Stali bywalcy bloga znają moje zamiłowanie do rosyjskiej muzyki i dla nich ten wpis nie powinien stanowić zaskoczenia ;) Cóż robić, skoro jakiś czas wpada mi w ucho coś zza wschodniej granicy, którym chcę się z Wami podzielić :) Nie inaczej było i tym razem: przeglądając Jutjuba po klipach opisanych cyrylicą trafiłem na jakiś kawałek Maszy Rasputinej (naprawdę nazywa się Ałła Nikołajewna Agiejewa i za 3 dni, 15 maja, skończy 51 lat -
więcej o artystce w Wikipedii). Spodobał mi się jej charakterystyczny (i potężny) głos, toteż postanowiłem dokładniej przysłuchać się jej twórczości.
Jest czego słuchać, ale nie ma na co popatrzeć - przynajmniej dla mnie ;) Absolutnie nie podoba mi się jej lalkowo-zdzirowy image - zdecydowanie bardziej pasowałaby mi do prezentującej się z klasą i wdziękiem księżnej mikrofonu, niż wyzywającej rury estrady. Wygląd jednak nie ma tu większego znaczenia, bo o twórczość muzyczną tu lata.
Wybór piosenek nie był łatwy, ale coś do zaprezentowania tutaj wybrać musiałem - bo chciałem. Po wielokrotnym przesłuchaniu kawałków z płyty Живи, страна! (2001r, ten album jakoś tak wpadł mi w ucho najgłębiej) postawiłem na dwa utwory - posłuchajcie :)