wydaje). Zamiast zazdrościć innym lepiej wziąć własny los w swoje ręce i zacząć działać. Donald Tusk pokazał, że zwyciężyć można, nawet będąc przez innych skreślonym. Po rządach Platformy nie spodziewałbym się cudów. Rząd nic za nas nie zrobi, ale może w tym pomóc i zachęcić do działania, np. wprowadzając przepisy przyjazne przedsiębiorczości. Może wtedy więcej osób zdecyduje się na założenie własnego biznesu i da pracę tym, którzy nie chcą walczyć? A może zarobione na Wyspach pieniądze zostaną mądrze zainwestowane w naszym kraju? Kto wie. Tak czy owak trzeba wierzyć w sukces i walczyć o niego, bo samo nic się nie zrobi. Tusk dał przykład, że warto się nie poddawać i że można osiągnąć cel nawet wtedy, kiedy nikt w to nie wierzy. W sporcie też tak jest: wygrywają ambitni i to głównie oni cieszą się zainteresowaniem sponsorów i sympatią kibiców. Trzeba grać, by wygrywać.
Do takich wniosków doszliśmy czekając, aż dentystka skończy z jego siostrą i mnie zaprosi do gabinetu. Oczywiście rozmowa była luźniejsza, ogólnie niezła beka, a nie jakaś filozofia ;)
Co się tyczy tematu: W rzeczy samej masz rację, jeśli ktoś sam nie podejmie walki, to nie wygra, bo to proste... PO przygotowali niezłą taktykę na te wybory - widać, opłacało się :)
@ALEX, nawet kazanie czasem jest dobre, jeśli wnosi coś pozytywnego ;)
W Piśmie Św. napisane jest, żeby sobie wybaczać. Ja im wybaczyłem. Czekam jak nie Polska.. ale Polacy się opamiętają i zaczną się szanować niezależnie od swojej przeszłości, ale wspólnie starać się o lepszą przyszłość. ( Głosowałem na PO ) :D
p.s wiem wiem podobno wszystko za bardzo komplikuję ;p
Pozdrawiam
pozdr
A co do reszty... jak sam piszesz, to dopiero kilka miesięcy. Burdel po poprzednikach najpierw trzeba posprzątać, więc proponuję nie pieklić się już, tylko poczekać z oceną. Nie od raz Rzym zbudowano.
Rachunek musi być przez PO zapłacony.
Jarosław nic nie musi, poza tym , żeby puknął raz a dobrze.
Jak Tomek Adamek Gołotę.
Pozdrawiam Natalia
Miał potem Tomek tego kolosa o glinianych nogach u swoich stóp.