Już trzecią dobę rzęzi napęd z uszkodzą płytą DVD, z której od ponad 48 godzin staram się wydłubać jak najwięcej plików. Podejrzewam, że płyta jest nie tyle uszkodzona fizycznie, co po prostu błędy podczas nagrywania tak ją załatwiły. Wypalana była na zewnętrznej nagrywarce via USB1, spod zasyfionego Windowsa XP i wieszającego się Nero. Super zestaw, nie ma co :)
Na domiar złego ów ktoś, kto tę DVD nagrywał, nie sprawdził, czy wszystko jest ok. Że nie jest, okazało się przy pierwszej próbie skopiowania danych na dysk. Klops. Kaplica. Śniegiem podczas zamieci nie sypie tak, jak sypało błędami CRC. Ka-ta-stro-fa. I co? I ja się niby znam, więc ja niby na pewno sobie z tym poradzę. Poradzę, kurde...
Cztery darmowe programy, jak jeden mąż, zwieszały się przy kopiowaniu tego samego pliku. 6 zdjęć z telefonu w rozdzielczości VGA i na siódmym takim jotpegu zwiecha. Żadne „Pomiń”, „Wstrzymaj” czy inne komendy nie działały. Zamykanie okienka nie kończyło procesu, ba! Procesu nie szło ubić nawet przez menedżer zadań. Jedynie wyjęcie płyty z napędu zamykało temat kolejnej próby zakończonej kolejnym niepowodzeniem.
Dość darmochy – myślę – po płatne sięgnę, byle testowa wersja była. No i zdarłem najnowszą wersję softu o wdzięcznej nazwie Alcohol 120%, no i zainstalowałem w wersji trial, która umożliwia bezpłatne użytkowanie programu przez okres 15 dni. Ekstra: „odratuję, co się da z tej płyty odratować i out programiku”. Po co komu 15 dni?No właśnie: po co komu 15 dni, skoro w tempie, w jakim ta płyta się kopiuje, tych piętnastu dni może braknąć? Alcohol 120% jak przecinak dobił do ~82%, ale później zaczęły się schody. Prawie 400 tyś uszkodzonych sektorów, a na przerobienie każdego z nich potrzeba minimum 3-4 sekund.
Ciąg dalszy "Odzyskiwanie danych z uszkodzonej płyty. Dzień 3."