Oto zima pełną gębą - taka, za jaką wzdychają nasi rodzice i dziadkowie. Zima 2009/2010:
- siarczyste mrozy
- masa śniegu
- śnieg nie topnieje po kilku dniach
Ostatnimi laty żadna z zim tych wszystkich cech w sobie nie łączyła; była albo mroźna, albo obfita w opady śniegu, który jednak szybko topniał. Ten też kiedyś stopnieje i lepiej już teraz zaopatrywać się w worki z piachem, bo wiosennymi powodziami pachnie, jak za dawnych lat.
W lecie nas zalało, a w zimie zasypało - modelowo. Gorzej będzie, jak to wszystko zacznie topnieć. Nie wiem jak w innych miastach wygląda sytuacja ze śniegiem, a dokładniej z jego wywożeniem w miejsca, gdzie będzie mógł sobie spokojnie rozpływać się, głupi. W moim mieście zaspy jak urosły, tak stoją i nie widać, aby ktoś zamierzał je uporządkować. Niektórzy twierdzą, że to wina nieprzyjęcia przez radę miejską projektu budżetu na ten rok, ale czy naprawdę jest sens łączyć politykę z zimą?Zasypało nas sakramencko. Nie pamiętam aż tak obfitej zimy (7 lat temu była podobna, ale raczej w śnieg uboższa od obecnie trwającej), za to starsze pokolenia chętnie wspominają zimy, jakie pamiętają ze swojego dzieciństwa. Dla dzieciaków fajda, a dla dorosłych – ja w każdym bądź razie mam już tej zimy serdecznie dość. Śniegu mi przeszkadza i jest go za dużo. A do tego już drugi raz udało mu się wydrzeć mnie po kolacji z domu. Z aparatem w dłoni. Tym razem jednak ograniczyłem się do krótkiego spacerku, szybkich kadrów i równie szybkiej obróbki tych zdjęć. Nie chciało mi się marznąć, bo dopiero co wyzdrowiałem (cały poprzedni tydzień w wyrze). I dobrze, że nie stawiałem sobie jakiś specjalnie wymyślnych celów, bo osłabiony jeszcze jestem i ręka lubi zadrżeć - co to przy nocnych zdjęciach z ręki ma kolosalne znaczenie.
Zapraszam teraz do galerii z mojej wczorajszej przechadzki. Będę miał co swoim potomkom pokazać, jeśli jakieś kolejne globalne ocieplenie zepsuje przyszłe zimy. Tak wyglądał wschodni kawałek Dębicy późnym wieczorem 15 lutego roku pańskiego 2010.