Dwa lata temu wypuściłem „
Nowy dzień” i ten kawałek okazał się być ostatnim moim przed przysłowiowym odwieszeniem słuchawek i mikrofonu na kołku. Emeryturka muzyczna jak nic i tak od ponad dwudziestu miesięcy nie zajmuję się rapem.
Wiele traków, do których nagrałem swoje zwrotki, nie ujrzało światła dziennego - mam tu na myśli przede wszystkim nagrania na płytę „Wudeka”, która z rozmaitych przyczyn nie została ukończona.
Jedną z takich nagrywek, które trafiły do szuflady, był remake kawałka IPW w starym składzie i gościnną zwrotą Szmaygera pt. „Idę przed siebie”. Wtedy na świeżo i na fali na tym samym bicie nagraliśmy częściowo nowe zwrotki i gościnnie pojawiłem się ja. Nagrania odbyły się u Witka (wtedy jeszcze IPW), ale kawałek ostatecznie nie ukazał się - sam już nie pamiętam dlaczego. Z czasem i wokale gdzieś się zapodziały, a ja osobiście bardzo żałowałem, że remake nie trafi do ludzi.
I Świeżak, skubany, dorwał niedawno stare ścieżki i bit, z którym to sklecił, po swojemu dograł coś świeżego i tym sposobem spłodził blenda, którego brzmienie bardziej podoba mi się od pierwotnej wersji na starym bicie. Nie przypuszczałem, że jeszcze kiedykolwiek napiszę coś na temat premiery kawałka z własnym udziałem :) IPW feat. Szuman „Idę przed siebie 2” do pobrania
tutaj i do posłuchania w playerze:
Przy okazji odświeżonego „Idę przed siebie 2” wróciłem do rozkminy pt. „wrócić do rapu czy nie?”. Korciło, tym bardziej, że za ścianą mam kawał przyzwoitego sprzętu do nagrywania, ale postanowiłem kiedyś po długich namysłach i decyzję tę podtrzymuję.