Nawet nie zdajecie sobie sprawy, ile czasu zabiera wchłanianie najnowszych informacji o sprawach, które nie mają żadnego znaczenia dla kolei życia. Trochę newsów, trochę klipów video, później powrót do tych pierwszych, by sprawdzić, czy aby nie pojawiło się coś nowego. I jeszcze komentarze internautów...
Przed momentem uświadomiłem sobie, że gdybym chciał być na bieżąco z tym, o czym gada się wtedy, kiedy nie ma o czym gadać, to już naprawdę musiałbym przestać spać.
Dacie wiarę, że o tym, kim jest Frytka i jak ona wygląda, dowiedziałem się zaledwie kilka tygodni temu? I przy okazji dowiedziałem się kim jest i jak wygląda niejaki Cejrowski. Bo też nie wiedziałem.
„A Cejrowski to”, „a Cejrowski tamto”, „Cejrowski powiedział”, „Cejrowski skwitował”... gówno mnie obchodziło, co Cejrowski powiedział. Co, kiedy i w jakiej sprawie. Mam swoje na głowie i chcę dzielić to z pasjami, tak więc siłą rzeczy nawet nie ma w moim życiu miejsca na Cejrowskich, Frytki, czy jakąś nową, polską Paris Hilton, którą właśnie światu zaanonsował Onet.
Po prostu nie mam na to czasu. A gdyby mógł go mieć, to nie chciałbym mieć. Nie gadam ze znajomymi o pierdołach. Co, kto, z kim, gdzie i kiedy – nie obchodzi mnie to. Mam hobby i mam znajomych, którzy je podzielają. I ciągle brakuje nam czasu nawet na to, aby tłuc i wałkować tylko ten jeden, jedyny temat:
fotografię.
Nie pojmuję, jak można żyć życiem innych i przeżywać żywota celebrytów, skoro własne życie może być bardziej zajebiste, barwne i wartościowe, niż ochłapy kiczu rzucane wiecznie głodnej publice?