Ależ emocje! Sracze, dopalacze, Macierewicz wodę leje, a na politycznej szachownicy roszada! Palikot odszedł, Kutz się z nim zsolidaryzował, a media mają nowy, arcyciekawy pomysł na informacyjne menu na przynajmniej kilkanaście dni.
Odejście Palikota zapoczątkuje rozłam w PO? A skąd! To strategiczne zagranie, aby po najbliższych wyborach parlamentarnych pełnia władzy wpadła w ręce ludzi mających Platformę w swoich życiorysach. To sprytny manewr partii rządzącej, która chce wygryźć jak największą część elektoratu.
Od paru tygodni obserwuję, jak PO smyra się z klerem po pupach. Tak żałosne, jak ckliwe, ale jest w tym cel. Celem jest zjednanie sobie przychylności kościoła, przyciągnięcie ludzi wierzących, którzy wcześniej głosowali na PiS, ale już się z partii Jarosława Kaczyńskiego wyleczyli. W tych ludzi celuje Platforma Obywatelska, jako największa partia z największymi szansami na wygraną.
Palikot z wozu, Platformie lżej.
Pozbycie się Janusza Palikota ma ułatwić wspominanej w poprzednim akapicie grupie ludzi w oddanie głosu na PO. Wielu mówiło, że gdyby nie Palikot, głosowałoby na PO – czy coś w ten deseń. Oto i przeszkoda zniknęła: Palikota nie ma, więc czemu teraz nie zagłosować na PO?
Jedziemy dalej: SLD
Palikot dosiadł swój malutki, polityczny wózek i już na starcie ma go kto ciągnąć. Tych kilka procent ludzi to niewiele, ale tych kilkadziesiąt promili ludzi to kapitał, który można łatwo powiększyć celując swoim programem w elektorat lewicowy. Czaicie, o co chodzi?
Chodzi o to, aby zagrać – i ugrać – na dwóch frontach. Palikot skierowany na lewo zabrał ze sobą obietnice wyborcze, z których zła, niedobra, opuszczona właśnie przez niego Platforma nie wywiązała się. On to wszystko zrealizuje, a na deser przetnie kościołowi państwową pępowinę, z której kościół tak chętnie się pożywia. Czy jest lepsza recepta na oderwanie kawałka elektoratu Sojuszowi Lewicy Demokratycznej?
Ciąg dalszy "Januszowy „Ruch Poparcia” lewym skrzydłem PO?"