Dida jest bardzo dobrym bramkarzem, ale też bardzo kiepskim aktorem, co udowodnił w końcówce wczorajszego meczu Celtic Glasgow – AC Milan. Kiedy padła bramka na 2:1 dla Drużyny Celticu, na murawę wtargnął kibic, podbiegł do Didy i uderzył go w okolice szyi. Bramkarz Milanu rzucił się w pościg za kibicem, ale po przebiegnięciu kilku metrów wpadł na lepszy pomysł, niż ściganie kibica: teatralnym gestem złapał się za twarz i w równie teatralny sposób upadł na murawę ;) Z workiem lodu przy policzku został zniesiony z boiska, a w jego miejsce wszedł rezerwowy bramkarz. Gdyby Dida myślał szybciej, to może ten jego upadek wyglądałby bardziej wiarygodnie, a tak to brazylijski bramkarz tylko się ośmieszył ;) Niewykluczone też, że zostanie ukarany za symulowanie. Tak to jest, kiedy nie umie się przegrywać. Już bardziej opłaciłoby się Didzie biec za tym kibicem, który wyglądał przy nim jak Kaczyński przy Giertychu ;)
Moim zdaniem żałosne, ja bym się chyba ze wstydu spalił po czymś takim, ale wtopa :D
@nomore, co do Didy, to sprawa prosta ;) co do Boruca zaś, to nie wiem, o jakiej sytuacji mówisz. Chyba nie o tej, w której piłka tuż przed nim skozłowała i w ostatniej chwili zdążył ją wybić ;)
@MatexCor, hehe konkretna wtopa ;) Gość był poważany i szanowany za talent i umiejętności, a tu tak się ośmieszył ;) Trudno, może następnym razem od razu się przewróci ;)