Upubliczniono raport z polskiego śledztwa w sprawie katastrofy smoleńskiej. Oto przyjechała dostawa świeżego piasku do piaskownicy, w której bawiusiają się politycy i ich kibice – opinia publiczna interesująca się sprawą. Ja mam to w...
Dlaczego mam to w dupie?
Wystarczyła odpowiedź na jedno proste pytanie: czy raport Mejd in Poland jednoznacznie wyjaśnił kwestię katastrofy TU-154M z 10 kwietnia 2010 pod Smoleńskiem? NIE! Więc koniec tematu & powrót do ważniejszych spraw bieżących.
Nie dam się nabierać i wodzić za nos. Dla mnie sprawa jest prosta: w piaskownicy zrobiło się jałowo, stary piasek (raport makowski, raport pisowski) się zużył, więc dosypano świeżego i nowe babki, zamki i całe miasta można budować od nowa! I to tuż przed wyborami!
Mgła w sprawie katastrofy smoleńskiej
Jeśli ktoś doszukiwał się sztucznej mgły, to właśnie się jej doczekał. Oto, na tygodnie przed wyborami, rozproszono mgłę, w której zabawa rozpoczęła się na nowo. Tą mgłą jest polski raport na temat katastrofy z 10 kwietnia 2010 i dyskusja nad nim. Jeszcze nie ucichły najświeższe komentarze dotyczące dzieła komisji Millera, a już wypuszczono kolejny balon: „raport jest do bani, bo to Amerykanie znają całą prawdę”. No, myślę, że powinno wystarczyć na publiczne przepychanki do jesiennych wyborów.
Bez podniety!
Naprawdę nie ma się czym podniecać. Oficjalne, wiążące śledztwo prowadziła strona rosyjska i wyjaśnienie ze wschodu znamy od dawna. Raport Millera zrobiony został na potrzeby naszego krajowego podwórka. Oto powstał i możemy go sobie poczytać na dobranoc, a jak się znudzi, oddać go do przerobienia na szarą srajtaśmę.
Nie ma „prawdy” i „prawdy” nie będzie. Ruska wersja zła, pisowska jeszcze gorsza, polska podobna do ruskiej, więc gdzie, do cholery, jest prawda? Aktualnie wiadomo, że w USA!
Ciąg dalszy "Katastrofa smoleńska, polski raport i sztuczna mgła"