Na dzisiejszej debacie stracili wszyscy. Prawo i Sprawiedliwość wylądowało w cieniu, po apelu Tuska elektorat LiD-u zaczął się niebezpiecznie chwiać, a lider Platformy stracił opinię, jakoby żonglował czystymi faktami. Tyle o stratach. Osobiście jestem pełen uznania dla waleczności Donalda Tuska! Debata mogła przypominać nierówny pojedynek Dawida z Goliatem: Aleksander Kwaśniewski (Goliat) to stary wyjadacz polityczny, który z niejednego pieca jadł i z niejednej studni pił, a do polityki wrócił, by pomóc swoim kolegom. A na przeciw niego Tusk (Dawid), pragnący coś w tej Polsce zmienić, który wierzy w to, że się uda i walczy o to z całych sił. To doprawdy imponujące, ale przecież Kwaśniewski to nie Kaczyński. Z Kaczyńskim obaj w łatwy sposób się rozprawili, i niczym po zwycięskich eliminacjach stanęli naprzeciw siebie: moim skromnym zdaniem debata zakończyła się remisem.
Kwaśniewski sprawiał lepsze wrażenie: lepiej ubrany, lepiej panujący nad emocjami, po każdym ataku wyprowadzał mniej lub bardziej skuteczne kontrataki. Naprzeciw niego Donald Tusk, pełen pasji i chęci zwycięstwa "by wszystkim żyło się lepiej", na tle Kwaśniewskiego wyglądał na człowieka, któremu o wiele bardziej zależy. Kwaśniewski sprawiał wrażenie polityka znudzonego, któremu wszystko jedno czy wygra, kto wygra, co zrobi i jak będzie. Tusk ze swoją pasją, konsekwencją i wiarą w siebie i w swoją misję był bardziej wyrazisty, ale to to za mało, by Dawid mógł gołymi rękoma pokonać Goliata. Zaangażowania Tuskowi odmówić nie można i na tym polu zdecydowanie wygrał z Kwaśniewskim. Ta debata z pewnością więcej energii kosztowała Tuska, który musiał atakować mając naprzeciw siebie tak doświadczonego wygę. W tych ambitnych atakach nie ustrzegł się paru błędów, które doświadczony Kwaśniewski skrzętnie wykorzystał.
Teraz o tym, co mnie śmieszy... Prawo i Sprawiedliwość, znaczy się: Jarosław Kaczyński, w swoim zarozumialstwie i bucie próbował poniżyć Platformę Obywatelską poprzez umówienie się na pierwszą debatę nie z liderem PO, ale z Kwaśniewskim. Kaczyński najwyraźniej zapomniał, że "pierwsi będą ostatnimi, a ostatni będą pierwszymi" :) Przez tą nieprzemyślaną zagrywkę PiS został odsunięty w cień i wcale mnie nie zdziwi, jeśli teraz Jarosław Kaczyński będzie na głowie stawał, żeby skręcić jeszcze jedną medialną debatę (np. rewanż z Tuskiem). U schyłku kampanii wyborczej ludzie emocjonują się rozgrywką między liderami PO i LiD, czyli politykami, którzy z przysłowiowym palcem w dupie pokonali Kaczyńskiego. Kaczyński stoi w cieniu jako człowiek, który w obydwu starciach poniósł sromotną klęskę i teraz jedyne światło, na jakie może liczyć, to światło toruńskiej latarni należącej do Rydzyka.
@nomore, teraz widać, jaki nasz wspaniały premier jest ;) Walka z wiatrakami na śmierć i życie, a przy okazji opluwanie innych. (szkoda, że pozwala Rydzykowi opluwać swoją rodzinę)
PS. Na granicy zatrzymano Piotra Misztala, posła z listy Samoobrony, który próbował wywieźć 500 tyś. dolarów ;)
@Makii, mój wujek jest w PiSi-e, ale w życiu bym na niego nie zagłosował w wyborach na szczeblu centralnym ;) Lokalnie - czemu nie, niech sobie kładzie kostkę przed domem ;) Ale głosować nie mogłem na niego, bo w innym okręgu kandydował, więc luzik ;)
@nomore, wczoraj mówili tylko o tych dolarach, więc napisałem na świezo ;) Tak czy siak nieźle gość wtopił ;)
> się rozgrywką między liderami PO i LiD, czyli
> politykami, którzy z przysłowiowym palcem w
> dupie pokonali Kaczyńskiego.
ROTFL