Mecz LM Barcelona - Arsenal: Polak w pierwszym składzie, dwie świetne drużyny, mecz o dużą stawkę, ciśnienie jak diabli i co? I nie ma tego meczu w telewizji! Ni chu chu, w żadnym znanym mi kanale nie ma transmisji takiego meczu!
No nic to: komputer, przeglądarka i w ulubionych wariant awaryjny: relacja Live. Krótkie zdawkowe komentarze, ale lepsze to, niż nic. Przynajmniej wynik aktualny. Jeszcze dobrze się mecz nie zaczął, a tu powód do dumy dla Polaków musi zejść z boiska. Mecz się dla mnie skończył, mogłem zamknąć przeglądarkę. Telewizora bym nie wyłączał w takiej sytuacji, ale sami rozumiecie.
Przed chwilą postanowiłem zerknąć na aktualny wynik: było 1:1. Akurat patrzyłem na zmiany, strzelców bramek itd. (to, co pod wynikiem się znajduje), kiedy GOL! Serce w gardle, puls 250, tłustą, czerwoną czcionką komunikat wali po oczach, więc czytam: