No i napisał do mnie pewien jegomość ociekający pretensjami elektroniczny list. W liście tym ów on pyta moją skromną osobę o przyczyny braku komentarza do afery krzyżowej. To ja, w tym oto publicznym miejscu pytam: o jaką aferę chodzi? Przespałem coś? O co kaman? Przekręcili przetarg na drzewo? Jakiś producent różańców po cichu zastrzegł znak krzyża korumpując nieskorumpowanych? Jaka afera?!
A no pewnie rozchodzi się o harcerski krzyż prezydencki, symbol męczeństwa i narodowej głupoty. Jeśli tak, to wszem obwieszczam, że tu żaden komentarz nie pomoże. Ta historia jest tak groteskowa, że chyba niechcący przestałem w nią wierzyć. Jeśli w ogóle w nią wierzyłem. Czy takie jaja mogą się dziać naprawdę? Prędzej uwierzę, że ten krzyżowy cyrk nakręcają podstawieni aktorzy według wcześniej przygotowanego scenariusza. Autorami scenariusza są zapewne przydupasy Tuska, mający za zadanie przykrywanie rządowych afer jakimiś innymi, sztucznie wywoływanymi rozróbami.
Krzyż, obrońcy, SLD, prezydent, spiski, harcerze... To nie może mieć miejsca w rzeczywistości! To są same niemożliwości i niesłychane niesłychaności!
- harcerze stawiają krzyż, co do tej pory było domeną kościoła, z kolei kościół umywa ręce i z krzyżem nie chce mieć nic wspólnego
- prezydent zamiast łączyć (nie dzielić) nie robi ani jednego, ani drugiego – po prostu spieprza jak najdalej, aby nikomu się nie narazić
- jakie czasy, tacy męczennicy: dawniej ginęli w imię wiary z rąk tych, którzy tę wiarę chcieli zdeptać, a teraz pchają się hipokryci w brudnych buciorach ze swoimi zdrowaśkami tam, gdzie nie trzeba i mieszają w to bozię, którego to niby ktoś chce im wziąć
- kto ginie w wypadku jest męczennikiem
- harcerze jeszcze istnieją?
Z jednej strony śmieszne, z drugiej tragiczne, a z trzeciej nieprawdopodobne. Jestem przy opcji trzeciej; po prostu staram się nie konsumować tej historii, tego cyrku na Krakowskim Przedmieściu. To jest absurd pozostawiony sam sobie: prezydent się z tego ewakuował, klerowi również zabrakło jaj i zostali ci, co obrońcami krzyża się mianowali. Nie pojmuję, bo nie chcę; obawiam się, że gdybym to połknął i zaczął trawić, szlag by mnie do reszty trafił na ten zdurnowaciały naród.
Ludziom się, kurwa, nudzi! Jakby mieli jakąś wojnę za oknem albo zamach w markecie, w którym jaja kupują, to może nie kręciliby takich pojebanych imprez, jak ta przed pałacem prezydenckim. Ale nic się ciekawego nie dzieje, a papież umarł, to wzięli i w imię skrzyżowania fanatyzmu z głupotą bezprawnie postawili krzyż, bezprawnie go obronili i bezprawnie odgrażają się, że jeśli zgodnie z prawem przeniesiony zostanie w miejsce dlań odpowiednie, to tylko po ich bezprawnym trupie. Szantażowanie też jest bezprawne, ale o czym tu mówić, skoro cały ten dupnięty kraj jest bezprawny? A władza wykonawcza nie ma jaj, bo gdyby zgodnie z prawem je miała, to przestało by być tak fajnie i po naszemu.