Jakiś tydzień temu Microsoft zagrał fanfary na swoją cześć! Nie pierwsze i nie ostatnie z resztą, no ale jak jest okazja, to czemu nie grać ;) Tym razem okazją była aktualizacja wyszukiwarki Llive Search. Niby nic szczególnego, ale jednak, bo dzięki tej aktualizacji wyszukiwarka Microsoftu może dogonić Google. Oj, biedny Microsoft... nawet nie ma pojęcia jak grubo się myli!!! Ich wyszukiwarka już pokonała Google! Przynajmniej w kategorii ilości zaindeksowanych podstron mojego bloga ;) Jak browar i pierogi ruskie kocham: jeszcze tydzień temu szukajka Live Search w swoim indeksie posiadała dokładnie 2 (słownie: dwie) strony z domeny www.szuman.eu: stronę główną i jakąś podstronę ;) A dziś patrzę i oczom nie wierzę: Live Search wyprzedziła Google w zależności od Data Center od 500 do 1200 podstron! Kochany Microsoft :*
Prawie mu wybaczyłem ;) Prawie, bo wciąż nie dorównuje Guglowi na polu częstotliwości aktualizowania indeksu. W tej chwili Google posiada kopię mojej strony z 2 października z godziny 08:33 (rano), natomiast Live Search z 27 września - godziny nie podają, ale pewnie gdzieś pod wieczór, bo ostatni komentarz w buforze jest z 17:05 ;) Trzymam kciuki za Live Search. W ostatnim czasie coraz częściej po nią sięgam. W Google cholerny śmietnik się robi: coraz częściej w poszukiwaniu informacji trafiam na jakieś gówniane stronki, których 40% powierzchni zajmują reklamy AdSense, a znalezienie menu graniczy z cudem. Coraz więcej takich śmieci, bo se Gugiel nie radzi ze spamem.
Gdyby ten pajączek Live.com był bardziej żwawy, to już dzisiaj zmieniłbym stronę startową z google.com na live.com. Poczekamy, poczekamy. Live Search postępy robi: najpierw się aktualizuje, a później indeksuje więcej od Google (swoją drogą nie miałem pojęcia, że aż tyle podstron mam) ;)
krótko: korzystam z tego, co uważam za lepsze, a Tobie nic do tego. Daruj sobie takie komentarze.
@zeroman, fakt, Live Search ciut dłużej się ładuje, ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło ;) dłuższe ładowanie szukajki = więcej czasu na zastanowienie się nad frazą ;)
Tak czy inaczej fajnie by było, gdyby Google straciło trochę udziału w rynku. Pozycjonerów pewnie taki obrót sprawy by nie ucieszył, bo to oznaczałoby dla nich więcej gimnastyki z różnymi algorytmami ;)